Neuzik: Brittany McQuinn, Karmic, Emily Burns, Noréll, Raja Kumari, MIMRA i GEA

neuzik-40b

Kolejna dziesiątka za nami! Neuzik idzie jak burza i nie zamierza się zatrzymywać. Znów przygotowałem kilkanaście najciekawszych kompozycji z ubiegłego tygodnia.

Neuzik czterdziesty to z wielu względów wydanie wyjątkowe. Seria zakorzeniła się na blogu, ma swoich fanów i wrogów (tych głównie wśród artystów, którzy woleliby otrzymywać dedykowane wpisy). Według mnie to idealne rozwiązanie dla wielu czytelników, którzy mogą na spokojnie, i dość sprawnie, zapoznać się z najciekawszymi nowościami minionego tygodnia.

Tym razem znów próbuję przedstawić New Music Weekly trochę inaczej. Napisałem dwa zdania o każdym projekcie, który znalazł się w tej odsłonie cotygodniowej serii. Mam nadzieję, że będziesz zadowolony.

Przejdź do playlisty na SoundCloudzie lub Spotify.

Tych artystów usłyszysz w Neuziku #40:

  • Kanadyjka Brittany McQuinn wydała lekko brzmiący “Sudden Stop”, który wcale nie jest taki lekki, bo opowiada o świetle i ciemności, o braku prostych rozwiązań i czarnych myślach. Tych najczarniejszych, które czasami miewa każdy z nas;
  • KARMIC to projekt z Los Angeles, tworzony przez dwie wokalistki, gitarzystę i dj-a/producenta. Łączą pop z electronicznymi melodiami i ciepłymi riffami;
  • Emily Burns i jej debiutancki singiel “Take It Or Leave It” – bardzo przyjemny pop z elektronicznymi samplami i ciepłym głosem młodej Brytyjki;
  • Noréll to jeden z ulubionych, nowych projektów, jednej z moich ulubionych duńskich wokalistek – Kill J (to zdanie miało dziwnie wyglądać). W swoim brzmieniu łączą elementy popu, bass electro i future-RnB;
  • Raja Kumari to Amerykanka o dalekowschodnich korzeniach. Wydała pierwszą EP-kę “The Come Up”, w której miesza orient z electro i brzmieniami ulicy. Co prawda w dość łagodnej konwecji, ale całość brzmi dobrze, a do odsłuchu wybrałem utwór tytułowy;
  • W naszych zestawieniach nigdy nie może zabraknąć północy. Islandka MIMRA przygotowała debiutacki singiel “Söngur Valkyrjunnar” – minimalistyczny, elektroniczny aranż, mistyczna aura i oczywiście tekst w ojczystym języku Maríi Magnúsdóttir;
  • GEA to arystka ze stolicy Finlandii, Helsinek. I jak to mieszkańcy północy mają w zwyczaju, jest chłodno, minimalistycznie i pięknie. To pierwszy singiel GEA a.k.a. Laury Avonius;
  • Rachel Foxx to wokalistka ze wschodniego Londynu. Piękny natchniony wokal i kompozycja łącząca soul z indietroniką. Odrobina klasyki miesza się z nowoczesną myślą muzyczną;
  • Henry Green w nowości “Real” wydobywa z siebie delikatny głos. Przypomina w tym Michaela Milosha (m.in. Rhye), lawirując na granicy męskich i damskich tonów;
  • Przyjemna kompozycja, kolejna balandująca na granicy electropopu i future-RnB. Freda James posiada dobry głos i pomysł na muzykę współczesną, lekko czerpiącą ze słodkiego popu lat 80.;
  • Izraelski pop różni się od tego z centrum Europy. Dorine Levy ma do zaoferowania naprawdę sporo dobrego. “Feelings” to smutny eletropop z odrobiną efektów rozrzedzających wokal;
  • LEØ to australijskie trio z cudowną tendencją, obecną od niedawna na Antypodach, do ochładzania dreampopowego brzmienia. Łagodny, dziewczęcy wokal Chloe Pilkington, dodaje twórczości bandu dodatkowego uroku;
  • Abraham Tilbury – kolejny Australijczyk, którzy pojawia się tu i ówdzie od jakiegoś czasu. Wysoki wokal i syth-soulowe kompozycje, takie w stylu Thomstona czy Ta-ku. Polecam.