Indie rockowy kwartet każe się zostawić w spokoju. Raczej tego nie zrobimy, bo debiut Hinds to płyta pełna, równa, z kilkoma nowymi perełkami.

Data wydania: 8.01.2016.
Wytwórnia: Lucky Number Music (UK), Mom+Pop Music (USA)
Długość: 38 minut (12 utworów)

Historia

Płyta została nagrana w kwietniu 2015 roku w studiu w Paryżu. Można mówić o jej unikatowym brzmieniu, ponieważ sesje studyjne odbywały się metodą “na setkę”, praktykowaną już coraz rzadziej. Dziewczyny chwyciły instrumenty w ręce i nagrywały utwory razem, jednocześnie, bez podziałów na ścieżki czy też dogrywek.

Co ciekawe, zapis materiału odbył się dwukrotnie. Po pierwszych sesjach, całość wylądowała w koszu, bo nie podobała się zespołowi. Nie oddawała ducha tej ekspresyjnej i delikatnie niechlujnej muzyki. Jeśli dobrze wsłuchamy się w początki i końce utworów, podobno wyłapiemy stukot butelek i śmiech. Nie wszystko wychodziło idealnie, ale właśnie taki klimat chciałby stworzyć młode rockmanki. Wystarczy spojrzeć na okładkę albumu – to zdjęcie zrobione zostało właśnie podczas rejestrowania “Leave Me Alone”. Rozgrzane, czerwone policzki i zamknięte oczy Amber, perkusistki. To pokazuje, jak naturalna jest ta płyta i muzyka.

Zawartość

Dziewczyny w wywiadach od początku uprzedzały, że jest to płyta o miłości. W pewnym sensie. Otwierające “Garden” opowiada o uczuciu do bad guya, “Fat Calmed Kiddos” o tak intensywnym zauroczeniu, że nie zauważasz końca świata, a “San Diego” jest o przyjacielu, który cierpi z powodu miłości, ale nie bardzo możesz mu pomóc. Jest to także piosenka, którą Hinds nagrały… pijane. Bo tylko tak mogły sprawić, że wokale będą brzmiały tak, jak podczas występów na żywo.

Świetną, lekko ironiczną historię miłosną opowiada także “I’ll Be Your Man”. Utwór przedstawia parę, która zamienia się rolami – kobieta zajmuje się mężczyzną w sposób, w jaki to On powinien troszczyć się o Nią.

Naturalność, prostota i humor – to podstawowe składniki tego albumu. W połączeniu z dźwiękową nonszalancją i hiszpańskim akcentem, daje bardzo kwiecisty i słoneczny krążek.

Najlepsze utwory

“Warts” i “Castigadas En El Granero” – mają świetne, wesołe riffy, których nie można pomylić,

“Solar Gap” – instrumentalne przejście między połowami albumu, pomiędzy stroną A i B,

“And I Will Send Your Flowers Back” – najpiękniejsze nagranie. Jedyna ballada na krążku w wykonaniu Any i Carlotty. Gitara i barytonowy bas. Dziewczyny są z niej bardzo dumne, powstała po trasie po Azji i Australii w lutym 2015, gdy były zmęczone i wyprane z emocji.

Najdziwniejszy utwór

Zdecydowanie “Chilli Town”, ze względu na tekst, ale także historię jego zmian. W sieci znaleźć można z cztery różne wersje, nawet na tumblrze zespołu, znajduje się niewłaściwa, starsza wersja. Dziewczyny nie raz podkreślały, że długo szukały odpowiednich słów i bardzo bawiło je to, że ludzie na koncertach nie bardzo wiedzieli, którą wersję nucić.

Pod koniec 2015 roku napisałem spory tekst o historii powstania i muzyce Hinds. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się o dziewczynach czegoś więcej.

Pierwszego stycznia obiecałem sobie, że w 2016 poznam historię 52 płyt. Dowiem się jak powstawały, co sprawiło, że brzmią tak, a nie inaczej i co chcą nam przekazać. Tak narodził się cykl “Płyty Roku”.

Posłuchaj płyty na Spotify. 7.5/10