Po dość imponującym debiucie i dobrze przyjętym, pierwszym autorskim utworze Bishat powraca z piękną nowością, singlem „Mine”.

Bishat była skazana na muzyczną karierę. Od najmłodszych lat interesowała się dźwiękami, a jako nastolatka pisała piosenki ze swoim kumplem… José Gonzálezem, który razem z bratem Szwedki, Eliasem Arayą, założył Junip.

Bishat mieszka w Goeteburgu, ale jej korzenie sięgają Afryki – Etiopii i Erytrei. Pod koniec 2015 wydała utwór „Some Things”, który był mash-upem kompozycji Lykke Li i The Weeknda. Jej pierwszym, upublicznionym autorskim numerem było „Sober” z marca 2016. „Mine” to kolejna propozycja młodej artystki.

Najnowsza kompozycja Bishat powstała, gdy zmagała się z bezsennością. Była wówczas w Etiopii, z wizytą u mamy. „Mine” opowiada, jak można się połapać, o związkach. Artystka twierdzi, że chciała pokazać, iż w obawie przed popełnianiem ciągle tych samych błędów, sprawiamy, że popełniamy je po raz kolejny, jak bardzo byśmy tego nie chcieli. Sama uważa się także za osobę, która ma problemy z mówieniem o swoich uczuciach, ale gdy trzyma wszystko dla siebie, czuje się jeszcze gorzej. Dlatego postanowiła o tym napisać.

Wielowarstwowe dźwięki, gdzie dominuje synth i wolny rytm, od razu przynoszą na myśl alternatywne, współczesne R&B. I to główna oś zainteresowań wokalistki. W singlu „Mine” jest też odrobinę pazura w postaci zadziornej gitary. Wisienką niezaprzeczalnie jest wokal Bishat – płynny, czysty i wysoki.

Przekonaj się, odpalając utwór poniżej.