Ja lubię po prostu dobrą muzykę. Niezależnie od gatunku. Tak samo chętnie posłucham klasycznego rock’n’rolla, indie folku czy popu. Pod warunkiem, że jest sensowny. Nie trąca chałturą i plastikiem. Właśnie o tym ostatnim chciałbym napisać trzy słowa.

Postanowiłem sprawdzić co prezentują dziewczyny z Icona Pop, zwyczajnie mnie to ciekawiło. Kilka razy czytając artykuły natknąłem się na ten damski duet. Kliknąłem i się zamyśliłem. Tak, dobrze czytasz. Nie znaczy to wcale, że w jakiś sposób rozczuliłem się nad muzyką. Pomyślałem sobie nad motywami tworzenia tego typu dźwięków. Bo jakieś istnieć muszą. To, że jest popyt to jedno. Przecież musi kryć  się za tym coś więcej. Od razu poszedłem za ciosem i zacząłem zastanawiać się jak to wygląda od strony artysty tworzącego taki materiał i kreującego taki a nie inny wizerunek sceniczny.

Icona-Pop

Zastanówmy się co sprawia, że artyści, z dość sporym potencjałem, decydują się na karierę w biznesie nazywanym „muzyką popularną”.

Na początku muszę przyznać, że rozumiem to zupełnie. Ja nie oceniam, tylko dociekam, dlaczego właśnie w ten sposób chcą zarabiać na życie. Pomyślałem sobie, że to dość prosta sprawa: lepiej poświęcić publiczny wizerunek i stworzyć głupkowaty image, by tylko być w massmediach, pokazywać się i zarabiać wielką kasę robiąc to co się lubi – bo nadal tworzenie muzyki sprawia popwykonawcom przyjemność. Nie uwierzę w to, że jest inaczej.

W czasach obecnych ciężko zostać docenionym w mainstreamie bez golizny, alkoholu i temu podobnych skandali. Jeśli poświęcić swoją ładną buźkę (zakładam, że się taką posiada) można zostać dostrzeżonym, a wówczas drzwi się otwierają. Masz taki mix – możesz zgarnąć porządną sumkę za to co potrafisz lub wydaje Ci się, że potrafisz robić podmalowując jedynie swoje opakowanie. Rozumiem, że nie zawsze tym kierują się gwiazdeczki, ale często bywa tak, że mają wielkie muzyczne atuty (choćby kontrowersyjna na wieki Lady Gaga, jeszcze przed kilkoma laty wspaniała instrumentalistka o wyjątkowym głosie), ale długo nie potrafią się dostać tam gdzie być powinni.

ellie-goulding
Ellie Goulding

Sądzę, że właśnie takim myśleniem (swoim czy też specjalistów od wizerunku i mamony) kierują się obecnie chociażby Miley Cyrus, Ellie Goulding czy wspomniane Icona Pop. Tutaj nie chodzi tak naprawdę o nabieranie ludzi, tylko o znalezienie wyjścia z dość ciężkiej sytuacji. Niestety w tym przypadku rozwiązanie jest konformistyczne. Choć dochodowe.

Sugeruję głęboko zastanowić się kolejnym razem, gdy przypadkiem w słuchanym przez Ciebie radiu usłyszysz popową piosenkę z mocnymi, popularnymi ostatnio, tanecznymi elementami. Artyści ci nie muszą być hipokrytami, zwyczajnie w dzisiejszym świecie porzucili ideologie i wpajane filozofie by robić to co kochają i zarabiać. Często wcale nie idą na łatwiznę, zaciskając zęby i przyjmując z godnością to czego żądają od nich wydawcy muzyczni.