Tego jeszcze w Nowych Dźwiękach nie było. Cały odcinek poświęcimy zespołom w ich standardowym rozumieniu. Będą gitary, będą perkusje, ale nie zabraknie także udziwnień. Nie wyjdziemy poza okręg kultury anglosaskiej, ale na pewno dostaniesz dawkę świetnej muzyki.

Są składy cztero-, pięcio- i sześcioczęściowe. Dzisiaj przeważają mężczyźni. Podróżować będziemy przez kilka stref klimatycznych i nastrojowych, więc przygotuj się na wiele wrażeń.

86. Cut Ribbons

cut ribbons

Pięcioosobowy skład brzmi podobnie do nowozelandzkiego The Naked and Famous, które bardzo lubię. Z tym, że Cut Ribbons pochodzą z walijskiego Llanelli, więc to trochę zaskakujące. Bo przecież położenie geograficzne wpływa na sound (jeśli kiedyś tak powiem lub napiszę, proszę, rzuć we mnie czym ciężkim lub ostrym, a najlepiej i ciężkim, i ostrym!).

Ich muzyka to porządne indie – dużo ostrych gitar. Rockowe brzmienie nie jest jednak muzyczną wizytówką kapeli. Wydaje mi się, że szkopuł tkwi w melodiach – pojawiają się w nich elementy muzyki progresywnej, czy też post – mam problem z rozróżnieniem, może Ty spróbujesz wytłumaczyć mi różnicę? Ale dość tych dygresji!

Walijczycy chętnie napiją się w Tobą piwa po koncercie, a podczas gigu zaprezentują Ci materiał z „Bound in Love EP” i z kilku singli.

FacebookSoundCloudTwitter – Strona internetowa

87. The Griswolds

the griswolds

Australia wysyła w świat coraz więcej świetnych muzycznych projektów. Zespół z Sydney ma duże szanse na zaistnienie w umyśle przeciętnego odbiorcy muzyki – chłopaki grają godny polecenia pop z elementami rocka, electropopu czy new disco (mój autorski termin, jest nu-disco, jest electro funk, ale czegoś mi ciągle brakowało). Mógłbym przyrównać ich do Foster The People, ale tego nie uczynię, bo nie lubię Jankesów (oh wait, czy przypadkiem właśnie tego nie zrobiłem?).

The Griswolds wydali w sierpniu tego roku swój pierwszy album „Be Impressive”. Promowany jest utworem „Beware the Dog”. To także ten utwór jest ich najpopularniejszym.

FacebookSoundCloudTwitterYouTubeStrona internetowa

88. Patch and The Giant

patch and the giant

Pewnie czekasz na powrót Mumford & Sons? A co jeśli napiszę, że znalazłem towar, którym skutecznie można wypełnić pustkę tym bandzie? Oto Patch and The Giant, czyli londyńczycy grający folk rocka. Ich wokalista, Luke Owen potrafi zaskoczyć w równym stopniu co Marcus Mumford.

Kapela składa się z sześciu osób, a to dosyć sporo. Mają na swoim wyposażeniu gitary, wiolonczelę, mandolinę, ukulele, akordeon, pianino, perkusję, bass, trąbki i skrzypce. Jest tego sporo.

W 2013 roku wydali „The Boatswain’ Refuge EP”. Nie będę oszukiwał, nie powalili mnie na kolana od razu. Bardzo podoba mi się utwór „Love & War”, ale resztę także warto przesłuchać.

Są tak niemainstreamowi, że nie nie można zagnieźcić na stronie ich utworów z SoundClouda, a na YT mają wideo z marnym audio. Ale to jest teraz w modzie, więc może w tym szaleństwie jest metoda?

FacebookSoundCloudYouTubeStrona internetowa

89. Spring Offensive

spring offensive

Długa była droga chłopaków z Oxfordu do wydania pierwszego albumu. Powstali w 2009 roku, ale dopiero w 2014 ukazała się ich debiutancka płyta „Young Animal Hearts”.

Jest ich piątka, mają gitary i grają gdzie popadnie: w kościołach, galeriach sztuki, muzeach, na festiwalach. Mogą zagrać nawet w Twoim salonie! Łączą świetną perkusję z łagodnymi dźwiękami gitar, tworząc dobre melodie. Całość dopieszczona jest miękkim i plastycznym wokalem.

Jeśli lubisz nostalgiczne, może odrobinę histeryczne i hipnotyzujące piosenki, to na pewno odnajdziesz się wśród dźwięków proponowanych przez Spring Offensive. A ich pierwszy singiel „Bodylifting” pokazywał zupełnie inną stronę.

FacebookSoundCloudYouTubeStrona internetowa

90. Tora

tora au

„τώρα” w języku greckim oznacza „teraz”. I to właśnie od tego słowa wzięła się nazwa zespołu. Chłopaki pochodzą z Australii, z Byron Bay. To jedyny projekt w tym odcinku, który gra muzykę elektroniczną. Pięcioosobowy skład tworzy muzykę opatrzoną metką „chillwave”.

Powstali w maju 2013 roku i już udało im się nagrać materiał na dwie EP-ki. „Tora EP” tworzona samodzielnie w garażu, której towarzyszyła świetna zabawa, ukazała się w październiku 2013. Druga minipłyta „Eat The Sun” pojawiła się dokładnie rok później.

FacebookSoundCloudTumblrTwitterYouTube

To by było na tyle. Zespoły (czytaj: projekty przynajmniej czteroosobowe) pojawiają się w Nowych Dźwiękach rzadko. Wszystko za sprawą panującej w muzyce alternatywnej mody na minimalizm, która jest dobra, ale która czasem męczy. Warto od czasu do czasu posłuchać dźwięków tworzonych przez rozległe instrumentarium.