W ten Piątek z Nową Muzyką postanowiłem zająć się nie albumami czy EP-kami, a singlami. Przeszukawszy wszystkie platformy, na których ukrywają się dźwięki, wybrałem pięć utworów, które chcę Ci pokazać.

Przed Tobą pięć kompozycji, każda inna i inaugurująca (lub zamykająca) inny rozdział w karierze. Wszystkie od bardzo utalentowanych artystek. Odwiedzimy Australię, Irlandię, amerykański Brooklyn i Szkocję, by posłuchać tego, czym uraczyć chcą nas te panie.

BTW, zacząłem się tak zastanawiać: czy ja przypadkiem nie wybrałem nazwy dla bloga podświadomie? Pan od Muzyki ciągle piszący o muzycznych paniach? Nieustannie wybieram kobiety, które pragnę adorować.

Airling – Move Me

Australijka wydaje muzykę już od jakiegoś czasu, współpracowała z Japanese Wallpaper, a w 2014 opublikowała nawet „Love Gracefully” EP, ale od czasu tamtego mini albumu delikatnie zmieniła swoje brzmienie. Do dream popu dodała więcej synthu i to brzmiącego bardziej retro. Na „Move Me” pokazuje to po raz kolejny. Nadal jest to wysublimowany pop, ale w większym pazurkiem.

Law Holt – Love Drive Trough

Lauren ma za sobą szalone trzy lata, niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu. Rozpoczęła od współpracy z Young Fathers, zauważyli ją The Guardian czy The Line of Best Fit. Później nadszedł dramatyczny moment – została zaatakowana w autobusie przez szaloną kobietę, przez co musiała poddać się operacjom, by nie stracić wzroku. Na szczęście wszystko zakończyło się happy endem i Law Holt mogła zacząć nagrywać nowy materiał.

Tutaj skupiamy się na singlu „Love Drive Through”, który ukazał się z wideo, ale jeśli zainteresuje się ten utwór, już czeka album „City”, który ukazał się właśnie dzisiaj.

Wizualnie Szkotka to trochę kopia Laury Mvuli, brzmieniowo potrafi być jednak zarówno agresywniejsza, jak i delikatniejsza, nawet w tym samym numerze. Udowodni to poniżej.

A tutaj album „City”, do posłuchania na Spotify.

Sorcha Richardson – Walk Away

Sorcha to Irlandka, pochodząca z Dublina, która mieszka obecnie na Brooklynie, gdzie, na zmianę z pobytami w LA, nagrywa swoją muzykę. Przygotowała materiał, który publikować będzie częściami – co trzy tygodnie, przez najbliższe pół roku. Tak sobie wymyśliła.

Jej muzyka to połączenie singer-songwriterskiego kunsztu z elementami blues-rockowymi. Napisałbym, że to takie skrzyżowanie idei Julien Baker i Daughter. „Walk Away” chwyciło mnie od pierwszego przesłuchania.

Soulé – Love No More

Wygląda na to, że Dublin staje się powoli sercem electrodubowej sceny Wysp Brytyjskich. Obok Bonzai, którą kojarzy coraz większa liczba ludzi, debiutuje właśnie Soulé (wymawiane „Soul Ay”), która pokazuje, że nie zamierza stać z boku i tylko się przyglądać. „Love No More” nie wyrywa dźwiękami drzew z korzeniami, ale łączy rnb z dubem w bardzo przyjemny sposób. Zalecam dawkę tej pani z okazji piątku.

St. South – Got Me

Druga Australijka w dzisiejszym zestawieniu, i także druga, która pojawia się na scenie od dłuższego czasu. Olivia Garvanich debiutowała w 2014 roku i od tamtego czasu, w miarę regularnie, ale w dużych odstępach czasu, prezentuje nowe utwory. St. South łączy w swojej muzyce leciutki, dziewczęcy, wokal z rześką elektroniką i cudownymi liniami gitarowymi. Raz potrafi stworzyć coś pięknego, ale bardzo słodkiego, innym chłodnego i melancholijnego. Wydaje mi się, że w „Got Me” połączyła oba modele.

Ta kompozycja zwiastuje nadchodzącą, prawdopodobnie we wrześniu, „Nervous Energy” EP.

Pięć świetnych utworów za piątek. Brzmią cudownie, niezależnie od tego, gdzie będziesz ich słuchać. Który singiel podoba się najbardziej Tobie?