Chelsea Lankes powraca z nowym singlem po ponad rocznej przerwie. Właśnie tyle czasu minęło od wydania jej debiutanckiej EP-ki. “Matches” to szczera electropopowa kompozycja, uzupełniana przez fantyczne linie wokalne.

Artystka mieszka obecnie w Nashville, gdzie skupia się na tworzeniu nowej muzyki. Od wydania pierwszego, świetnego utworu “Ghost” minęło już naprawdę wiele czasu. Co jakiś czas amerykańska singer-songwriterka dawała nam o sobie znać, m.in. dzięki “Bullet” i “Secret”, przez które stała się bardziej rozpoznawalna, ale które jednocześnie nie wnosiły do jej stylu niczego nowego, były łagodne, słodkie i grzeczne.

Teraz “Matches” zrywa z tym brzmieniowym wizerunkiem – jest mocniej, trochę agresywniej, a wokal kombinuje, wznosząc się i opadając, intensyfikując ton lub gasnąc. Głównymi inspiracjami Chelsea nieudane, z wielu powodów (choć głównie niewierności), związki. Proste, oczywiście, ale czasami z tego bardzo schematycznego założenia, może powstać coś naprawdę przyjemnego. Dobrze brzmiąca gitara, snujące się w tle synthy i piękny, zwiewny wokal. No i bardzo chwytliwy refren, rozpoczynający się tak: You’re staring at the ashes holding onto matches / Wondering if you burned it down

Chelsea opowiada o “Matches”: “This song is one of the most honest things I’ve ever written. It’s unapologetic in telling the story of how a relationship ended but i it’s not about taking a victim stance. I just wanted an account of what really happened for myself when I got my heart broken and it just ended up being a good song. This release is the first one after taking a year and a half hiatus and it’s just the beginning. I’m proud of this start and I’m excited for all that’s coming next year!”