W kolejnym odcinku naszej cudownej serii o młodych artystach przenosimy się w świat, w którym muzyka bez ogromnej ilości basu nie istnieje. Tym razem przedstawię Ci dwa duety i jeden projekt solowy z przestrzeni muzycznej nazywanej downtempo. Przygotuj się na ekstazę typu głośniki-uszy.

25. Goldbloc

Goldbloc

Goldbloc to amerykański duet tworzący brzmienia downtempo. Producent John Draper a.k.a. Goldenhaus i wokalistka Solei wywodzą się z Bostonu. W swojej muzyce znacząco eksploatują elementy soultroniki – piękny wokal i ascetyczne wykorzystanie dźwięków oblanych w wibrującym basie.

Nie można jeszcze powiedzieć o nich zbyt wiele, jasne jest jednak, że pomysły wychodzące z ich głów zamieniają się w niezwykłe dźwięki. Pół roku temu wydali EP-kę “Black Gold”, której posłuchać możesz poniżej.

FacebookSoundCloudTwitter

26. Kill J

kill j

Przedstawiają się jako kopenhaski duet grający alternative pop. Napisałbym jednak coś więcej – tych kilka udostępnionych w sieci utworów do zdecydowanie coś więcej ponad poziom muzyki popularnej. Nawet tej duńskiej.

Zadebiutowali już prawie rok temu utworem “Phoenix” łączącym indietronikę z nowoczesnym i alternatywnym hip-hopowym podkładem. Piękny, wysoki wokal także zrobił swoje i… zaczarował.

The Guardian napisał, że istnieje skandynawski alternatywny pop i Skandynawski Alternatywny Pop – zgadnij do której grupy zaliczyli Kill J?

Na przełomie lutego i marca 2014 pojawił się kawałek “Bullet”, który oprócz mocnych uderzeń basu i świetnego głosu obfituje w elementy zapożyczone z dreamu, synthu i muzyki karaibskiej (dub i dancehall).

Mi najbardziej do gustu przypadł ostatni numer “You Have Another Lover”, wpuszczony do sieci dosłownie kilka dni temu. Oj jest na czym ucho zawiesić. Polecam z całego serducha.

Facebook SoundCloudTwitter

27. Marz Léon

marz leon

Wygląda jak modelka, a do tego jest producentką muzyczną i artystką. W poprzednim tygodniu światek muzyki opartej o elektroniczne mocne i wolne uderzenia zachwycał się Marz Léon.

Na koncie ma jedynie jeden utwór, ale jeśli utrzyma ten poziom to będziemy kiedyś o niej słuchać na lekcjach “Historii muzyki alternatywnej”. Charakterystyczny wokal i pomysłowy mastering daje znakomity produkt końcowy. Bas faluje i uderza, a zsamplowane grzechotko-klaśnięcia (nie mogę odgadnąć co to za dźwięki) dodają całości subtelności.

Marz (jeśli to jej prawdziwe imię) poszła za ciosem i w drugiej połowie lipca ukazał się druki kawałek “Fire”. Do którego wideo poniżej.

FacebookSoundCloudTumblrTwitter

Na dzisiaj to wszystko – wystarczająca ilość basu jak na jeden wpis. Do przesłuchania :)