Druga podróż w poszukiwaniu nowej szwedzkiej muzyki upływa nam pod znakiem licznych nawiązań do lat 80. i świetnych głosów. Bo i cóż, że ze Szwecji?

Tym razem spróbujemy odrobinę inaczej. Wymyśliłem sobie, że każdy z 12 utworów, które zebrałem, przedstawię osobno, bo warto, a dodatkowo większość z nim ma teledyski, więc czemu nie (bardzo podobnie przebiegała nasza wędrówka po Nowej Zelandii). Oczywiście zwieńczeniem tekstu będzie playlista ze wszystkimi kompozycjami. Od pierwszej wycieczki do Szwecji minęło sporo czasu, wydaje mi się, że zebrałem naprawdę świetną pulę piosenek, jestem z tych poszukiwań bardzo zadowolony, mam nadzieję, że Ty także będziesz.

Po przeprowadzonych badaniach i doświadczeniach okazało się, że oprócz Sztokholmu i Göteborga, Szwecja ma dwa kolejne, dość spore ośrodki w których raz po raz wykluwają się utalentowani artyści. Są nimi Umeå – największe miasto północnej części kraju oraz centrum badań naukowych oraz kultury i sztuki, a także Malmö – przybrzeżne miasto portowe na południu Królestwa Trzech Koron. To dość ważne spostrzeżenie przed wkroczeniem w kolejną fazę tego tekstu.

Z innych ciekawych rzeczy: nic się nie zmieniło, nadal przeważają głosy kobiece, ale to chyba przestaje Cię już dziwić. Znalazło się tu kilka przyjemnych ballad, smutnych piosenek, a także potencjalnych tanecznych evergreenów. Gatunkowo: trochę rocka o blueso-folku, a także dużo songwriterstwa, synthu i indietroniki.

I Am Karate – Bloom

Piękny, prosty kawałek na smutne klawisze i syntetyczny bas z automatu perkusyjnego. Dwa dziewczęce głosy (Erika Soldh Ahlström i Marta Pettersson), bo IAK to duet ze Sztokholmu rozświetla ten utwór powoli go przyspieszając.

Cajsa Siik – Change Of Heart

Cajsa pochodzi w miasta Umeå o którym wspominałem. Mieszka jednak obecnie w Sztokholmie, gdzie związała się z wytwórnią Birds Will Sing For You i to właśnie pod jej skrzydłami tworzy muzykę. Jej utwory to przede wszystkim smutne piosenki. Większość z nich można zaliczyć do dreampopu, albo delikatnego synthpopu.

The Black Sun’s Darling – This One’s For You

Indie popowy melancholijny duet z rockowym zacięciem. To często oznacza tandetność, ale nie tym razem. TBSD mają w sobie taki surfowy, psychodeliczny sznyt, który pozwala się rozkoszować ich dwiema kompozycjami bez przeszkód. Podobno EP-ka już niedługo.

Gina Dirawi – Mad Woman

Z uzbieranych informacji wynika, że Gina ma 25 lat i oprócz śpiewania jest także prezenterką w szwedzkiej telewizji. “Mad Woman” to naprawdę świetna popowa kompozycja: drapieżna i pomysłowo wyprodukowana. Ten utwór mógłby sobie spokojnie poradzić na światowych listach.

Vanbot – Trooper

To jedna z największych gwiazd (moim zdaniem oczywiście) tego zestawienia. Szwedka mieszkająca w Sztokholmie brzmi bardzo podobnie do legendy współczesnej skandynawskiej sceny alternatywnej – Robyn i obraca się w bardzo podobnej muzycznej stylistyce. To przede wszystkim synth i electropop z pięknymi elementami, coraz bardziej modnego, retro. Ma na swoim koncie dwa krążki: “Vanbot” oraz “Perfect Storm”.

Hanna Järver

Kolejna młoda dama, która ma wielki cudowny głos i tworzy muzykę z pogranicza synthu i dreampopu. Nagrywa na razie wyłącznie w ojczystym języku, więc to dodatkowa gratka dla audiofili szukających nowości.

Fritjof Norrmo

Jeden z niewielu mężczyzn w tym zestawieniu, ale głos wyjątkowy, oryginalny i doskonały. Dziwny, ochrypły, mocno podobny do innego Szweda – The Tallest Man On Earth. Fritjof mieszka w Göteborgu, zaczął pracować nad swoim folkowo-bluesowym materiałem, czekam na następne.

Jape – Harrington Street

Richard Egen mieszka i tworzy w Malmö od jakiegoś czasu. Ostatnio skupił się na dźwiękach do złudzenia przypominających styl Kings Of Convenience. Bardzo mi przypadł do gustu – spokojne, melancholijne, ale napawające nadzieją melodie i uroczy (absolutnie w pozytywnym znaczeniu) wokal.

Postiljonen – Wait

Sztokholmskie trio wróciło przed dwoma tygodniami z nową piosenką, po rocznej przerwie. Gdy ich słucham do głowy przychodzi mi mieszkanka LANY z Wet – płynne dreampopowe melodie podbijane świetnym delikatnym wokalem. Cieplej się człowiekowi robi na serduszku.

Ji Nilsson – Perfume

Ji poświęciłem już sporo miejsca przy okazji kolorowego tekstu, więc wszystkich chętnych do niego odsyłam. Nowy utwór wchodzi do głowy i nie chce z niego wyjść, dlatego na pewno jeszcze nie raz o nim i go usłyszysz. W sam raz na wakacje – błogość, miłość i Madonna z lat 80.

Beatrice Eli – Moment of Clarity

Kolejna artystka, która garściami czerpie z melodii modnych w latach 80. – ładny damski wokal, mieszający się z topornymi i przaśnymi na pierwszy rzut ucha klawiszami, który ostatecznie dają świetny klimat. Retro dance pop, to naprawdę ciekawy kierunek w którym zmierza eletro pop. Twarz artystki bardzo przypomina mi FKA twigs.

Tove Styrke – Borderline

Na koniec dziewczyna, która za moment będzie bardzo popularna w całej Europie. I podejrzewam, że nie tylko na scenie alternatywnej. Tove ma w zanadrzu kilka naprawdę dobrych utworów, ale to mój ulubiony. Nie wiem dlaczego, ale Skandynawowie naprawdę dobrze odnajdują się w gatunkach powiązanych z dubem. To kolejny przykład!

A teraz to na co duża część z czytelników czekała – spokojna, bez teledyskowa playlista ze wszystkimi utworami. Znajdziesz na niej te same utwory (z jednym wyjątkiem, ale urozmaicenia są dobrze) w wersjach audio. Mam nadzieję, że dostarczą Ci one rozrywki i emocji. Ta dwunastka to najlepsze co ostatnio udało mi się wygrzebać z odmętów muzycznego Internetu. Pozostawiam do Twojej dyspozycji i proszę o jakąś informację zwrotną – podobało się, chcesz więcej takich artykułów?

Dzięki i do przesłuchania!

I cóż, że ze Szwecji na Spotify