Pan od Muzyki

Luke Marzec / Skrzekliwy bard, skąpany w dusznych brzmieniach

Jestem zafascynowany artystami, których głosy nie odpowiadają wyglądowi ich posiadaczy. Mamy George’a Ezrę, mamy Paolo Nutiniego, mamy Yellow Days, a teraz do tego grona dołącza Luke Marzec.

Luke to brytyjsko-polski artystka, który od kilku miesięcy publikuje swoje utwory w sieci. Dotychczas pokazał nam trzy utwory, ale jego debiutancka Chances EP ukaże się już 27 kwietnia. Po jej wydaniu rozpocznie też koncertowanie.

Co o nim wiemy? Udopodał sobie gęste aranże z pogranicza R&B, soulu, trip hou i minimalistycznej elektroniki, ma też potężny, bardzo charakterystyczny wokal. Duszne kompozycje w połączniu z odrobinę “skrzekliwym” głosem działają bardzo harmonijnie – jest ciężko i lekko jednocześnie.

Najnowszym utworem Marca jest “Say One More Time”, które debiutowało dwa tygodnie temu. Artysta powiedział o kawałku dla The Clash:

“This started by just experimenting with synth sounds using the kick drum as a metronome. My girlfriend at the time helped me make this song by suggesting which samples of my improvisations to use.” 

“The sad irony was it was about the impending end of our relationship and our last moment together before leaving. I would walk around London with the song stuck in my head and tried to work out how it made me feel. In the end I wrote the song about my disintegrating relationship and the idea of having a last moment looking into each others’ eyes before leaving.”

Wcześniej pojawiły się “When We First Met”, którego aranż studyjny brzmi trochę Sohn-owo, a na żywo to ballada na pianino.

Premierowym utworem Luke’a Marca było “Another Guy”, które zwiastowało, że nadchodzi coś dobrego. Delikatniejszy i wyważony, ale równie intenstywny.

Scroll Up