Utwory, który musisz posłuchać w tym tygodniu, a możesz zrobić to już w czwartek. Nowości od Two People, Tuli, Sleigh Bells, Basecamp, Miynt i vivienxo.

Mam dla Ciebie sześć świetnych utworów, które ukazały się na przestrzeni kilku ostatnich dni. Idealnie nadają się na czwartkowe popołudnie. Usiądź, daj głośniej, odpal player. Dowiesz się także kilku ciekawych rzeczy o każdym z projektów, które poniżej.

Two People – If We Have Time

Duet z australijskiego Melbourne to projekt młody, powstał niecały rok temu i ma na swoim koncie dwie kompozycje wydane oficjalnie. Nie znaczy to jednak, że tworzą go początkujący artyści. Duo składa się z wokalistki Phoebe Lou i instrumentalisty Joey’a Clough, którzy jeszcze dwa lata temu byli członkami zespołu Snakadaktal, dość dobrze wspominanej grupy, która zakończyła działalność w 2014.

„If We Have Time” to delikatny, tajemniczy indie pop, muśnięty melancholią. Oparty na fortepianie i synthie, a uzupełniony o pełny wokal Phoebe Lou.

Tula – Another Kind Of Red

Jeszcze w ubiegłym roku projekt Tula składał się z pięciu osób. Teraz, jak się okazuje tworzy go wyłącznie szwedzka wokalistka, mieszkająca w Berlinie, która nad utworem „Another Kind Of Red” pracowała z producentem Klasem Åhlundem, zamykając się w latarni morskiej (serio, w artykule na Clash użyto słowa „lighthouse”, może mieli tam jakieś studio?) na południowym wybrzeżu państwa Trzech Koron.

Kompozycja zachwyca wysokim wokalem, świetnie wpasowującym się pomiędzy dźwięki. I naprawdę dobrą produkcją, wszystko brzmi niezwykle wyraźnie i dociera tam, gdzie powinno.

Sleigh Bells – Hyper Dark

Amerykański duet, najbardziej znany z utworu „Comeback Kid” wydał drugi utwór zwiastujący nowy album. „Hyper Dark” to zupełnie inna kompozycja. Alexis i Derek przyzwyczaili nas do wrzasków i trzasków, a tym razem dostajemy piękną balladę, jedynie z elementami electro rocka i trapu. Jestem pod dużym wrażeniem tego kawałka.

BASECAMP – 1 Thing feat. Hoodlem

Tak powstaje chill absolutny. Basecamp i Hoodlem w jednym utworze. Połączenie soulu z indietroniką na najwyższym poziomie. To na pewno jednorazowa współpraca tria z Nashville z tajemniczym projektem z australijskiego Melbourne, ale brzmi wyśmienicie.

MIYNT – After The Gold Rush

Zaczynała od cudownego coveru/remake’u utworu Britney Spears, później zajęła się pięknymi, lekko elektronicznymi balladami, a teraz dorzuciła mocy i trochę gitary. Miynt nie próżnuje, zbiera szlify i próbuje nowych rzeczy. „After The Gold Rush” jest świetnym przykładem. Przybrudzony rock, agresywna perkusja i odrobina elektroniki. Brzmi to naprawdę dobrze.

vivienxo – w84u

Ostatnim utworem jest propozycja od 19-letniej Victorii, która pod pseudonimem vivienxo wydała trzyutworową „w84u” EP nakładem CSCN, sublabelu amerykańskiego-brytyjskiej wytwórni Cascine.

Dreampop spotyka się z synthem, baśniowym aranżem i subtelnym, delikatnie bełkoczącym wokalem. Całość ma bardzo eteryczny charakter, ale potraktowana jest też z pewną dozą humoru. Jeśli lubisz muzykę w stylu Yumi Zouma (wydawaną także przez Cascine), to vivienxo jest zdecydowanie dla Ciebie.