Miya Folick, indie rockowa singer-songwriterka wydała 3 listopada swoją drugą EP-kę “Give It To Me”, publikując kilka dni wcześniej wideo do utworu tytułowego. Teledysk to pięciominutowa podróż z artystką przez zakręty, wzniesienia i spadki. Ale nie życiowe, a te odwiedzane podczas jazdy kolejką w wesołym miasteczku.

Muzyka wokalistki i gitarzystki z Los Angeles ma w sobie coś specjalnego. Na pozór dość standardowe indie-dźwięki, po dodaniu bardzo emocjonalnego, czasami wręcz histerycznego wokalu, zamieniają się w prawdziwie świeże i poruszające dzieło. Słychać to było już na początku drogi Miyi, gdy publikowała np. “I Got Drunk”. Pierwsza “Strange Darling” EP, wydana w 2015, oferowała sporo lo-fi’owych wokali i dość proste melodie, uzupełniane o niezwykłe, bardzo dramatyczne linie wokalne. Nowy mini album, wydany już nakładem sporej wytwórni Terrible Records/Interscope Records (debiutancki materiał to self-released EP), przyniosi pewne zmiany, urozmaicając brzmienie, ale ciągle zatrzymując to, co najważniejsze.

Słyszymy tutaj nie tylko proste indie, ale też odrobinę bluesa czy blues rocka, a nawet folku i country. Proste melodie zaczynają się delikatnie komplikować, mamy odrobinę krzyku i nadzorowanych przesterów wokalu. Jest bogato.

A co z wideo do “Give It To Me”? Niezwykła podróż z ujęciem na twarz Miyi Folick. Piękna gra emocjami, zmieniającymi się na twarzy wokalistki. I myślę sobie – ciągle utrzymuje to błądzące spojrzenie i ruch warg, mimo tych wszystkich zakrętów i przeciążeń. Jestem pod wrażeniem.