Do działania popycha ich japońska filozofia i kultura, choć tworzą bardzo europejską muzykę. Projekt, który kieruje się emocjami, prawdziwymi emocjami. Oto HONNE.

To już drugi męski duet w serii „Nowe Dźwięki 2015” i kolejny z Wysp Brytyjskich, tym razem historia rozpoczyna się w Londynie. James (producent) i Andy (wokalista i producent) poznali się na uniwersytecie. Na początku postanowili pojamować razem, ale od razu coś zaiskrzyło i tak narodził się projekt HONNE.

Duet długo ukrywał swoje nazwiska, przedstawiali się po prostu jako „James i Andy”, najczęściej w tej kolejności. Od niedawna znamy ich pełne personalia: HONNE to James Hatcher i Andy Clutterbuck. Ich działalność rozpoczęła się od „Warm On Cold Night” i niedługo później zaczęły o nich pisać blogi muzyczne.

Ich dwie pierwsze EP-ki ukazały się nakładem Super Recordings, wytwórni założonej przez AlunaGeogre i Bondaxa. Były to „Warm On A Cold Day / Baby Please” i „All In The Value / The Night”. Bardzo udany start, bo HONNE zostało zauważone i docenione. Panowie pracowali nadal nad materiałem, zakładając jednak własny label, a właściwie imprint (prawdopodobnie Super Rec.) – Tatemae Recordings, którego nakładem wydali 1 maja 2015 „Coastal Love” EP.

Nie zaspokoiło to jednak ich apetytu na tworzenie muzyki, bo już cztery miesiące później, 2 września wydali „Over Love” EP, czwarty i na razie ostatni minialbum, który jest znakomity i z którego pochodzi chociażby „Loves The Jobs You Hate”.

Duet nie ogranicza się wyłącznie do produkty własnych kawałków, ma w dorobku remiksy utworów Shury, Tei Shi czy Rae Morris.

Kilka lat temu Andy Clutterbuck podróżował po Kraju Kwitnącej Wiśni i od tamtego czasu duet jest zafascynowany japońską kulturą i językiem. Wystarczy spojrzeć na okładki utworów, nazwę ich wytwórni czy samego projektu. „Honne” oznacza „pragnienie” lub „prawdziwe uczucia”, a „tatemae” to jego zupełne przeciwieństwo – jest to odniesienie do przyjętych norm zachowania publicznego, oficjalnej twarzy i tego co widać na zewnątrz, czyli japońskiej ogłady, spokoju i podporządkowania, która jest bardzo często zupełnie różna od prawdziwego charakteru Japończyków.

Projekt dopiero od niedawna ma komfort zawodowej pracy muzycznej. Wcześniej, przez prawie sześć lat duet spotykał się wieczorami i pracował nam brzmieniem po zmierzchu. Za dnia Andy był handlowcem, a James uczył w szkole gry na gitarze. Zdarzało mu się nawet pokazywać swoim podopiecznym muzykę HONNE!

Suma doświadczeń przełożyła się także na okładki singli i EP-ek – zdjęcia miasta po zmierzchu oraz zdania w języku japońskim. Dość dobrze odzwierciedla to dźwięki duetu.

Ich muzykę bardzo ciężko zaszufladkować. Brzmienie przypomina synth z dużymi wpływami nowoczesnego soulu i bardziej tanecznej elektroniki. Jednak, gdy przechodzimy do połączenia z wokalem Andy’ego, odrobinę się gubimy. Delikatny i gładki, momentami bardzo słodki głos, gdy trzeba, zamienia się w silny i stanowczy. I teraz nijak ma się to do popularnej kombinacji soul-sythu. I chyba dobrze.

Historia i inspiracje HONNE są naprawdę ciekawe, a ich muzyka dopełnia ten obraz doskonale. Jestem przekonany, że rok 2016 będzie należał do nich. Jeśli jeszcze ten nie zdążył.