Jessie Reyez publikuje swój pierwszy muzyczny manifest. Na “Kiddo” EP dostajemy pełen zakres jej umiejętności i gorącego temeramentu, dzięki któremu, nie ukrywa niczego i nie wzbrania się przed opowiadaniem trudnych historii.

Kanadyjka z Toronto, w której żyłach płynie kolumbijska krew. To widać, a także słychać w jej twórczości. Niepowtarzalny głos (serio, wystarczy posłuchać kilku sekund, by wiedzieć, że to niecodzienna barwa wokalu decyduje o charakterystycznym brzmieniu jej utworów), a także spore doświadczenie w pisaniu i produkowaniu muzyki. Wszak, niespełna 26-latka, współpracowała już z Chance’em The Rapperem, Allanem Raymanem, Diplo, Skrillexem i Kingiem Louie’im, a muzycznej produkcji uczył ją Daniel Delay z duetu dvsn.

Po okresie aklimatyzacji na scenie, a także wydaniu dwóch utworów, w tym singla “Figures”, podobieczna agencji FMLY, odsłania swoje pierwsze dzieło, jakim jest Kiddo EP, w którym opowiada o pierwszych miłosnych zawodach, o “przygodach” z przemysłem muzycznym oraz o tym, jak Toronto pozwoliło jej zachować kulturowe dziedzictwo przodków, jednocześnie rozwijając ją i ucząc wielu nowych rzeczy.

Większość ludzi (w tym także ja) poznała Reyez wraz z publikacją “Figures” (choć wcześniej nagrała utwór choćby z wspomnianym King Louie), które miało premierę (tak, pierwszy singiel artystKI!) jako World Record u Zane’a Lowe w Beats 1 pod koniec sierpnia 2016. Piękna, lekko bluesowa, singer-songwriterska, choć prosta aranżacyjnie, kompozycja. I ten głos!

Mini album urodzonej w 1991 roku artystki to dość standardowy przekrój przez stadia życia dojrzewającej kobiety. “Figures” to kompozycja o pękniętym sercu i zranionej godności, podobne tony dominują w “Shutter Island”, z tą jednak różnicą, że Jessie przez chwilę zastanawia się, czy z nią samą jest wszystko w porządku. Goodness, gracious, I’m replaceable/You say that I’m too crazy/I guess you were right. Na końcu jednak wraca jej trzeźwość umysłu, bo stwierdza I’m crazy just like Galileo (który, jak wiemy obecnie, szaleńcem wcale nie był).

Muzycznie, wkraczamy na zdecydowanie agresywniejsze terytorium, gdzie króluje narastający, pulsacyjny beat, a melodia to właściwie same syntetyczne dźwięki.

Ale Kiddo EP to nie tylko wewnętrza rewizja młodzieńczych błędów czy zaniedbań. To także próba szukania sprawiedliwości i przestroga dla innych kobiet, które chcą pójść tą samą drogą, co Kanadyjka.

Dowodem jest potwornie mocne “Gatekeeper”, które jest singlem promującym EP-kę – pojawiło się na playlistach New Music Friday, a także szybko doczekało się wideoklipu. Utwór opowiada autentyczną historię, próbę wykorzystania wokalistki, szukającej swojej szansy w biznesie muzycznym.

Jessie kwituje historię utworu: It happened to me years ago. This is a story about meeting the devil. But saying no to the fruit. A big fuck you to the oppressor.

Album otwiera piękne “Fuck It”, w którym także imponuje wokal artystki. Zblazowana, swodobna, leniwie, ale intensywnie rozwijająca się fraza, która cały czas przyspiesza. A Jessie znów przypomina Remember back when I told ya/That I’m a loca Colombiana, celowo wmawiając nam, po raz kolejny, że jest szalona, co pięknie wpisuje się w całą narrację EP-ki.

“Blue Ribbons” to całkowite popuszczenie wodzy fantazji – coś na kształt ciężkiego roots D’n’B z stylu M.I.A., ale z bardzo melodyjnymi refrenami. Interlude “Colombian King & Queen” to hołd oddany rodzicom Reyez, który przybrał kształt wiadomości głosowej, w której odśpiewywane jest “Cumpleaños Feliz”, czyli hiszpańskojęzyczna wersja “Happy Birthday”, a album zamyka bardzo popowe “Great One”, które niezbyt pasuje do całości, ale być może jest nawiązaniem do przeszłości Jessie, gdy to współpracowała z artystami pop.

Uważam, że brzmieniowo nie mogło być lepiej – dostaliśmy bowiem pełen zakres stylistyk, a także wokalnych popisów Jessie Reyez. Ucierpiała nam trochę spójność albumu, ale jednocześnie, nie jesteśmy skazywani przez artystkę na ciągłe wsłuchiwanie się w dźwięk ciężkiego, głębokiego basu, co na pewno można odczytywać jako atut przy siedmioutworowej EP-ce.

Kiddo EP dostępne jest m.in. na Spotify oraz YouTube.