Podczas urodzin numer 33 wchodzisz w wiek chrystusowy (tak się podobno mówi), a w jakim wieku znajduje się człowiek, który skończył właśnie lat 22? Nie znam się na nazewnictwie, ale uważam, że w wiek najlepszy! Z racji tego, że właśnie kilkanaście godzin temu stuknęła mi dwudziestka dwójka, mam dla Ciebie playlistę odrobinę  inną niż zwykle. Obowiązkowo składającą się z 22 utworów!

Od początku istnienia bloga przedstawiam młodych i obiecujących muzyków, o których raczej mało kto słyszał. Dzisiaj postanowiłem podrzucić czytelnikom trochę muzyki, którą raczę się najczęściej – gdy nie przeszukuję zachłannie internetu w poszukiwaniu świeżych dźwięcznych kąsków. Nie twierdzę, że są to oklepane hity polskich rozgłośni radiowych, ale raczej utwory, z którymi zaznajomiony jest każdy wymagający słuchacz, szukający dla siebie czegoś w muzyce niezależnej.

Tracki wybierałem spośród tych, które uwielbiam i które często przewijają się przez moje słuchawki. Niezależnie ile czasu minęło od ich premiery. Na przygotowanej kompilacji znajdują się królowie i królowe alternatywy (Kings of Leon, The Black Keys, Björk), jak i kapele na dorobku, które muszą się jeszcze trochę postarać by przejść go historii międzynarodowego niezalu (London Grammar, Daughter, Dry the River, Woodkid).

Jak na 22. urodziny przystało, jest to playlista z klasą! Świętuj dzisiaj razem ze mną. Smacznego!