Długo zastanawiałem się, jak zakończyć cykl od którego rozpocząłem przygodę z blogiem i którego założeniem było, przede wszystkim, pokazanie czegoś dobrego i zrobienie zamieszanie w kręgu „internetowych pochłaniaczy muzycznych pyszności”. Od maja wydarzyło się kilka naprawdę ciekawych rzeczy, które pozwalają mi wierzyć, że robię coś wartościowego i pozwoliły zauważyć, że chętnie wracasz po kolejne porcje dousznej rozkoszy.

Co prawda spodziewałem się, że cykl „Nowe Dźwięki” zakończę najpóźniej w połowie października (mamy 10 dniową obsuwę), ale nie są to przecież jedynie teksty na blogu, nie muszę się więc z tego powodu samobiczować lub wyruszać w podróż pokutną.

Wracając do myśli przewodniej – rozważałem kilka możliwości: pozostawienie miejsca setnego pustym, które to oddawałoby cześć czytelnikom śledzącym bloga; postawienie na ostatnich miejscach projektów, które uwielbiam, są nowe, ale zrobiły już dużo szumu wokół siebie; chodziło mi po głowie także stworzenie własnego projektu muzycznego (Say whaaat?) i podzielenie się z Wami moimi (jeszcze raz: WAT?) utworami. Ostatecznie nie doszło do realizacji żadnego z tych scenariuszy.

Dlatego otrzymasz w tym wpisie PIĘĆ ostatnich w tym roku projektów w artykule z kategorii „Nowe Dźwięki”. Zapewniam Cię, nie zawiedziesz się na muzyce żadnego z nich.

96. FAMY

FAMY

Zaczniemy od kapeli z Londynu. W zestawieniu było już kilkadziesiąt projektów z brytyjskiej stolicy, a każdy reprezentuje wysoki poziom. Tego nie da się ogarnąć rozumem. Zapewne trzeba tam spędzić kilka tygodni szlajając się z pubu do pubu i słuchając wszystkich młodych zespołów. FAMY jest jednym z nich.

Band istnieje od 2010 roku i tworzą go: Bruce Yates, Arthur Yates, Thomas Edwards i Luca Maria Galbiati. We wrześniu tego roku ukazał się debiut kwartetu „We Fam Econo”. Magiczne utwory, choć niewiarygodnie histeryczny wokal sprawia, że nie wiadomo jak sklasyfikować FAMY. Jako band indie folkowy? A może jako mantrę Kapłanów Czuwających Nad Boleściami Ludzkości? The Guardian napisał humorystycznie o nich: „muzyka do: modlitwy”.

Smaczne kompozycje, zwiewne teksty, tylko głos nie pasuje? Czy na pewno?

FacebookSoundCloudStrona internetowa

97. Hoodlem

Hoodlem

Hoodlem to australijski projekt muzyczny z Melbourne o którym nic nie wiemy. Chcą działać anonimowo. Na swojej stronie piszą:

„We introduce you to Hoodlem, a new local act from inner-city Melbourne.  Hoodlem is an anonymous project blending pulsing experimental beats, soulful vocals and crisp production.”

Wszystko się zgadza. Wystarczy posłuchać ich utworu. Powalający sound.

Koncertują już po całym świecie. Być może ktoś odkrył ich tożsamość. Być może ktoś nie dochował tajemnicy i można ją w sieci znaleźć. Ale nie próbuj. Pomyśl: po co? Niech przedstawienie trwa i zachwycaj się ich muzyką. Bo jest czym.

FacebookSoundCloudStrona internetowa

98. LANY

LANY

Pop is Dead? Nie, pop w rozumieniu gatunkowym przeżył na przełomie wieków schizmę i podzielił się na dwa obozy: ten, który pragnie się sprzedać za wszelką cenę i taki, który czerpie z gatunku, ale rozwija się nadal i inspiruje. Właśnie dlatego uważam, że nie można rezygnować z żadnego typu muzyki, a wyłącznie wybierać odpowiedzialnie. Dlatego wybrałem projekt LANY.

Trio z Los Angeles stawia sprawę jasno: robimy pop, ale inspirujemy się innymi gatunkami muzyki. Paul Klein, Jake Goss i Les Priest tworzą alternatywną odmianę popu, garściami czerpiąc z soulu, R&B i podgatunków dreamowych.

Już kilka utworów uzmysławia na co ich stać i w którą stronę podążają. Zaufaj mi – w dobrą :)

FacebookSoundCloudStrona internetowa

99. Ritual

ritual

Ritual to kolejny, fascynujący projekt muzyczny, który nie ujawnia swojej tożsamości. Pochodzą z Wielkiej Brytanii i tyle. Blogi i portale zagraniczne nie potrafią nawet ustalić liczebności składu – jedni piszą o czwórce mężczyzn, inni o projekcie solowym. Ja stawiam, że prawdopodobnie jest ich trójka – dwóch mężczyzn i kobieta (damski wokal pojawia się w ich najnowszym utworze „Visions”). Ale to ciągle przypuszczenia.

Zastanawiasz się pewnie – dlaczego w takim razie zdecydowałem się o nich napisać. Dlatego, że tworzą świetną muzykę, a my możemy skupić się wyłącznie na niej. Piękne soulowe głosy, muzyka, która łączy elementy R&B, dreampopowe, chillwave’owe i akustyczne. I ta aura tajemniczości. To wszystko prezentuje się doskonale.

FacebookSoundCloudYouTubeStrona internetowa

100. Young Summer

young summer

Young Summer to także projekt popowy. Przykuło mnie jednak połączenie wokalu z aranżacjami. Większość z utworów to kompozycje electropopowe czy synthpopowe. Znajdą się jednak piosenki w których wytaczane są działa większego kalibru: fortepian i delikatnie poprowadzone gitary elektryczne.

Pochodząca z Waszyngtonu, DC, Bobbie Allen, która to kryje się za pseudonimem YS, nazywana jest czasami „Florence Welch synthpopu”. Wszystko za sprawą głosu i tekstów, które pisze dla niej Trent Dabbs. Bobbie wydała właśnie swój pierwszy album „Siren”, nakładem Ready Set Records.

FacebookSoundCloudYouTubeStrona internetowa

Jakoś nie mogę w to uwierzyć. To już koniec. Oczywiście nie samego cyklu, ale głównej odsłony tegorocznej serii. Przed nami jeszcze playlista, podsumowanie całej setki i mały bonus: „artyści, którzy powinni znaleźć się w Nowych Dźwiękach, ale zrobili się na tyle rozpoznawalni, że pewnie ich znasz”. Taki roboczy tytuł. :)

Myślę, że do grudnia uporamy się z tymi gagatkami. Liczę, że znów Cię czymś zaskoczyłem, a zaserwowana muzyka podbije Twe serce i słuchawki. Miłego dnia i do przesłuchania!