Drugi tydzień lipca był naprawdę ciekawy pod względem muzycznych nowości. To także czas w którym rzeczywistość wydawnicza uległa delikatnej zmianie. Przed Tobą najlepsze utwory ostatnich siedmiu dni m.in. od Frances, Mammút i Laurel.

To był bardzo dobry tydzień pod względem nowości. Sporo debiutów i kilka bardzo ciekawych premier. Był to także przełomowy tydzień dla branży wydawniczej – od 10 lipca, oficjalnym międzynarodowym dniem premier stał się piątek, ujednolicając tym samym system w dużej części świata. To właśnie w ten dzień, dokładnie o 00:01 czasu lokalnego, do obiegu wchodzić będą nowe albumy i single. Oczywiście nie oznacza to absolutnej posuchy przez resztę tygodnia, a znaczne ograniczenie premier artystów związanych kontraktami z dużymi wytwórniami, bądź ich filiami.

New Music Friday 10 lipca

Wróćmy jednak do tego co najważniejsze – najlepszych nowych utworów mijającego tygodnia. Co chwila w moje uszy wpadał utwór, który bardzo mi się podobał, jakoś tak się stało, że większość z nich pochodzi od debiutantów lub muzyków początkujących, nie mających zbyt wielu kompozycji w jakości studyjnej. Zdecydowałem się wybrać te najbardziej obiecujące i najciekawsze z najlepszych.

Frances – When It Comes To Us ft. Ritual

Frances pojawiła się na blogu w ostatniej smutnej playliście. Odkryłem ją za sprawą wieczornych sesji z Annie Mac w BBC Radio 1, gdy premierował jej utwór „Grow”. Tajemniczy projekt Ritual starałem się opisać dokładnie w jednym z artykułów cyklu Nowe Dźwięki 2014. Razem stworzyli zjawiskowy utwór. Nie wiem kto miał większy wpływ na obraz całości, ale błagam, niech robią taką muzykę nadal. Połączenie dość surowego, ale pięknie dziewczęcego wokaku Frances i cieplutkiego, soulowego głosu męskiego dało cudowny efekt.

Mammút – Ströndin (Samaris Remix)

Utwór „Ströndin” ma już dwa lata, więc nie jest nówką, ale to właśnie w tym tygodniu pojawił się remix tria Samaris. Pojawił się we wtorek, gdy jeszcze doskwierały nam upały, był więc świetnym narzędziem do ochładzania ducha. Cudownie brzmiący język islandzki i delikatne dodanie elektronicznych elementów zrobiły sporo i bardzo odświeżyło piosenkę.

HANA – Avalanche

Masywny bas, chwytliwe chórki, dziwaczne próby frazowania i piękny damski wokal. Nie od razu skojarzyłem fakty – HANA, o której informacje zaczęły pojawiać się w czerwcu, kumpluje się z naszą ukochaną Claire Boucher. Tak, z Grimes. Dziewczyny właśnie rozbijają się w wspólnej trasie. W tym utworze słychać kilka podobieństw, ale nie nasuwają się one szczególnie agresywnie, więc nie ma problemów z wchłanianiem dźwięków.

CHINAH – away from me

Czas na absolutnych debiutantów z Kopenhagi i ich pierwszy singiel. Duńskie trio zauroczyło mnie od pierwszego przesłuchania. Bardzo spokojna melodia i fajny synth przy bridge’ach. Damski wokal, wspierany w równie zachowawczych refrenach męskim. Pięknie i z wyczuciem. I o ile ten utwór przez swój spokój może gdzieś przepaść za kilka tygodni, o tyle przykuwa od pierwszych dźwięków i przesłuchasz go spokojnie kilkukrotnie.

Laurel – Blue Blood

Od Laurel Arnell-Cullen właściwie zaczyna się historia tego bloga. Sentymenty jednak nie mają nic do gadania w przypadku kiepskiej muzyki. Brytyjka postarała się po raz kolejny i nie sprawiła fanom zawodu. Po „Holly Water EP” i eksperymentalnej „Allelopathy EP” wydała nowy singiel. W swoim stylu, retro divy z cudownym głosem. Efekty położone na wokal przypominają mi te wykorzystywane przez muzyków Austry, ale odłóżmy to na bok. „Blue Blood” jest kompozycją naprawdę solidną, ciekawie zaaranżowaną, na którą po prostu trzeba zwrócić uwagę.

Lastlings – Verona

Drudzy debiutanci w tym zestawieniu. Amy i Joshua Dowdle to rodzeństwo, które tworzy uroczą muzykę. Trochę lo-fi, odrobina surfu, senna aura i chill. A wokal? Pyszności. Amy brzmi troszkę jak Soak, tylko taka bardziej rozmarzona. „Verona” nie ma szczególnie rozbudowanego tekstu, ale w niczym to nie przeszkadza, a okładka singla przekazuje dokładnie to co powinna.

To na teraz tyle. Za nami najciekawsze nowości tego tygodnia. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie. I tradycyjnie – jeśli chcesz się czymś pochwalić, nie krępuj się, wrzucaj swój utwór tygodnia w komentarzu, albo na Facebooku!