9. Amber Coffman – City of No Reply

2 czerwca / Columbia Records

Jak wiele artyście może dać odejście z projektu, który powoli się zużywa? Amber Coffman wie doskonale. Po pożegnanie z Dirty Projectors, Amerykanka postawiła na karierę solo i delikatną zmianę brzmienia. Jakie to odświeżające! Bo “City of No Reply” to przede wszystkim powiew czystego wiatru odnowy.

“No Coffee”, tytułowe “City of No Reply” czy przede wszystkim “Nobody Knows” to cudowne kompozycje, które będą ze mną jeszcze długo. Materiał lekki, zwiewny i ciepły, mimo wielu eksperymentów i łamania stereotypów stylistyk indie. Album ukazał się wczesnym latem i był idealnym towarzyszem lipcowych i sierpniowych wieczorów, ale świetnie sprawdza się w każdej pogodzie.