Alt-J to angielski band, który mimo małego stażu na muzycznych salonach pokazuje jak należy bawić się tekstami i muzyką. Choć określenie „bawić” nie oddaje w 100% istoty ich działań, uzmysławia nam, że w muzyce, szczególnie alternatywnej jest do zrobienia jeszcze wiele. Czwórka z Leeds (a obecnie już trójka) wprowadza do swojego indie rocka elementy folku, bluesa czy jazzu. Robią to na debiutanckim albumie „An Awesome Wave” znakomicie, mało kto zwrócił jednak uwagę jak panowie spod znaku delty grają na nosie popkulturze.

Już 22 września na świat przyjdzie ich ich drugie dziecko – krążek „This Is All Yours” z którego znamy trzy kawałki: „Hunger Of The Pine”, „Left Hand Free” i „Every Other Freckle”. My skupimy się jednak na trzech nieco starszych utworach.

Matilda („An Awesome Wave” 2012)

Matilda to drugi singiel grupy promujący pierwszą płytę długogrającą. Promowany na początku roku 2012. Na albumie otrzymał numerek 8. Łatwy i krótki tekst (mimo nieznośnego akcentu Joe’ego, bardzo ciężko zrozumieć co właściwie śpiewa). Ale o kim mowa? O czym i do kogo? Lubisz Natalie Portman? Pamiętasz jak na imię miała grana przez nastoletnią wówczas aktorkę postać, która paliła papierosy, bawiła się bronią i opiekowała kwiatkiem? Chodzi o film z 1994 roku…

Tak, miała na imię Matylda. O jaki film mogło chodzić?

Léon (nie znalazł się na albumie, ani EP-kach, 2012)

Wokalista, lider i twórca tekstów, Joe Newman, przyznał w jednym z wywiadów, że jako nastolatek był zafascynowany filmem Luca Bessona „Leon Zawodowiec”. Cała pierwsza płyta miała pierwotnie składać się z utworów nawiązujących do filmu, który miał na niego tak ogromny wpływ. Ostatecznie skończyło się na jednym kawałku. Na szczęście nagrania studyjne nie przepadły i dzisiaj możemy posłuchać utworu-odpowiedzi na track „Matilda”.

To jeszcze nie koniec. odchodzimy jednak od kinematografii. Alt-J dłubało również przy dwudziestowiecznej historii, tworząc muzyczne Love Story, które jednak mija się odrobinę z prawdą.

Taro („An Awesome Wave”, 2012)

Robert Capa i Gerda Taro byli fotografami wojennymi. Spotkali się w latach 30. w Hiszpanii, gdzie razem relacjonowali przebieg wojny domowej. Taro zginęła w 1937 roku od ran powstałych w wyniku zderzenia auta, którym jechała, z czołgiem. Capa był przez rodzinę Gerdy obwiniany za jej śmierć. Nie byli już jednak parą od 1936 roku. Robert Capa zginął relacjonując przebieg wojny indochińskiej w 1954 roku – nastąpił na minę. Utwór Taro opisuje ostatnie chwile życia Capy i jego pragnienie połączenia się z jego miłością.

W tym momencie muszę zaznaczyć, że Taro to mój ulubiony kawałek bandu, wszystko za sprawą muzycznie genialnego refrenu.

Ta kapela ma wielki potencjał. Wykorzystywanie motywów wywodzących się z kultury i budowania na nich muzycznych opowieści to najwyższy majstersztyk. Trzeba mieć nadzieję, że nowy materiał również będzie się z nami bawił w ten sposób. I że znów będą pięknie snuć dla nas historie.