Mini album Maggie Rogers “Now That The Light Is Fading” przepełniony jest miłością do natury, swobody podróżowania i zabawy dźwiękiem. Pięć utworów, które pokazują z jaką gracją, można poruszać się między folkiem, popem i muzyką taneczną.

Ulubienica Pharella i połowy branży muzycznej, uśmiechnięta backpackerka i świetna montażystka dźwięków natury, która folkowe korzenie potrafi połączyć z każdym gatunkiem. Maggie Rogers 16 lutego 2017 roku podzieliła się z nami swoją pierwszą, wydaną przez wytwórnię Capitol Records, EP-ką, na której znajdziemy wszystkie trzy, dotychczas wydane utwory, a także dwie, naprawdę świetne nowości.

Wiemy, że wszystko ropoczęło się od “Alaska”, latem ubiegłego roku. Pod koniec 2016 przyszedł czas na smutniejsze “Dog Years”, a rok obecny, młoda Amerykanka otworzyła cudownym “On + Off”. Zimę zdecydowanie powinniśmy żegnać przy dźwiękach zawartych na “Now That The Light Is Fading”.

Album jako całość prezentuje się fantastycznie. Rozpoczynamy od “Color Song”, która dosłownie przenosi nas na łąkę lub do sadu z owocami, gdzie popołudniową porą możemy schować się w cieniu drzew. Towarzyszą nam dgłosy ptaków, koników polnych, wiatru i strumyka, a sama Maggie wita nas swym delikatnym, acz dostojnym głosem.

Środek EP-ki składa się z dobrze znanych utworów, które podbudowują uczucie sielskości oraz potrafią dobre natchnąć do poczynienia zaawansowanych planów na piesze wycieczki z plecakiem. Ale tego chyba nie muszę nikomu przypominać?

Cały czas nucę pod nosem:

Take me to that place where you always go
When you’re sleeping or your day takes you low so low
When I’m on and off again
On and off again
On and off again, oh

I uśmiecham się, bo, choć wiem, że to piosenka o relacji typu “w tę i z powrotem”, chciałbym znaleźć się choć na chwilę w “that place”. Ciekawe, gdzie by to było?

Ciekawostka: zgadnij ile dźwięków natury, Maggie Rogers ukryła w “Dog Years”. Dobra, nie musisz zgadywać, bo Maggie już odpowiedziała na to pytanie – jest ich mnóstwo. Nie wszystkie usłysysz:

In “Dog Years,” there’s some spoons and some jars for a main rhythmic sample. There’s a lot of birds. There’s a woodpecker. I hide a lot of them in the production. So a lot of times I’ll use more rattlesnakes when I need more high-end on a snare. I have a song where I have a tree falling to accent a bass line. They’re kind of all over place. You have to listen closely for all of the noises, but I sneak them in there. It’s a fun challenge for me because these are noises you’re familiar with them. For me, they establish a sense of place sonically. I wanted to get a dog sound in ‘Dog Years,’ but I didn’t, so next round. Maybe for the live performance we’ll get some good pups. via genius.com

Na końcu albumu znów spotykamy nowość. “Better” to kolejny utwór z wielkim popowym potencjałem i wspaniałym hookiem składającym się z jednego słowa. Tak, jest nim po prostu “better”. Piosenka zamykająca “NTTLIF” to także kompozycja najbardziej brzmieniowo odbigająca od reszty. Jest tu więcej syntetycznego beatu i synthu, a melodia w refrenie upodabnia się do R&B.

To pierwsza tak pełna i doprawcowana EP-ka tego roku. Tego jestem (prawie) pewien. Na pewno masz już ochotę zabrać się za całość. Nie będę przeszkadzał.

Zamykamy razem z Maggie Rogers jest pierwszy etap “nowej kariery”, bo to tak naprawdę trzecie wydawnictwo artystki – sprawdź jej bandcampa. Teraz rozpoczynamy oczekiwanie na album długogrający.