Największy polski, showcase’owy festiwal muzyczny rozpocznie się lada moment. Na kogo zwrócić szczególną uwagę podczas Enea Spring Break 2016 – oto dwadzieścia moich propozycji.

Trzy dni, trzynaście scen, sto sześć projektów muzycznych. Tak okazale prezentuje się trzecia edycja Enea Spring Break Showcase Festival & Conference, oznaczona liczbą 2016. Jak się w tym odnaleźć? Na czyj koncert się wybrać? Kogo nie można przegapić?

Przygotowałem zestawienie 20 projektów, które zagrają na scenach poznańskiego festiwalu. Pojawiają się tutaj artyści, na których chciałbym, abyś zwrócił szczególną uwagę przy układaniu swojego harmonogramu podróży między klubami – jeśli się oczywiście wybierasz. Jeśli nie będzie Cię na Spring Break 2016 – również zajrzyj. Prezentowana dwudziestka to młode, bardzo obiecujące akty muzyczne. Zdecydowana większość pochodzi z Polski.

Nie znajdziesz tutaj największych, najbardziej znanych muzyków, którzy zagrają w Poznaniu. Nie ma Brodki, Reni Jusis, Dawida Podsiadło, Rebeki czy Taco Hemingwaya. Ich zapewne znasz. Poznaj resztę, bo w tej setce nazw i pseudonimów, są naprawdę świetni artyści.

Youth Novels / czwartek 19:00, Muzyczne Okno Fabryki Zespołów

Duet z Wągrowca tworzony przez Anu i Emila. 8 kwietnia wydali debiutancką EP-kę „I used to wreck it all”, która podsumowuje pierwszy etap wspólnej pracy.

Co grają: najprościej – smutne piosenki; lekko mroczne, indie folkowe, akustyczne utwory w których pokazują songwriterski warsztat.

Dla kogo: fanów Daughter, rodzimych Coals, zakochanych w pierwszej płycie Lykke Li (easter egg?) i tych, którzy cenią melancholijne, skromne i urocze kompozycje.

Shivers & Shaves / czwartek 19:30, Dragon Scena MDK

Mają już na swoim koncie dwie EP-ki, w tym ostatnią „Love Above Storms”, nagraną w Wiedniu. Duet damsko-męski, który zagrał sporo koncertów, ale najlepsze mają dopiero przed sobą. Wszystko ze względu na niezwykły styl, który prezentują.

Co grają: synth, noise, odrobina ambientu oraz folk. Wszystko wymieszane z niezwykłymi tropami kultury słowiańskiej i bardzo intymnymi tekstami.

Dla kogo: sympatyków Savages, post rocka oraz miłośników przesiadywania w opuszczonych budowlach. Nocą.

Georgia on the Moon / czwartek 21:30, Alternativa Club

Wydali mini album, zagrali na Slot Art Festiwalu, a teraz przyjadą do Poznania. Trio (Dominika, Elżbieta i Łukasz) z Górnego Śląska, które tak naprawdę jest z księżyca.

Co grają: pop-folk przy użyciu smyczków i dzwonków chromatycznych; rozpościerają baśniowy i bardzo domowy klimat.

Dla kogo: fanatyków akustycznego grania z przesłaniem np. Reginy Spektor, a także tych, którzy odnajdują się słuchając Oly., Low Roara, a nawet Bena Howarda.

Kroki / czwartek 22:00, Projekt LAB

Projekt, który prawdopodobnie najczęściej przewija się w tym roku w kontekście objawienia na polskiej scenie. Kroki to faktycznie nowość, ale każdy z jego członków to doświadczony muzyk, bo trio tworzą: Szatt, Jaq Merner i Paweł Stachowiak.

Co grają: sythpop/dreampop/chillwave z dodatkiem chrypliwego, soulowego wokalu.

Dla kogo: fanów future-rnb, indietroniki i nowego, dobrego, zachodniego mainstreamu, rodem z wieczornych pasm BBC Radio 1.

BVRS / piątek 19:30, Scena Na Piętrze

Dwa Bobry. Zabawnie to brzmi, ale oni też są zabawni. Jeden, to ten z brodą, a drugi bez. Ostrzegają, by nie puszczać dziewczyn i sióstr na ich koncerty, bo mogą wrócić do domu bardzo późno. Grają konkretnie i po męsku, ale nie stronią od tworzenia romantycznego nastroju.

Co grają: indie folk. Serio, taki w amerykańskim stylu. Z nawiązaniami do rocka, americany i country.

Dla kogo: lubiących dobrze brzmiące, mocne, męskie wokale, a także skórzane kurtki, tatuaże i klimat zakurzonych, amerykańskich mieścin przy Route 66. Pół The National, pół Zac Brown Band.

Pasts / piątek 20:00, Kisielice

Pasts to Paweł Milewski, były członek duetu Twilite. Odstawił indie folk na bok, a zaprzyjaźnił się z komputerem i keyboardem. Początek jest niezwykle obiecujący.

Co gra: synthpop z retro sznytem, połączony z odrobiną soulu i r’n’b.

Dla kogo: fanów wysokich, męskich wokali (Ben Khan, Zak Abel, Børns) i dobrej, samplowanej muzyki z pogranicza popu i elektroniki w stylu Jacka Garratta, Honne czy Gallanta.

Protomartyr (US) / piątek 20:00, Pod Minogą

Część fachowców uznała ich ubiegłoroczną płytę za jedną z najlepszych w 2015 i postawiła obok Kendricka Lamara, Father Johna Misty’ego, Grimes, Tame Impali, Jamie’ego xx czy Sufjana Stevensa. A teraz band z Detroit zagra w Poznaniu.

Co grają: post-punk, punk rock, noise + mrok

Dla kogo: lubiących umiarkowanie mocne granie. Dużo w tym finezji, ale także asynchronii i zabawy dźwiękami gitary, nie zawsze przyjemnymi w odbiorze.

Sara Hartman (US) / piątek 22:00, Scena Na Piętrze

Amerykanka, która przeniosła się do Berlina i tam tworzy swoją muzykę. Była już w tym roku w Polsce, supportowała Ellie Goulding. Jest dość dobrze ocenianą przedstawicielką alt popu, ale bardzo możliwe, że już niedługo zrobi skok w mainstream, bo jej wytwórnią jest Universal Music.

Co gra: pop. Dobry, rzetelny, ciekawy pop, którego nikt nie musi się wstydzić i który słucha się z przyjemnością. Pełen wachlarz instrumentów i ciekawy głos. Sarę ciągnie w stronę sceny niezależnej, ale wiesz – jest jeszcze szef.

Dla kogo: dla wszystkich. Niezależnie czy jesteś otwarty na romans alternatywy z głównym nurtem, czy też nie. Zapewniam, że przynajmniej delikatnie potupiesz nogą.

K BLEAX / piątek 23:30, Blue Note

O K Bleax czyli Kamili Krotosz pisałem ponad rok temu. Supportowała Tricky’ego, była już na Orange Warsaw Festival 2015, zagrała przez Hurts na ostatnich, polskich koncertach duetu, teraz powinna zapełnić Blue Note podczas Spring Break.

Co gra: pop noir, darkwave, soultronikę podchodzącą pod downtempo.

Dla kogo: jeśli szukasz połączenia mrocznych opowieści w anturażu wolnych bitów, to dla Ciebie.

Bemine / sobota 00:00, Alternativa Club

Bemine to głównie Joanna Longić, wspierana mocno i nieustannie przez producenta i muzyka Tobiasza Bilińskiego (znanego szerzej jako Coldair). Czasami akustycznie, żywiej i ze smyczkami, jak w przypadku live EP-ki „Organic”, ale zazwyczaj delikatnie i elektronicznie.

Co gra: „klasyczna” indietronika z odrobiną ambientu.

Dla kogo: przyjemny wokal i dobre aranżacje sprawiają, że właściwie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Carnival Youth (LV) / sobota 19:00, Klubokawiarnia Meskalina

Band z Rygi wydał 1 kwietnia album „Propeller”, więc prawdopodobnie zagra sporą część materiału na poznańskim koncercie. Fajne, łotewskie chłopaki.

Co grają: prosty indie rock w wyspiarskim stylu. Trochę indie, trochę garage i odrobina lo-fi. Taki miks starej muzyki Franz Ferdinand z The Bombay Bicycle Club.

Dla kogo: dla wszystkich tych, którzy lubią alternatywno-rockowe klimaty z poprzedniej dekady.

Divines / sobota 19:00, Kisielice

Warszawski duet – Lulu Zubczyńska/Piotr Uaziuk, który rozkręci każdą dyskotekę, a w naszym przypadku dancing. Wszyscy na parkiet, kula już się kręci.

Co grają: synth, electropop, vintagepop, a za moment pewnie i vaporwave. Biorą wszystko to, co najlepsze w disco i popie lat 80./90. i miksują to z odrobiną nowych dźwięków.

Dla kogo: nie dla wszystkich. Nowy singiel duetu jest po polsku, co wprowadza lekki dysonans, ale hej – cała Polska bawiła się kiedyś przy muzyce Lombardu i Wandy i Bandy.

LOR / sobota 19:00, Dragon Scena MDK

Cztery nastolatki – Jagoda, dwie Julia i Paulina. Nie spodziewały się, że przebojem wedrą się do świadomości polskich słuchaczy smutnej muzyki. Gościły w Dzień Dobry TVN, były już w Czwórce, regularnie grają koncerty. A nie skończyły jeszcze gimnazjum.

Co grają: piękny, melancholijny folk. Podobno nie potrafią tworzyć innych dźwięków.

Dla kogo: od razu przychodzi mi do głowy – dla fanów Aurory Aksnes. Czyli dla mnie. Lor nagrał kilka dni temu piękny cover, mojej ulubionej piosenki Norweżki, „Murder Song”.

Agi Brine / sobota 20:00, Dragon Scena MDK

Chcielibyśmy mieć choć jednego wykonawcę muzyki pop, który zbliżyłby się do światowej czołówki. Aga Bigaj jest dobrym materiałem na mainstreamową, porządną gwiazdę. Czysty, pełny głos, gra na pianinie, ciekawe kompozycje. Może już czas? Agi Brine to sceniczny duet, wokalistce towarzyszy, odpowiedzialna za perkusję i flet, Wiktoria Jakubowska.

Co gra: alt pop z domieszką prostej elektroniki.

Dla kogo: dla tych, którzy lubią przemieszanie głównego nurtu z muzyką bardziej niezależną, ale z ciągle przeważającym pierwiastkiem popowym.

JAAA! / sobota 20:00, Co Jest Grane 24 Stage

Męskie trio z Dąbek w zachodniopomorskim, które tworzy szalone, elektroniczne dźwięki. Takie w stylu prawdziwych, boilerroomowych dj setów. Doskonale słychać to na ich debiutanckiej płycie „Remik”. Gęsto, ślisko, mrocznie, ale tanecznie. Marek, Kamil i Miron piszą, że tworzą Freak Electronikę.

Co grają: Jest tu wszystko, co najlepsze w muzyce elektronicznej (deep house, space, IDM), ale z umiarem i dopasowaniem.

Dla kogo: dla miłośników pokręconych, ale przyjemnych brzmień elektronicznych. Może Moderat, może XXYYXX, być może Flying Lotus.

Sherpa (DK) / sobota 21:30, Alternativa Club – GBD Presents

Jeden z dwójki artystów, których do Poznania w tym roku ściągnęło Good Becasuse Danish. Muzyk z Kopenhagi, który wydał dwa single, ale od pół roku nie pojawiło się od niego nic nowego, choć jak zapewnia, ciągle pisze i tworzy. Myślę, że usłyszymy to na koncercie w Alternativie.

Co gra: jego dobry wokal pojawia się najczęściej w towarzystwie synthpopowych aranżacji w stylu retro z wyrazistą elektryczną perkusją a’la filmy akcji z lat 80.

Dla kogo: wszystkich, którym podoba się lekki vintage w muzyce electropopowej, jak u Shury czy też na sporej części ostatniej płyty Carly Rae Jepsen.

Erith / sobota 21:30, Dragon Scena MDK 

Wszystko co powinieneś wiedzieć o Martynie Biłogan, napisałem w lutym, gdy zaprosiłem ją do mojej Klasy 2016. Ale dodam tylko jedno – rozwija się w zastraszającym tempie. A ja cieszę się jak szalony.

Co gra: właściwie każdy rodzaj muzyki elektronicznej – od delikatnego dreampopu, przez deep house aż po urban-slavic-space electro. True story.

Dla kogo: dla ludzi, którzy uwielbiają zamknąć oczy i pląsać/wić się po parkiecie. Wpaść w trans, pośmiać się z uroczych żartów oraz popatrzeć jak za konsoletą działa młoda artystka.

Rosalie. / sobota 21:45, Blue Note – TBA Music Showcase

Rosalie także zagościła w Klasie 2016, więc po masę informacji, odsyłam właśnie tam, ale to jedna z polskich artystek, wobec których, mam naprawdę duże oczekiwania. Niech ruszy polską scenę future-R’n’B na dobre!

Co gra: ukochała sobie nowoczesną, czarną muzykę – pop, neo soul i rnb, a teraz próbuje je rozwijać, dodając ciekawą elektronikę i współpracując z obiecującymi producentami.

Dla kogo: dla ludzi, którzy lubią „ciepłe brzmienia”, wiedzą kim jest Banks, Tinashe, Kehlani, Kelela i lubią muzyczne eksperymenty.

Sonar / sobota 22:45, Projekt LAB

Trip hop po polsku? Często tego typu zestawienia wywołują u mnie drgawki dezaprobaty. Ale w przypadku Sonara (Sonaru?) to naprawdę działa. Albo inaczej – zaczyna działać. Płyta „Pętle” prawdopodobnie jest już na finiszu, bo została oficjalnie zapowiedziana. Trzon projektu tworzą: wokalistka Lena Osińska, producent Łukasz Stachurko (Sonar Soul/RYSY) i perkusista Rafał Dutkiewicz, ale wspomaga ich spora grupa innych artystów.

Co grają: trip hop – to zbyt ogólne. Elektronika z elementami symfonicznymi i świetnymi tekstami w języku polskim.

Dla kogo: dla zauroczonych The Dumplings, Rebeką, a także, a może przede wszystkim, osiągnięciami RYS (Rysów? Odmiana nazw polskich projektów taka trudna).

SOXSO / sobota 23:45, Projekt LAB

Katowicki duet – Natasza Ptakowa a.k.a. Natalia Ptak i Maciej Sawoch. Jakoś niechętnie pokazują nam swoją muzykę, w sieci znajdują się na razie tylko dwa ich utwory. Oba zachęcają do bliższego zapoznania. SOXSO gościło na blogu w ubiegłym roku.

Co grają: ogólnie – electropop, dokładniej, użyłbym określeń – darkpop, darkwave, electro baroque pop. Taki szalony jestem.

Dla kogo: Natasza odnajduje się właściwie w każdej stylistyce, dlatego zakładam, że wersje koncertowe utworów mają w sobie coś z jazzu czy soulu. Polecam fanom soultroniki i wszelakiego downtempo.

Mam nadzieję, że widzimy się w Poznaniu na koncercie choćby jednego z wymienionych projektów. Czas festiwalowy zamierzam w głównej mierze przeznaczyć na zapoznanie się z miejscami, klimatem, konwencją, a może także ludźmi Enea Spring Break, ale na pewno relacjonował będę najciekawsze wydarzenia na Facebooku, a w szczególności – na Twitterze. Gdybyś chciał wiedzieć, gdzie szukać mnie w social mediach.

Czuję, że to będą udane trzy dni.