Trzy muzyczne świry z różnych zakątków świata, które wpadły na siebie podczas studiów w Liverpoolu. Znają Paula McCartney’a i łączą pop, surf oraz psychodelię z łagodnymi melodiami.

The Bee Gees on diazepam. Od tego rozpoczynają się wszystkie artykuły o All We Are. Ta fraza, zapisana na ich facebookowym fanpage’u, przewija się zawsze, gdy ktoś próbuje definiować muzykę tego międzynarodowego tria. I jest w tym coś bardzo trafnego.

Poznali się w założonym przez sir Paula McCartney’a LIPA czyli The Liverpool Institute for Performing Arts. Obecnie mieszkają i tworzą w mieście Beatlesów i dwóch dużych klubów piłkarskich, ale pochodzą z różnych stron świata: Guro Gikling, basistka i wokalistka, przybyła do Anglii z Norwegii, Rich O’Flynn, bębniarz i wolak wspierający, jest Irlandczykiem, a gitarzysta Luís Santos to Brazylijczyk.

all-we-are-1
Od lewej: Rich, Guro i Luis.

All We Are grają razem od 2011 roku, powoli rzeźbiąc w dźwiękach i dochodząc do brzmienia, które urzeka i jest połączeniem talentów każdego z członków bandu. Wiele się wydarzyło, odkąd postanowili założyć zespół: byli w trasie ze Stealing Sheep, wspierali na koncertach Mikhaela Paskaleva, w lutym 2015 roku wydali self-titled debiut, a na początku września zagrali nawet w Polsce na Soundrive Festivalu.

Wszystko zaczęło się od singla „Utmost Good”. Przypomina połączenie Tame Impala z Unknow Mortal Orchestra i zostaje w głowie na długo.

Dlaczego AWA porównuje swoją muzykę do Bee Gees pod wpływem środka rozluźniającego? Trio mówi, że lubi, tak jak bracia Gibb, korzystać z wysokich wokali i układać harmonię w dobrym tempie, dorzucając przy tym odrobinę nonszalanckiej psychodelii i stylizując brzmienie na bardziej retro. Wszystko przy zachowaniu indie rockowego sznytu.

Ale All We Are to nie tylko inspiracje starym, brytyjskim rock’n’rollem i soft rockiem. Trio przyznaje, że pochodząc z różnych środowisk i kultur, każdy wniósł do zespołu inne inspiracje, smak i podejście do tworzenia. Jednocześnie uważają, że to bardzo dobrze. Okazuje się, że dość szybko się ze sobą „dotarli” i teraz podczas trasy, na ich samochodowej playliście znajdują się utwory m.in. Franka Oceana, Metronomy, Broken Social Scene czy OutKast.

Wydaje mi się, że najszybciej wpadającym w ucho utworem projektu jest „I Wear You”, które zostało jednym z najchętniej słuchanych singli All We Are. Punktowa gitara o wysokim tonie, delikatny syntezator w tle, wysokie wokale i towarzyszące im chórki. Świetna produkcja.

Pierwsza płyta bandu z Liverpoolu ukazała się 2 lutego 2015 nakładem Domino Recording. Zawiera ona jedenaście utworów (plus jeden bonusowy), które są bardzo spójne i momentami ocierają się o perfekcję. Tak jak w przypadku „Stone”, który na płycie umieszczony został pod numerkiem 3 i który uwielbiam.

All We Are do posłuchania na Spotify

All We Are szczycą się swoim obecnym brzmieniem. Są bardzo zadowoleni, że wszystko, co słyszymy, wychodzi z rąk, stóp i głosów trójki członków kapeli. Bez podpierania się komputerami. Analogowe brzmienie jest niewątpliwie wielkim atutem, a piękne linie basu, które urzekają w każdym numerze, są czymś, co zachwyca mnie najbardziej.

AWA grają razem od 2011 roku, wielu więc może dziwić, że pierwszy singiel, promujący wydawnictwo, które miało się ukazać, gdzieś, za jakiś czas, pojawił się dopiero pod koniec 2013. I bardzo słusznie. Okazuje się bowiem, że band wydał czteroutworową EP-kę „We Hunt” już w 2012, ale przeszła ona bez echa, a sami członkowie All We Are, jakoś nie specjalnie kwapią się do przypominania o tym mini albumie. Początki wielu zespołów są bardzo ciężkie.

„We Hunt” nie jest produktem złym, ale w niczym nie przypomina kolejnych kawałków składu. Był to etap przejściowy, o którym niby nie warto pisać, ale kronikarska dokładność, ciekawość i przyzwoitość każe mi wspomnieć – We Hunt EP na Spotify.

Od pierwszego spotkania zasłuchuję się w ich muzyce, bo lubię, gdy coś jest delikatnie poplątane, niejasne, a do tego brzmi tak gęsto i pełnie. A taka jest właśnie muzyka All We Are. Weź Valium i wejdź do ich świata.