Sześć nowości, które ukazały się w tym tygodniu i które zwiastują nadejście nowych wydawnictw. W bliższej lub dalszej perspektywie czasowej. Haim, Halsey czy też Nothing But Thieves.

Siostry Haim nadal prezentują się zjawiskowo, Halsey z pomocą The Weeknd pokazuje, że potrafi robić dobry pop, Oh Wonder brzmią lepiej akustycznie, Terror Jr w końcu przestają brzmieć jak Felix Snow, Nothing But Thieves rozkładają gitary, a Moglii podrzuca interesujący zwiastun EP-ki. Trochę się w tym tygodniu działo.

Danielle, Este i Alana wracają w wielkim stylu. Gęsią skórkę miałem już, gdy tydzień temu Haim pokazały nam wersję live „Right Now”, bo brzmiały surowo, niegrzecznie i bardzo naturalnie. „Want You Back” jest nieco bardziej stonowaną kompozycją, przypominającą materiał z debiutu, ale śmiem twierdzić, że „Something To Tell You”, która ukaże się 7 lipca, może okazać się jedną z najlepszych tegorocznych płyt pop/indie.

Wiem, że Ashley, oprócz pięknego ciała, które ciągle pokazuje, ma też sporo talentu. Wybrała pop i nie ma w tym nic złego, przecież i w muzyce czysto popularnej, można zrobić wiele dobrego. Pokazała to choćby jej pierwsza płyta „Badlands”. Gdy Amerykanka rozpoczęła jednak promocję krążka „hopeless fountain kingdom” (premiera 2 czerwca) od „Now or Never”, zacząłem poważnie powątpiewać w dobrze brzmiącego następce.

Okazuje się, że wystarczyła subtelna pomoc The Weeknda, który napisał melodię do „Eyes Closed”, by ciągle można było wierzyć, że i cały drugi krążek Halsey, będzie brzmiał przyzwoicie.

Chcę wierzyć, że Oh Wonder nie skończą się po debiutanckim albumie. Drugi krążek „Ultralife” zapowiedziany jest na 16 czerwca, tytułowy utwór brzmi w wersji oryginalnej za słodko i ma przesłodzony wideoklip, a pozostałe nowości „Lifetimes” i „My Friends” także nie napawają zbyt optymistycznie. Okazuje się jednak, że Josephin i Anthony brzmią bardzo ładnie, gdy grają akustycznie, co pokazują poniżej.

Rockmani z Southend-on-Sea również zapowiedzieli wydanie drugiego krążka. Ten pojawi się 8 września i nazywać się będzie „Broken Machine”. Brytyjska piątka przyspiesza nieco i dodaje więcej pary do swojego grania. Pierwszym zwiastunem albumu Nothing But Thieves jest singiel „Amsterdam”, z pięknymi liniami wokalnymi. Rzadko brzmią one tak pięknie w rockowych kawałkach.

O tym zdolnym muzyku i producencie pisałem, gdy rozbijałem na czynniki pierwsze EP-kę „Stolen Peaches” artystki o pseudonimie NOVAA. Moglii, niemiecki artysta przygotowuje się do wydania „Naboo” EP (czemu nie pojawiła się wczoraj? Pozdro dla kumatych!) nakłądem Majestic Casual Records, a „Away From Me” jest jest przedsmakiem. Powoli płynąca kompozycja, równy, metronomowy rytm i niezły, ciepły wokal. Można słuchać bez obaw, a podczas na pewno pomyślicie o Flume’ie czy Fakearze.

Terror Jr wreszcie przestają brzmieć jak projekt zarządzany wyłącznie przez producenta (jednego z trójki założycieli) Feliksa Snowa, a „Caramel” pokazuje odrobinę nowych dźwięków. Po „Bop City” EP (osiem pełnoprawnych utworów to jeszcze epka?) spodziewałem się dość szybko kolejnych nowości od, ciągle tajemniczego, tria i nie pomyliłem się.

„Hearbreaks” mocno nawiązywało do uprzednio wydanego materiału, ale „Caramel” to już otwarcie nowego rozdziału. Mniej dystorsji wokalu i wolniejsze, delikatniejsze tempo. Oby więcej takich electro popowych kawałków.