Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Dlatego też postanowiłem napisać o siedmiu nowych utworach i trochę im nawrzucać. Że są słabe, nudne i bezbarwne. I od razu mi lepiej.

A tak naprawdę piszę o premierach, datach wydań albumów i uwagach, jakie mam do poszczególnych kompozycji. Oczywiście z perspektywy wymagającego słuchacza. I wystawiam ocenki! Weee!

Julien Baker – Turn Out The Lights

Zachwycony debiutem Julien z 2015 i zaspokojony dotychczas wydanymi utworami z nadchodzącej płyty, czekam na 27 października i “Turn Out The Lights”, bo to musi być świetny album. I cieszę się, że Baker podpisała kontrakt z Matadorem, bo będę mógł zamówić winyla prosto z Polski (i Ciebie też zachęcam – może Sonic Records w końcu przyśle mi coś za darmo).

Ocena: to jest ten rodzaj smutnej, akustycznej muzyki, który uwielbiam. Pasja i emocje – wszystko prawdziwe. 9/10

Bishop Briggs – Dream

Sarah Grace ma specjalne miejsce w moim serduszku, choćby za sprawą “River”, od którego wszystko się zaczęło. Po wydaniu “Bishop Briggs” EP i spędzeniu całego lata na graniu festiwalu, Szkotko-brytyjka (BB urodziła się w Londynie, ale jej rodzice są Szkotami, ktoś wie, jak to działa w UK?) zabrała się za nagrywania kolejnych utworów w studiu.

Ocena: jest inaczej, trochę łagodniej, ale ciągle emocjonalnie. No i nie zniknęły najważniejsze części kompozycji Bishop – wysoko śpiewane refreny, głęboka stopa i piękne chóry. 7/10

Son Lux – Dream State

Trio zapowiedziało na 9 lutego 2018 piąty studyjny album “Brighter Wounds” i od razu ogłosiło przyszłoroczną trasę, na której znalazła się Polska (27.02. Warszawa). Styl Son Lux nie zmienia się jakoś szczególnie. Mogę zaryzykować stwiedzenie, że nie ewoluuje wcale. Nie zmienia to jednak faktu, że można zdziałać jeszcze wiele w obecnej stylistyce.

Ocena: jest przejmująco, a dźwięk przygniata, ale ta ilość warstw przytłacza i zobojętnia słuchacza. 5/10

Jessie Ware – Alone

Mam z Jessie Ware problem już od jakiegoś czasu. Świetnie pokazują go wydane przed premierą “Glasshouse” (20 października) utwory. “Midnight” było w porządku, “Selfish Love” bardzo przypadło mi do gustu, a “Alone” to bardzo typowa, radiowa soul popowa ballada. Brytyjka ma tendencję do stawania w rozkroku pomiędzy mainstreamem, a czymś bardziej subtelnym.

Ocena: Jest bardzo przyjemnie, bardzo w stylu Ware, ale nie dostajemy niczego nowego. 6/10

Sufjan Stevens – Wallowa Lake Monster

Uważam Sufjana Stevensa za wymierający typ artysty – robi SWOJĄ muzykę, nie patrzy na zmianę trendów, ma wiele pomysłów, a do tego spory dystans do świata. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że “gdzieś to już słyszałem”. “Wallowa Lake Monster” nie różni się zbyt mocno od dźwięków, które pojawiły się na “Carrie & Lowell”. Ok, środkowe sekwencje mają zaczyny jakiej space synthowej stylistyki, ale to wszystko.

Ocena: niewiele zmieniło się od albumu z 2015, którym większość specjalistów się zachwycała. I nowym materiał także będzie. Ale ja po cichu wycofam się z tej kolejki i poszukam czegoś innego. 5/10

Jessie Reyez – Phone Calls

Jessie to przypadek podobny do wyżej poruszonego, Bishop Briggs. Świetna “Kiddo” EP, wiele koncertów i kilka występów w TV. A razem z tym wszystkim zmiana podejścia otoczenia do artystki i ewolucja samej Reyez. I głównie o tym mówi “Phone Calls”.

Ocena: To dość “oschły” kawałek, który pokazuje przede wszystkim kolejne talenty Jessie, np. umiejętność tworzenia czystych rapperskich wersów. Ale aranż nie dostarcza tego, do czego Kanadyjka nas przyzwyczaiła. 7/10

Kehlani – Touch

Kehlani to artystka złożona. Nie zawsze muzycznie, najczęściej to, co interesujące, siedzi w jej głowie. Po wydaniu “SweetSexySavage” nie widziałem, co nowego może nam dać, bo jej muzyka, mieszcząca się pod etykietkami electro R&B czy soft-grime, starzeje się bardzo szybko i przestaje imponować. “Honey” pokazało, że Kehlani Ashley Parrish ma w szafie kilka niezłych kompozycyjnych wdzianek, ale “Touch”, oprócz refrenu, to znów nuda.

Ocena: Jest przyjemnie (przez większość czasu), ale dość przewidywalnie i statycznie. 5/10

Ale się wyżyłem. Nieźle, co? Chcesz pogadać o tej siódemce, albo też innych utworach? Zapraszam na Facebooka, na pewno coś wymyślimy i powymieniamy się opiniami.