Fot. Adam Romanowski, źródło: facebook.com/MINtMartynaKubicz

MIN t EP-ką „Turn The Lights Down” zamyka pierwszy etap muzycznego rozwoju, ale w głowie ma już dużo nowych pomysłów. Eksperymentalny house z damskim wokalem – to musi brzmieć dobrze.

Od publikacji „Turn The Lights Down” EP minęły prawie trzy tygodnie, ale wychodzimy z założenia, że czas do niczego nas nie obliguje, bo pierwsze mini wydawnictwo Martyny Kubicz, to  tak naprawdę materiał, który powstawał na przestrzeni (co najmniej) dwóch lat. Znajdujemy na nim znane wcześniej „Spinning Twirling”, „Goodbye To The Lullaby”, które doczekało się wideo już w 2014, czy też tytułowe „Turn The Ligts Down”. Uzupełnione o popisowe „Hide & Seek” oraz zupełnie nową, ponad ośmiominutową, kompozycję – „Stranger”.

Emocje i pobudzenie wszystkich zmysłów – intensywna zabawa w chowanego.

Aktorka, tancerka, muzyk, ale chce być przedstawiana przede wszystkim jako producentka. Intensywność i masywność dźwięku, to z tym powinna być kojarzona. I to nie tylko ze względu na to, że obraca się w gatunkach muzycznych, obfitujących w te dźwięki.

W utworach MIN t jest coś niecodziennego. Jej brzmienie to przede wszystkim kombinacja house’u z odrobiną techno, wszystko w aranżacji downtempo. Nie byłoby w tej muzyce wielu wyróżniających się elementów, gdyby nie wokal, mocno kontrastujący ze ścianą dźwięku. Wyraźny i czysty, z którego powstają także upbeatowane chóry, znajdujące się zawsze w odpowiednich miejscach. W „Spinning Twirling” nałożenie tych czynników powoli wprowadza nas w trans, czujemy się jak wewnątrz jakiegoś rytuału. Natomiast w „Turn The Lights Down” Martyna nadaje dodatkowej płynności swojemu głosowi, całkowicie zmieniając odbiór numeru. Wisienką na torcie jest oczywiście „Stranger”. Osiem, bardzo leniwych minut, nawet mimo powoli przyspieszającego tempa. Idealne do slow-rave’a i bujania się w nieskończoność.

Pierwsza EP-ka MIN t do materiał wysokiej próby. Czuję się zachęcony do śledzenia jej dalszych poczynań. Posłuchaj „Turn The Light Down” na SoundCloudzie.

Nie słyszałem jeszcze Martyny na żywo, mimo że wystąpiła już na Open’erze; grała również razem z GusGus i xxanaxxem. Jednak moje źródła donoszą, że z występu na występ prezentuje się coraz lepiej. A to naprawdę znakomicie wróży. Szczególnie, biorąc pod uwagę fakt, że jak sama mówi, wczesną jesienią ukaże się drugi mini album, wypełniony po brzegi nowym materiałem.