Jest pewna sprawa, która coraz bardziej mnie drażni. Popkulturowe, konsumpcyjne podejście do młodości. Dlaczego “młodość” jako etap życia ma być współcześnie traktowana niczym wycieczka podczas której na każdym przystanku pijemy piwo, a następnie puszczamy się w krzakach? Piszę bez ogródek i dobierania wyszukanych fraz, męczy mnie to, mam powoli tego dość. Model hipisa, bitnika, punka buntownika w massmediach powinien umrzeć jakieś 25 lat temu, a nadal jest sztucznie podtrzymywany jak zabalsamowany artefakt, który odziany w nowe ciuszki, gadżety, modne miejsca i nowoczesny, dość ubogi język, ma mydlić młodym oczy i pokazywać jak “prawdziwe” jest życie i młodzieńcze lata. Wszystko staje się coraz bardziej sztuczne i żałosne.

Nie jestem wcale tradycjonalistą, ani zaściankowym bucem, sam chcę poznać świat, obcować z niecodziennością, a czasem nawet z innością, ale czy obowiązującym modelem młodego człowieka w wieku 16-24 ma być ten z programów MTV? Czy wszyscy mają wpasowywać się w ten format? A jeśli nie, to dlaczego nie ma alternatywy?

Wyzywająco ubrana siksa/suczka/lasia/lala lub też przypakowany-nażelowany-wypacykowany koleś są stawiani ponad skromniejszych, nie tak ekstrawertycznych, a czasem nawet mniej odważnych lub zwyczajnie niezainteresowanych takim style życia, bardziej wartościowych ludzi. Nie zaprzeczaj. Jeśli myślisz inaczej – nie masz racji, rozejrzyj się. Najgorsze jest to, że ten wizerunek mocno wpływa na świadomość nastolatków i “młodych dorosłych”, ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Nie imponuje mi takie hulaszcze i pozbawione trosk oraz myśli o jutrze życie, nie zmienię się. Czuję jednak, że na samym sobie wywieram presję by być idealnym. A właściwie co to znaczy?

Nie przeczę, że ważną rolę w życiu odgrywa seksualność. Tylko czy w parzę z pięknym ciałem nie powinien iść rozsądek? Wiem, że nasza część Europy nie ma z tym (jeszcze) takiego problemu jak zachód, ale czy młodość należy wykorzystywać do szmacenia własnego ciała czy do jak najlepszego rozwoju osobowości, tak by już za kilka lat nie stać się mentalnym (to bardzo ważne – siniaki na pewno się zagoją) degeneratem?

Młodość ucieka aż tak szybko? W jaki sposób chcesz za nią nadążyć?

Do napisania tych kilku gorzkich akapitów zainspirował mnie teledysk do utworu młodej Foxes “Youth”. Nie jest on przecież jedynym, który posłużyć może za przykład pokazujący jak myśli się dzisiaj o młodości i wykorzystywaniu swoich najlepszych lat.

Moje myślenie i postrzeganie świata zmieniło się odrobinę odkąd napisałem ten tekst. Myślę, że w życiu trzeba zrobić kilka głupich rzeczy. Obowiązkowo. Jednak brak granic nie jest dobrym rozwiązaniem, dlatego uważam, że nadal jest się nad czym zastanowić. Fajnie zatem byłoby porozmawiać.

  • M.

    Chyba troszkę jest to kwestia tego, że młody wiek ma swoje prawa, tzn. wtedy jest się najbardziej podatnym na wpływy, i tak było zawsze, tak działa ludzka psychika. Ogólne zepsucie młodych ludzi naszej generacji które wydaje się mieć duże natężenie może wcale nie odbiegać tak bardzo od tego co działo się już wieki temu. A może swoboda obyczajów jest większa niż kiedykolwiek przedtem? Chyba nie, podwójne standardy moralne to cecha nie jednej epoki. Chociaż zgodzę się, że otwarte promowanie takiego stylu życia ma miejsce chyba po raz pierwszy, dlatego jest to powszechna moda. Pokolenie MTV jak mówisz. Ale też brak wzorców i słabnący wpływ rodziców na wychowanie własnych dzieci.

  • Zuzanna Święcka

    Bardzo dobry tekst i tyle w temacie :)

  • ja dopiero teraz poczułam, że jestem młoda. jak zrobiłam parę głupot i są one za mną. teraz spokojnie mogę cieszyć się hm… życiem z odrobiną dystansu ;)

    • Czym innym jest robienie głupot (każdy je robi, niezależnie od wieku), a czym innym tworzenie z tego stylu życia, twierdząc, że tak trzeba, bo… tak trzeba.