Pan od Muzyki

Najlepsze albumy 2015

Lianne La Havas - Blood

Lianne La Havas – Blood

Drugi krążek Lianne to album kompletny. Niezwykle nastrojowy. Każdy utwór, każdy dźwięk, znalazły się we właściwym miejscu. Właśnie tak powinno tworzyć się płyty. Konstrukcja wydawnictwa jest równie ważna, co jego zawartość. Ale o to drugie także nie musimy się w przypadku “Blood” martwić.

Najbardziej zaskoczyła mnie na tym wydawnictwie drapieżność. Na początku myślałem, że wokalistka postawiła na łagodność i usypiającą grzeczność. Możesz sobie wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie, gdy usłyszałem moc “Midnight”, niezwykłości w “Grow” czy rockowe “Never Get Enough”, tak różne od pozostałych kompozycji. Brytyjka miesza oczywiście songwriterskie zacięcie z odrobinką jazzowego feelingu i ciepłego soulu, a wszystko okraszone jest karaibsko-śródziemnym luzem, jaki ma w genach.

Bardzo doceniam linię basu na tej płycie. Nie zachowuje się jak dodatek, który jest tam z przyzwoitości, ale zaskarbia sobie naszą sympatię od samego początku.

Posłuchaj “Blood” na Spotify

Scroll Up