Późny wieczór często kusi swoim pięknem, by wsiąść do samochodu, odpalić silnik, muzykę i pognać przed siebie bez żadnego celu, by odreagować dzień, by odprężyć się przed snem lub, by po prostu przestać myśleć o przeciętności naszej egzystencji. Często taką przygodę nazywa się Nightride (albo joy ride, jeśli wchodzi w to łamanie prawa). I tak, wolę trzymać się angielskiego określenia, bo polskie “nocna jazda” nie jest aż tak ekscytujące. Nieodzownym towarzyszem takiej eskapady są dźwięki – każdy ma swoje, ale według mnie, najlepiej sprawdzają się powolne, trochę rozmarzone i głębokie kawałki.

Właśnie dlatego postanowiłem pokazać trzy utwory (no, cztery), które idealnie pasują do jazdy nocą, bo pustych bocznych uliczkach miast i nieutwardzonych polnych ścieżkach.

Auður – I’d Love

Islandczyk Auðunn Lúthersson, wokalista i multiinstrumentalista, który od 2-3 lat uchodzi w kraju rodzinnym za ogromny talent, wydał w lutym tego roku debiutacki album “Alone”, który nie odniósł jakiegoś wielkiego sukcesu, ale pojawił się tu i ówdzie, co wystarczyło, by Auður zyskał na popularności i zaczął śmielej marzyć o sukcesie.

24-latek kocertował już w różnych miejscach świata, otwierał koncerty Post Malone, rozwijał swoje muzyczne talenty także w Red Bull Music Academy w Montrealu, gdzie rozpoczął współracę z południowoafrykańskim producentem Selfirem. Wydany 20 października singiel “I’d Love”, to ich wspólne dzieło, które pokazuje, że razem mogą zrobić kilka, naprawdę ciekawych rzeczy.

“I’d Love” to całkiem złożona kompozycja. Znajdziemy tam bass house’owe otwacie i głębokie, grime’owe elementy, beat downtempo, a nawet melodię zagraną na akustycznej gitarze. A do tego sam wideoklim – niby prosty, ale zabawa kolorami i “grawitacją” pozostawia w nas nutę niedowierania i niedosytu. A to najlepszy efekt, jaki może wyłować w słuchaczach artysta.

joji – will he

Pod pseudonimem joji ukrywa się George Miller, człowiek wielu talentów i postać, która w “showbiznesie” jest już od kilku lat. Mający mieszane korzenie australijsko-japońskie artysta najbardziej znany jest/był ze swojego youtube’owego kanału Filthy Frank, a już od 2014 roku, jako Pink Guy wydawał muzykę, była to jednak twórczość głównie satyryczna.

Za kreowanie dźwięku jako joji, Miller zabrał się już pod koniec 2015, a w styczniu 2016 ogłosił, że szykuje się do wydania materiału pt. “Chloe Burbank: Volume 1”. Jednak dopiero teraz, wraz z utworem “will he” naprawdę poznajemy jego styl. Już niedługo ma pojawić się nowy materiał muzyka, zatytułowany “In Tongues” EP. Co ciekawe, joji swój pierwszy koncert live zagrał dopiero w maju 2017.

Głęboki beat z pogranicza R&B i rapu, soulowy wokal i piękne chóry, zabezpieczające tyły. Niby nie dzieje się tutaj nic wielkiego, ale ma to tak przyciągającą atmosferę, że nie sposób uciec od tych dźwięków, idealnie pasujących do nocnych, powolnych igraszek. W wideo do “will he” główną rolę, obok Millera, gra Rainey Qualley, aktorka, modelka i wokalistka, znana jako Rainsford (na blogu tutaj i tutaj).

“will he”, tak jak poprzednie utwory joji’ego, wydany został przez azjatycką wytwórnię 88rising.

Tay Salem – Rivers / A Real High

Tay Salem gościł na blogu dokładnie rok temu, gdy wydawał piękną, debiutancką “Night Mill” EP, teraz, po powrocie z Red Bull Music Academy w Montrealu (ciekawe, czy kumplował się z Auðurem?), powrócił z podwójnym singlem, który znów zabiera nas w podróż przez nocne krajobrazy wielkiej metropolii.

Pochodzący z Beirutu, a mieszkający w Londynie, 24-letni artysta ma dar do tworzenia delikatnych na powierzchni, ale bardzo skompikowanych kompozycyjnie utworów. Udowodnił to już parokrotnie, a teraz robi to powonie. W “Rivers” bardzo ważne są gitarowe riffy, ale największe wrażenie robi na mnie połączenie głosu i potężnego beatu, które idealnie scalają się w całość. A wokalne ozdobniki ukryte w tle? Pychota. Rozmarzone i mocne brzmienie, idealne na nocne spacery i rozmyślanie o przeszłości oraz przyszłości.

“A Real High” to kompozycja “czystsza”, w której pojawia się więcej dźwięków syntezatora i maszyn perkusyjnych, przez co całość brzmi jak vintage synthpop, a głos artysty oddycha i pokazuje swoją moc, nawet falsety brzmią znakomicie.

Gotowy na Nocną Przejażdżkę? Szykuj kurtkę ze skorpionem i skórzane rękawiczki. Bo muzykę już masz.