Internet, to takie miejsce, w którym jest pełno wszystkiego. Czasami robi się nawet za pełno. Dzisiaj przedstawię Ci pięć utworów od pięciu projektów, na które pewnie byś nie wpadł (na pewno nie na wszystkie z nich!), gdyby nie ten wpis. Miło jest czasem wyjść nawet poza ten alternatywny mainstream i zanurzyć się w nowościach, które nie dotrą do nas, jeśli przeglądamy tylko najpopularniejsze strony o indie muzyce.

AKAY – Lights Out feat. Ayelle

Gatunek: future-R&B
Skąd: Szkocja feat. Szwecja
Brzmi jak: Upalny dzień, gdy słońce chyli się ku zachodowi i zaczyna robić się rzeźko, a Ty spokojnie spacerujesz przez zatłoczone centrum miasta z butelką chłodnego napoju.

AKAY aka Jed Stewart-Ng mówi o utworze: “During the production of this track I focused on using percussive elements that sounded unique to what I hear on the radio. R&B always gave me this really sexy vibe and I try to emulate that in my songs. I’m a big fan of using sustained synths to create a relaxed vibe”

Hannah Lucia – Hustle

Gatunek: downtepo electronic, R&B
Skąd: Londyn, Anglia
Brzmi jak: Skuteczna próba złapania oddechu w zatłoczonym miejscu, w którym z każdej strony czujesz nacisk. Jest klaustrofobicznie, ale w końcu udaje Ci się wziąć głęboki oddech.

Hannah tak mówi o “Hustle”: It’s about not being willing to change or deviate from what you are, what you represent and, I think, always will be. Given all the desperation and sadness in the world at the moment. It’s important to remember that we’re very lucky.”

Fenne Lily – Three Oh Nine

Gatunek: singer-songwriter pop, indie
Skąd: Bristol, Anglia
Brzmi jak: Ostatni dzień października, gdy wszystkie liście spadły już z drzew, i właściwie cały czas pada, ale pojawia się ten ostatni promień słońca, które zechciało pożegnać się z Tobą czule, dotykając delikatnie Twej twarzy.

Wy – Gone Wild

Gatunek: melancholic indie
Skąd: Malmö, Szwecja
Brzmi jak: Gdzie nie spojrzyć, tam szaro. Ale to przyjemna szarość, taka z uczuciem. Czy ten ktoś, kto spogląda ukratkiem na mnie przez ostatnie 30 minut jest we mnie zakochany, czy może szaleńczo mnie nienawidzi? A właściwie jest jakaś różnica?

Ebba, wokalistka Wy, opowiada o utworze: “This was the first song we wrote for the album (release date: October 20th) and I think it’s the most personal song I’ve ever written. It’s about everything I fear and everything I doubt. And about trying to get better.”

Wild Ones – Invite Me In

Gatunek: quirky sweet synth pop
Skąd: Portland, Oregon, USA
Brzmi jak: jakbyś jadł wielkiego, kolorowego lizaka i nagle rozwiązałaby Ci się sznurówka. A Ty zamiast ją zawiązać, szedbłyś dalej zadowolony, z najdzieją, że się nie potkniesz. I potykasz się, tuż przed wejściem do domu.

Wokalistka zespołu, Danielle Sullivan opowiada: ‘Invite Me In’ is my favorite song on our record. It’s the first track that Thomas sent me that gave me a clear feeling of what ‘Mirror Touch’ (out on October 6th) could become. It’s about living a guarded life, about constructing a false image of oneself, and how it feels to let someone in despite it all.”