JP Saxe stara się łamać schematy i łączyć konwencje – muzyczne i wizualne. Posłuchaj “Anobody Else” i zapoznać się w wideoklipem.

Pamiętasz Dermota Kennedy’ego, którym zachwycałem się nie tak dawno dlatego, że złamał singer-songwriterski styl, dodając do niego głębokie, elektroniczne sample i zaczął bawić się wokalem? To samo w swoim drugim singlu “Anybody Else” zrobił JP Saxe. Z soulującego pieśniarza, zaczyna przeistaczać się w kogoś, kto eksperymentuje z najróżniejszymi stylistykami. Jak ja to lubię!

JP Saxe to Kanadyjczyk, rodem z Toronto, który jednak, jak większość muzyków, wybrać amrykańskie wybrzeże, by rozwijać swoją karierę. JP zdecydował się na to zachodnie, a dokładniej – Los Angeles. W kwietniu wydał debiutancki singiel “Changed”, który przeoczyłem, choć zawiera to, co lubię w muzyce z męskim wokalem prowadzącym – feeling, subtelność, ale także zdecydowanie. To gładka soulowa kompozycja. Świetnie wykonana, ale dość zachowawcza w brzmeniu.

Teraz, ten rudowłosy (dobrze widzę?) młodzieniec postanowił dać nam coś nieco innego. “Anybody Else” to śmiała próba igraszek z głęboką warstwą niskim dźwięków (jakby wyjętych z twórczości Bishop Briggs) z mieszanką soulu i R&B. Oprócz tych głębokih drgań w nowym kawałku Kanadyjczyka można usłyszeć elementy znane z twórczości np. Son Lux (tych mniej pokręconych kompozycji), jak choćby wysoki synth i wokalne sample zpitchowane do góry (bogu, co za nowomowa).

A wideo? To kolejny temat do dyskusji. Zrealizowane w modnym teraz w przestrzeni teledyskowej formacie 4:3 i filtrami i kolorami, oddającymi klimat filmów nowofalowych czy romansów lat 60. Historia jest prosta – nie mogę bez ciebie żyć, ale z tobą też nie jest prosto.