Pięć albumów i pięć historii. Opowiem Ci o krążkach, które poznałem zanim skończyłem 20 lat i które pozostaną ze mną już na zawsze. Te płyty zmieniły mój sposób patrzenia na muzykę i wprawiają mnie w stan zamyślenia za każdym razem, gdy ich słucham.

5 HISTORII

Mam 23 lata. To najlepszy czas w życiu (tak mówią) – jesteś młody, ale masz już pewne doświadczenie i nie robisz wielu głupot, które zdarzały ci się wcześniej (choć jakieś ciągle się trafiają). To także moment w którym jesteś dość mocno ukształtowany, choć wiele się jeszcze zmieni w Twoim rozumowaniu, to wiesz już co lubisz, na co zwracasz uwagę, co jest dla Ciebie ważne. Wiesz już także, jakie rzeczy wpływały na Ciebie w przeszłości. Tym razem będzie o albumach, które zmieniły mój sposób patrzenia na muzykę.

Dla większości ludzi płytami, które wywarły ogromny wpływ na ich życie, są klasyki typu “The Dark Side of the Moon” Pink Floyd, “Led Zeppelin I/II/III/IV” (niepotrzebne skreślić) czy “Machine Head” Deep Purple. Dla innych to coś z dyskografii Queen, Gunsów czy AC/DC. U mnie było zupełnie inaczej. Nie wychowywałem się na muzyce Nirvany czy Metalliki, a raczej szukałem swojej ścieżki, dość długo.

Chcę Ci teraz pokazać pięć płyt, które mocno odbiły się na moim postrzeganiu dźwięków. Nie są to krążki doskonałe, nie przejdą one do historii, możesz ich nawet nie znać. Jednak na zawsze pozostaną ze mną i będą kojarzyć mi się z czasami, kiedy nie do końca wiedziałem co i jak. Kilka szczegółów można było wyczytać już między wierszami w tekście o Moich Muzycznych Muzach, resztę dopowiem teraz.

Wytłumaczę dlaczego je cenię, kiedy i w jakich okolicznościach się z nimi zaprzyjaźniłem. Wszystkie albumy, o których za moment, pojawiły się w moim życiu w trakcie szkoły średniej lub na początku studiów. Do tych, które teraz zmieniają moje muzyczne zainteresowania, na pewno kiedyś dojdziemy.