Nao i jej historia – szukanie równowagi pomiędzy perfekcją a spontanicznością. Oto bohaterka kolejnego odcinka “Nowych Dźwięków 2015”.

Bohaterka dzisiejszego odcinka “Nowych Dźwięków” jest jednym z tych artystów, którzy świadomie i skutecznie ukrywają swoje pełne imię i nazwisko. Przekopując Internet wzdłuż i wszerz nie udało mi się do niego dotrzeć, długo zastanawiałem się dlaczego. Teraz wiem. Bardzo nieśmiała, nie lubiąca pozować do zdjęć i bycia “na pokaz”. Jest typem staromodnej artystki – mało rozmów o życiu prywatnym, dużo pracy.

“Nao” to nazwa tradycyjnego chińskiego instrumentu, którym są zarówno starożytny dzwonek, jak i duże dzwonki chromatyczne, potocznie nazywane cymbałkami (to była muzyczna ciekawostka na dziś). Nie mam pojęcia czy 26-letnia brytyjska piosenkarka i producentka inspirowała się tą informacją, czy być może jest to skrót jej imienia, bądź też nawiązanie do zupełnie czegoś innego.

nao music

Pochodząca z Wschodniego Londynu Nao, zawsze dążyła do perfekcji. W pewnym momencie przekonała się jednak, że doskonałość zabija kreatywność i spontaniczność, dlatego diametralnie zmieniła swoje życie – po zdobyciu wykształcenia jazzowego, postanowiła uczyć śpiewu w jednej ze szkół na południu stolicy Królestwa. Autorski materiał zaczęła tworzyć około 1,5 roku temu. To również wtedy podjęła inną ważną decyzję – aby mieć pełną kontrolę nad swoją muzyką, procesem jej tworzenia i masteringu, założyła własną wytwórnię – Little Tokyo Recordings.

Nao coveruje Little Dragon, z którymi była w trasie, w sesji dla Yours Truly:

Wszystko zaczęło się od “So Good EP” wydanej 27 października 2014, na której znalazło się pięć niepublikowanych utworów, ale wcześniej pokazała światu “Bach Porch” , od razu przyciągające porównania do Banks w warstwie kompozycyjnej. Najważniejszym utworem na pierwszej EP-ce było niewątpliwie “Good Girl”, to od tej piosenki zaczęła szerzyć się w świecie wieść o utalentowanej dziewczynie z bardzo oryginalnym wokalem.

Nao znakomicie dobiera sobie artystów do współpracy. Był A.K. Paul odpowiedzialny za produkcję pierwszego mini albumu, był Kwabs i George Reid z AlunaGeorge, a teraz na tej liście znajdzie się także Disclosure, z braćmi Lawrence Nao współpracuje przy ich drugim krążku “Caracal”.

Jakiś czas temu Brytyjka użyczyła wokalu w utworze “Firefly” młodego producenta Mura Masy. Z tej kolaboracji wyszło coś pięknego.

Gdy Nao bierze się do pracy, nikt nie może jej powstrzymać. Nie trzeba było czekać długo, by po sesjach z Alexem Crossanem i występie na jego “Someday Somewhere EP”, pojawił się autorski materiał czarnoskórej londynki. Kolejna epka i kolejne cudowne utwory. “February 15 EP” to tylko pięć utworów, ale za to jakich. Kompozycje skrojone na miarę jej wielkiego głosu. Talent wylewa się z każdego dźwięku. Moim ulubionym utworem, który na pewno znajdzie się w podsumowaniu 2015 roku jest “Apple Cherry” – spokojny, skupiony na walorach wokalnych artystki, który ma imponująco zaaranżowane przejścia do refrenów i same refreny.

Tutaj całe EP na YouTube (premiera miała miejsce 1 maja):

Menadżer artystki przekonuje, że ma ona już przygotowany materiał na cały debiutancki album, ale chce jeszcze na spokojnie wszystko przemyśleć i zobaczyć czy uda jej się nagrać coś lepszego. Podobno Nao chce się zaszyć na pewien czas w Indiach, bez telefonu i dostępu do sieci, by odpocząć i nabrać dystansu.

Nao podziwia kilku młodych artystów, są nimi przede wszystkim Frank Ocean i James Blake. Jak sama mówi, wszystko ze względu na to, jak budują swoje własne muzyczne światy – niby hermetyczne, ale tak interesujące, że przyciągają rzeszę fanów. Tego właśnie chce także dla siebie.

Na koniec piękny cover utworu Franka Oceana, który wykonała z Mura Masą podczas BBC Radio 1’s Piano Session.