Artystka, która rozpala zmysły i wwierca się w umysły swoim głosem. Kolejne mroczne downtempo z gorącego LA od MARZ LÉON. 

Muzyka MARZ LÉON dość regularnie pojawia się na blogu – pisałem o niej w Nowych Dźwiekach 2014, „L O N E R” znalazł się w zestawieniu 50 najlepszych utworów 2014 roku, a „W H I T E L I O N Z”, które jest trakiem genialnym, poświęciłem sporo miejsca we wpisie z muzyką downtempo. To także w tym ostatnim nazwałem ją „FKA twigs prosto z Kalifornii” i nie wycofuję się z tego stwierdzenia.

31 sierpnia to dzień urodzin pięknej wokalistki i producentki, postanowiła więc w ostatni poniedziałek podzielić się z nami nowym utworem. „HRTBAQ” poziomem dorównuje wszystkim poprzednikom, ba, większość nawet przewyższa. Nie chciałbym nadużywać niektórych przymiotników, ale pisząc o jej muzyce nie można pominąć takich słów jak „zmysłowy”, „anielski” czy „idealny”, bo konstrukcja „HRTBAQ” i głos Marz takie właśnie są.

Utwór trwa prawie cztery minuty i rozwija się zdecydowanie szybciej niż, wydany sześć miesięcy temu „W H I T E L I O N Z”, ale nie traci tego niezwykłego klimatu pościelówy potężnego kalibru, a dodatkowo uzyskuje delikatny dubowy sznyt i stawia na zabawę z modulacją wokalu w wyjściach z refrenu, co odrobinę zaskakuje w przypadku (no właśnie) zmysłowych kompozycji, które artystka wydała wcześniej. To downtempo najwyższej klasy, bo niby się w nim nic nie dzieje, a elektryzuje i czaruje.