BISHOP – River

Bishop - River

Wokalistka z Los Angeles zadziwia drugim utworem „River”, który pobudza i jednocześnie powoduje, że chcesz przestać oddychać odchodząc w nicość.

W październiku zadebiutowała świetnym „Wild Horses”, a teraz powraca z nowym utworem – młoda Amerykanka Bishop pokazuje, że w kalifornijskim klimacie można tworzyć nie tylko ciepłą i spokojną muzykę, ale też dźwięki mocne i niepokojące. „River” zaskakuje już samą okładką – artystka stoi zakryta prześcieradłem, na którym namalowana jest twarz – creepy as fuck – jakby powiedziała to dzisiejsza młodzież.

Sam utwór zaskoczył mnie od pierwszych dźwięków. Nie zostawia nam złudzeń i uświadamia to świetnym hookiem i powtarzanymi słowami „run me like a river” – nie będzie dobrze, wiem i przekazuję Wam tę prawdę. Mocne sample oparte o bas i ta agresywność, wzrastająca z każdą chwilą. Na początku aura przerywana jest spokojną zwrotką. Ale później już nie ma litości. Bishop sporo czerpie także z folku i bluesa – to właśnie łagodne riffy gitary podkreślają jeszcze bardziej klimat „River”.

Utwór miał swoją premierę za pośrednictwem The Fader. Tak opisuje go sama artystka: „I feel like this song has multiple personalities: strong, weak, torn, controlling, submissive. They are all a part of me and constantly changing. I think people will feel that.”

Posłuchaj „River” i zacznij pogrążać się w tej emocjonalnej sinusoidzie.