Mieliśmy już zabójców o twarzy dziecka, kobiety z brodą, mężczyzn śpiewających jak panie i odwrotnie, a teraz mamy Australijkę o męskim imieniu i nazwisku. To jedna z moich największych nadziei 2015 roku, George Maple, młoda dama z Antypodów, mieszkająca obecnie w Londynie i wydająca pod szyldem labelu o bardzo wymownej nazwie – Future Classic, wytwórni, która w swoich szeregach ma Cheta Fakera, Flume czy Flight Facilities.

Pierwszą wzmiankę, że istnieje w ogóle tak utalentowana dziewczyna, datuje się (historycy pewnie są teraz ze mnie zadowoleni) na październik 2011. To wówczas, jeszcze pod swoim prawdziwym nazwiskiem, Jess Higgs pojawiła się w utworze Flight Facilities. Disco i electrofunky były tylko przygodą i nie przełożyły się na jakieś większe zainteresowanie jej wokalem.

Jej dorosła przygoda ze sceną alternatywną rozpoczęła się tak naprawdę w 2012 roku, gdy pojawiła się w studiu wraz z Flume i nagrała z producentem utwór „Bring You Down”. To wówczas, zapytana przez wydawcę co mają napisać przy skrócie „feat.”, podjęła decyzję o pseudonimie pod jakim występuje obecnie.

Utwór odbiega brzmieniem od tego co George Maple prezentuje obecnie, ale należy pamiętać, że to tak naprawdę własność 23-letniego Harleya Stretana.

Dlaczego jednak Jess zmieniła się w 2012 roku w George’a? Jak sama mówi: „To imię nie ma dla mnie żadnego znaczenia, ale to dobrze, jest czystą kartą do zapisania. Mogę zrobić z nim, co tylko zechcę. Myślę, że bałam się, byłam nieśmiała i zdenerwowana – miałabym wypuścić moje piosenki, gdzieś tam, daleko, pod własnym imieniem? Porównywałam to do umieszczenia pamiętnika z najgłębszymi myślami w Internecie.”

Chwile po kolaboracji z FF wydała swój pierwszy solowy utwór „Uphill”, który brzmienie opiera na łagodnym głosie George, rytmie wystukiwanym czymś co może być jakimiś orientalnymi pałkami (nie potrafię nazwać tego instrumentu) i idealnie wpasowanych kilku akordach syntezatora.

W kolejnym roku, czyli 2013, współpracowała także z londyńskim duetem producenckim SNAKEHIPS. Z tego związku urodził się utwór „On & On”.

Luty 2013 to publikacja drugiego solowego utworu „Fixed”. Jest on o wiele cięższy od poprzednika, jeśli chodzi o dźwięki, moglibyśmy użyć nawet określenia „house”, bo w tym kierunku się rozwija, ale… nie możemy, bo w paradę wchodzi nam wokal George i wszystko zmienia. Jest to jednak bardzo płaski kawałek pod względem brzmieniowym.

W tym momencie następuje półtoraroczna przerwa. Australijka narobiła wielu ludziom smaku i zniknęła z pola widzenia.

Twierdzi, (uważam, że słusznie) iż muzyka powstaje przede wszystkim dzięki ludzkiej seksualności. To właśnie ona popycha nas do robienia różnych dziwnych i śmiałych rzeczy, a towarzyszące nam ciągle miłość, pożądanie, siła, grzeszne myśli, chęć poczucia bezpieczeństwa i wrażliwość są nieodłącznymi elementami naszego człowieczeństwa i co za tym idzie, życia. To wszystko się wzajemnie napędza.

Wielu uważa, że George będzie popularną performerką muzyki alternatywnej do czasu, gdy muzyka, którą tworzy będzie modna. Dużo w tym racji – soulowa indietronica króluje obecnie na salonach i będzie rozwijać się jeszcze długo, ale w końcu nadejdzie jej kres. I skończą się kariery wielu wokalistek. Jednak do tego czasu będą nas zachwycać, bo mają wiele atutów.

Po serii remixów „Fixed” 24-latka wróciła we wrześniu ubiegłego roku. Rozpoczęła prace nad pierwszą EP-ką oraz, jak się można domyślać, debiutanckim albumem. „Talk Talk” to utwór od którego rozpoczęła się moja świadoma przygoda z George Maple (okazuje się, że pierwszy raz usłyszałem ją przy okazji współpracy z Flight Facilities). Wzięło mnie momentalnie. Wyraźnie zaznaczony wokal, który często porównywany jest do Jessie Ware, ładnie prowadzony bas i dźwięki, które można byłoby pokroić i porozdzielać między The xx i Disclosure. Jest ktoś, kto się jeszcze nie zakochał?

Dość szybko po pierwszym singlu pojawił się kolejny, a po nim „Vacant Space EP”. Wszystko zgrane perfekcyjnie. Pięć utworów, trwających ponad dwadzieścia minut, które składają się na piękną opowieść i zabierają nas w podróż. W podróż do tytułowej „pustej przestrzeni”, którą z małą pomocą i naprowadzeniem, musimy wypełnić sami.

George Maple zwraca dużą uwagę w swojej pracy także na stronę wizualną. Wie, że nawet ludzie zakochani w muzyce, w większości odbierają świat za pośrednictwem wzroku. Dlatego podczas występów duży nacisk kładzie na swój strój, a także na to co dzieje się na scenie wokół niej.

Ciekawe jest również to, że i do popularności tej artystki (jak chociażby w przypadku Lo-Fanga) rękę przyłożyła Lorde. Na swoim tumblrze nowozelandzka artystka opublikowała utwór Jess – „Vacant Space”, nabijając z pewnością odrobinę odsłuchań.

Na koniec mam dla Ciebie jeszcze jeden utwór George Maple. Znaleziony na składance Pschent Music zatytułowanej „Trax 8 – Vaporwave”. Znajdziesz na niej dużo ciekawej, relaksującej muzyki, w tym utwór naszej dzisiejszej bohaterki „Opst”.