Przed Tobą trzy utwory, które znalazłem w tym tygodniu, zaklasyfikowałem jako muzyka downtempo i które są na tyle dobre, że chcę poświęcić im kilka osobnych akapitów.

Pomyślałem sobie “a niech to i tak Cię ostatnio nie rozpieszczam, więc czemu nie!” i tak właśnie zrodził się pomysł tego wpisu. Bo wątek fajny, utwory mają wspólny mianownik, a i kompozycje, które za moment usłyszysz, to kawał niezłej muzyki. A ten temat nigdy się nie starzeje!

Downtempo to, obok popu, rocka czy muzyki współczesnej, jeden z najpojemniejszych terminów gatunkowych w muzyce. Zmieści się tutaj downtempo akustyczne i elektroniczne, ambient (również acoustic i eletro), chillwave, chillout, lounge, nu-jazz, spokojny soul i jeszcze kilka innych, wolnobitowych stylistyk. Niemniej jednak każdy z utworów wrzuconych do tego wora charakteryzuje się kilkoma szczegółami: rozleniwieniem, wyczekiwaniem, często też niepokojem i wizją nadchodzącego mroku. I tutaj zbliżamy się do sedna, bo z drobnymi poprawkami, właśnie takie są utwory, które chcę Ci pokazać (nadal brzmi dziwnie, nawet jeśli to czytasz, czyli na nie patrzysz).

KUČKA – Divinity

Brzmi jak: Inc. połączone z Grimes, która ma dubowe frazowanie i styl śpiewania

Teledysk to prawdziwy wizualny majstersztyk. Pełna harmonia obrazu z dźwiękiem. Sam projekt jest pomysłem Laury Jane Lowther, Australijki z Perth. My Polacy, My Słowianie (tak, wiem, ciii) nie mamy problemu z poprawnym wymówieniem pseudonimu artystki z Antypodów, brzmi on Kuczka, dla anglosasów “coo-ch-ka”.

Subtelna, a jednocześnie wyrazista. Wyciszy i rozpali. Doskonała.

Marz Leon – WHITELIONZ

Brzmi jak: FKA twigs prosto z Kalifornii

Co tu dużo mówić o producentce, piosenkarce i fotomodelce z Los Angeles? Pisałem o niej w Nowych Dźwiękach. Od tamtego czasu trochę się zmieniło. Po “LONER” i “Fire” przyszedł czas na dopełnienie i “Loner EP” – niestety nie jest w stanie przekonać mnie całościowo. Marz nie zmieniła jednak charakterystycznego stylu masteringu i świetnego wokalu, a teraz wraca z nowym kawałkiem.

“WHITELIONZ” jest mocniejszy, bardziej trip hopowy i industrialny niż poprzednie utwory artystki. Wychodzi jej to na dobre, bo wprowadza świeżość do schematów, które nie znikają, a jedynie zostają ulepszone. Brzmi świetnie, a więc odsłuch jest obowiązkowy.

Akiine – Destiny

Brzmi jak: nie znajduję porównania, pomusz…

Ciepły, oryginalny, prawie soulowy wokal, okraszony surowymi uderzeniami, za które mógłby spokojnie odpowiadać xxyyxx czy Jamie xx. Kontrast jedynie wzbogaca ten utwór, uszlachetnia go, bo wyostrza każdy element.

Aniike to Szwedka mieszkająca w Londynie. Możesz ją znać, bo nie jest to jej pierwszy utwór, który opublikowała w sieci. Ma na swoim koncie czteroutworową “Horses On A Beach EP” i wydaje za pośrednictwem amerykańskiego labelu Color Station, który bardzo sobie cenię (mają u siebie Gymnast i White Royal).

To wszystko. Mówiłem przecież, że szybko pójdzie. Podobało się? Masz ochotę na więcej? Dobrze, już niedługo kolejne artykuły, bądź przygotowany. Możesz też podrzucić coś od siebie. Scena downtempo jest przecież pełna niespodzianek. Do przesłuchania!