Walentynki to ładne święto, ale zazwyczaj tylko wówczas, gdy masz je z kim spędzić. Dla tych, którzy zastanawiają się, jak zagospodarować wolny, “świąteczny” wieczór, mam rozwiązanie – binge’owanie dobrego serialu, w którym miłość nie jest tak piękna i prosta, jak we wszystkich komediach romantycznych.

Życie to nie “Love Story” (choć ten film kończy się raczej smutnie), a miłość wymaga poświęceń, pracy, a i tak nie ma pewności, że wówczas zadziała. Dlatego wybrałem dla Ciebie pięć serii, które mówią właśnie o prawdziwym uczuciu, a które pielęgnuje się ciężko, które jest kapryśne, a czasami brzydkie, głupie i zwyczajne. Ale jest także naturalne. Bohaterowie poniższych produkcji nie mają łatwo, zmagając się z najróżniejszymi problami i przeszkodami. Zatem ci, którzy spędzają samotnie ten wyjątkowy wieczór, na pewno będą się doskonale bawić, widząc, jak nieperfekcyjni ludzie obrywają od nieperfekcyjnej miłości. I dobrze im tak!

Wszystkie opisywane tytuły dostępne są obecnie na Netfliksie (choć nie wszystkie to produkcje oryginalne), ale to nawet dobrze. Przeczytaj, zapoznaj się z seriami i wybierz tę, która umili Ci wieczór.

PS. oglądanie parami także mile widziane. Część z tych serii kończy się większymi lub mniejszymi happyendami.

Love / 2 sezony (finałowy sezon już 29 marca 2018)

Mickey i Gus to ludzie około trzydziestki, których charaktery zdecydowanie się różnią: ona – porywcza, nieufna, skłonna do samodestrukcji i uzależniona od bliskości, on – nieśmiały, niezdecydowany geek, który chciałby poukładać sobie życie, ale nie umie. Łączy ich jedno – potrafią zniszczyć każdą relację.

Seria, której pomysłodawcą jest Judd Apatow to przyspieszony kurs miłości pokazanej ze wszystkich stron. Głównie z tej brzydkiej, codziennej i frustrującej, choć czasami nawet naszym bohaterom coś wychodzi. Gillian Jacobs (znana ciągle chyba przede wszystkim z “Community” <3) i Paul Rust świetnie spisują się w głównych rolach, ich ekranowa chemia i społeczne akwardness sięgają zenitu.

Sezon pierwszy kończy się sporym cliffhangerem (choć nie takim z typu “oh, co się za moment stanie”), więc ostrzegam, będziesz chciał od razu przejść do serii nr 2. “Love” to serial o Mileniansach, którzy szukają miejsca dla siebie w nowoczesnym świecie, choć z reguły ciągle cenią tradycyjne wartości, które jedynie zaktualizowali na potrzeby własnego, komfortowego żywota. Wnioski? Relacje są zazwyczaj toksyczne i uzależniające. Miłość jest raczej niezdrowa.

Lovesick / 3 sezony

“Lovesick” to takie połączenie “Jak poznałem waszą matkę” z brytyjskimi komediami romantycznymi w stylu “Cztery wesela i pogrzeb” czy “Nothing Hill”. Projekt pierwotnie miał nazywać się “Scrotal Recall”, co zdecydowanie dosatniej pokazywałoby sens historii, ale pewnie skutecznie odstraszyłoby widzów. Dylana, jednego z trójki głównych bohaterów, wokół którego kręci się cała historia, po raz pierwszy spotykamy, gdy dowiaduje się, że… ma chorobę weneryczną. Romantyk i marzyciel stwierdza, że wypada odezwać się do wszystkich byłych dziewczyn, by poinformować je o zaistniałej sytuacji.

Najlepszymi przyjaciółmi Dyla (granego przez muzyka, Johnny’ego Flynna) są Luke oraz Evie. To właśnie ten (bro)mansowy trójkąt jest główną osią “Lovesick”. Przezabawny, często wzruszający i bardzo mądry, ze świetnym soundtrackiem, w którym spotkasz m.in Daughter, London Grammar, The xx, NAO, Mura Masa, Shura, Foals, Metronomy, Chvrches czy Hinds.

Seria rozpoczyna się od odcinków dedykowanych byłym partnerkom Dylana, ale szybko przeistacza się w coś więcej. Pierwszy sezon stworzony został przez brytyjski Channel 4 (ten od pierwszych sezonów Black Mirror), kolejne dwa są autorskimi projektami Netfliksa. Długo zwlekałem z sięgnięciem po ten tytuł, ale później wciągnąłem go natychmiastowo. Polecam, jeśli urzeka Cię wizja oglądania zmagań Teda Mosby’ego z Wysp Brytyjskich.

Crashing / 1 sezon, małe szanse na powstanie kolejnego

Brytyjskie “Crashing” to kolejna produkcja Channel 4. Serial doczekał się jedynie sześciu odcinków, ale historia zamyka się w nim na tyle dobrze, że warto dać mu szansę. Bohaterami jest grupka znajomych, których łączy to, że mieszkają w budynku, który w każdej chwili może zostać zburzony, a który miasto udostępnia lokatorom za drobną opłatą.

Historia startuje w momencie, gdy do Anthony’ego z niezapowiedzianą wizytą przyjeżdża Lulu (Phoebe Waller-Bridge, aktorka i twórczyni serii), dziewczyna, która jest jego przyjaciółką z dzieciństwa, a w której od dawna się podkochuje. Anthony ma jednak teraz narzeczoną, Kate. Poznajemy również artystkę Melody, Freda i Sama, których łączy dwuznaczna znajomość, a także Colina, który dołącza do grupy po rozwodzie. “Crashing” to rollercoster kombinacji i konfiguracji, w którym żadna z osób nie jest pewna swoich uczuć. Stwarza to miejsce na rozwój dziwnych, intrygujących i zabawnych relacji.

Ten świat oddycha i choć jest bardzo przerysowany, a akcja pędzi czasami, jak oszalała, seria sprawia wrażenie świeżej, wciąga natychmiastowo na te dwie godziny i jest do bólu brytyjska. Co jest ciekawym doświadczeniem, gdy od lat w serialach dominuje środowisko amerykańskie.

Easy / 2 sezony

Traktuje życie w najpoważniejszy sposób spośród wszystkich wymienionych serii, choć pełny jest ironii i czarnego humoru. Jest czymś na kształt antologii, choć w wielu historiach, w tle przewijają się postacie, których historie już poznaliśmy. Bohaterowie na różnych etapach życia i związków, starają się odnaleźć sposób, by wszystko działało. Często nie dając sobie rady z partnerem i uczuciami.

Spotykamy panów z brzuszkiem i kury domowe, których związki straciły żar, spotykamy wypalonych, zmanierowanych artystów, którzy, choć doświadczeni, ciągle błądzą. Widzimy także młodych ludzi – zarówno tych niefrasobliwych i eksperymentujących, jak tych ułożonych, którzy planują wspólne życie.

Największymi atutami serii są: jej klimat, zwyczajny i bliski każdemu nas oraz aktorstwo. W “Easy” grają m.in. Orlando Bloom, Gugu Mbatha-Raw, Dave Franco, Marc Maron, Zazie Beetz, Kiersey Clemons czy Emily Ratajkowski (która radzi sobie całkiem nieźle).

The End of the F***ing World / 1 sezon

Jamesowi wydaje się, że jest psychopatą. Alyssa jest apodyktyczna i ma problemy z bliskością. Aha, wspominałem, że mają po 17 lat i postanawiają uciec z domów? “The End of the F***ing World” to największa tegoroczna niespodzianka od Netfliksa. Obwieszczona 1 stycznia, a udostępniona już 6 stycznia 2018 roku. Krótka, 8-odcinkowa seria, bazująca na powieści graficznej, to wszystko czego potrzebujesz, jeśli szukasz serialu na samotny, walentynkowy wieczór – dziwne postacie, cięte riposty, krew, wybuchy (właściwie to wybuch), pościgi i rodzące się uczucie dwójki młodych, nieschematycznych ludzi.

Zaczynają jako para dziwolągów, nieprzystosowana do normalnego życia, nie czująca, że mogą coś stracić. Ich relacja przeistacza się w coś nowego, z każdym kolejnym odcinkiem. Ogromną rolę odgrywają w tej serii charyzmy głównych bohaterów: Alex Lawther (James) oraz Jessica Barden (Alyssa) potrafią tchnąć życie w bardzo przerysowane na papierze postacie. Ich interakcje, jak i zderzanie się z otaczającym ich światem, to coś wartego Twojego czasu. Dodatkowo, urzeka mnie narracja prowadzona dwutorowo – słyszymy zarówno komentarze psychopaty Jamesa, jak i zagubionej Alyssy.