Jedna z największych gwiazd jaka znalazła się w Nowych Dźwiękach 2015. Swoim stylem, poczuciem rytmu i ciepłem głosu zadziwia świat. Prawdziwy bitnik w ciele młodego mężczyzny. 

Słuchając jego muzyki nie da się nie uśmiechnąć, nie poczuć magii. To młodzian jakby oderwany od rzeczywistości – dla niego czas zatrzymał się pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Tak naprawdę nazywa się Todd Bridges, ma 26 lat i urodził się w Atlancie, ale jest Teksańczykiem z krwi i kości, bo to właśnie ta ziemia go wychowała i muzycznie ukształtowała.

Gdy w grudniu 2014 roku podpisywał kontrakt z Columbia Records, biło się o niego przeszło 40 wytwórni płytowych! Leon Bridges to prawdziwy bitnik, który całym sobą prezentuje ukochany styl. Gdy zaczynała się jego kariera pracował na zmywaku, a wieczorami grywał na Open Micach w rodzinnym Fort Worth. To właśnie tam go dostrzeżono i uwierzono, że jest dzisiaj w muzyce miejsce dla mieszanki gospel, soulu, bluegrass i surowego rhythm and bluesa.

Dość szybko zrobiło się o nim głośno – już w styczniu 2015 wyruszył w pierwszą trasę po USA. To również wówczas w sieci pojawiły się dwa nagrania w wersjach demo, które podbiły serca wielu ludzi. Były nimi “Coming Home” (które powyżej) i pierwszy utwór Leona “Lisa Sawyer”. Bridges, jeszcze przed wydaniem debiutanckiego albumu (ukazał się on 23 czerwca 2015), zdążył wystąpić na Sundance Film Festivalu i SXSW.

Szanują go wszyscy. Występował już chyba w każdym zakątku Stanów Zjednoczonych. Zapraszały go rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne. Zrobił wiele, a nadal pozostaje sobą. I ciągle stara się tworzyć muzykę z głębi duszy. Z głębi dość starej duszy, wiernej rock’n’rollowi.