Pięć wskazówek, które pomogą Ci lepiej poznać muzyczną stronę Internetu i znaleźć odpowiedni sposób na rozpowszechnianie dźwięków.

Spora grupa artystów, która tworzy dobrą muzykę, nie potrafi zdobyć uwagi potencjalnych słuchaczy. Najczęściej dotyczy to młodych twórców, za plecami których nie stoi nikt, kto mógłby nimi pokierować. Odbijają się od ściany, nie wiedzą co robić i zniechęcają się. Krążę już od kilku dłuższych chwil po orbicie publikacji muzycznych i mam kilka obserwacji, które powinny pomóc w zdobyciu uwagi ludzi w sieci.

Ten artykuł poświęcam zagadnieniom związanym z internetową publikacją i dystrybucją dźwięków. Mam nadzieję, że pomoże to młodym artystom, którzy szukają sposobu na znalezienie swojej grupy fanów.

Po pierwsze: korzystaj z SoundClouda

soundcloud logo

Mimo coraz większych sporów o słuszność modelu biznesowego jakim jest SoundCloud, nadal największe i najszybsze źródło poznawania nowych artystów i dźwięków. YouTube, bandcamp, iTunes są ważne, ale to platformy streamingowe są najważniejsze. Szczególnie na początku, gdy nie ma szans na zarobek ze sprzedaży samej muzyki.

SoundCloud, w odróżnieniu choćby od Spotify, gdzie muzyka od jej przekazania, aż do publikacji, przechodzi długą drogę oficjalną, jest serwisem bezpośrednim, gdzie Twój kawałek będzie dostępny do odsłuchu, repostowania i udostępniania sekundę po tym, jak klikniesz ostatni przycisk “save”.

Berliński serwis to także najszybsze i najmodniejsze obecnie źródło wyszukiwania młodych, niezależnych artystów. Wszystkie nowości muzyków, niezwiązanych kontraktami z wielkimi wytwórniami (a także części podpisanych u Majorsów), trafiają tam w pierwszej kolejności. Odbiorcy to wiedzą i wykorzystują, kierując się właśnie w stronę pomarańczowej chmurki.

Po drugie: zainteresuj się Hype Machine

Hype Machine

Hype Machine to największy i najpopularniejszy na świecie agregat blogów muzycznych, który pobiera każdy (no prawie) opublikowany na stronie utwór i układa na tej podstawie rankingi nowych utworów w różnych kategoriach. To bardzo przydatne rozwiązanie, cenione przez muzyków na całym świecie. Znalezienie się na Hype Machine to także spora nobilitacja dla autora/autorów bloga, bo skład amerykańskiego serwisu bardzo dba, by nie pojawiały się żadne nadużycia i nie dopuszcza wszystkich zgłoszonych stron.

Powinni się tym modelem zainteresować szczególnie artyści tworzący w języku angielskim, którzy chcą dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców. Hype M nie jest tylko grupą wzajemnej adoracji muzycy-publicyści-PR-owcy, bo serwis, przez 10 lat istnienia, zgromadził sporą społeczność, która jest bardzo aktywna.

Jednak, aby Twój utwór, opublikowany na blogu muzycznym, znalazł się w głównej części serwisu, musi zostać wrzucony z playera SoundClouda (patrz: punkt pierwszy).

Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie polskie blogi znajdują się obecnie na Hype Machine, kliknij tutaj.

Po trzecie: rozsyłaj swoją muzykę, ale nie spamuj

inbox music

Nie bój się, pisz, nawet kilkukrotnie, ale nie domagaj się odpowiedzi i nie spamuj. Lepiej napisać dobrze raz, a później wysłać tylko wiadomość typu follow up, niż zatkać wszystkie kanały tak, że odbiorca będzie miał Cię dość. Jeśli zrobisz to dobrze, Twoja wiadomość na pewno zostanie dostrzeżona. I uwierz mi, jeśli komuś się spodoba (Ty lub muzyka, bywa różnie), to na pewno dowiesz się o tym.

Redaguj treść na luzie (to tyczy się także wydawnictw, wytwórni czy managementów reprezentujących artystów). Internet rzadko wymaga oficjalnego tonu. Rozpocznij od pytania “Co słychać?”, “Jak minął tydzień?”, albo opowiedz ciekawą historię z koncertu lub próby, a później przejdź do sedna.

Przykład? Dostałem ostatnio mailing od jednej z małych, brytyjskich agencji PR. Wiadomość rozpoczęła się od opowieści o połamanym w komiczny sposób zębie. Temat niepołączony w żaden sposób z muzyką? Zainteresowało mnie i poczułem się jakoś związany z nadawcą, historia została w głowie na dłuższą chwilę. A przecież takiego maila dostało zapewne kilkudziesięciu innych blogerów na całym świecie.

Warto wysyłać przedpremierowo próbki nowych nagrań, nawet w wersji demo (do tego bardzo przydatny jest SoundCloud, punkt pierwszy, bo posiada opcję “prywatne linki”, ale możesz zrobić to także przy pomocy YouTube’a czy Vimeo, ale pamiętaj – w 2016 roku nie wysyła się już załączników z .mp3). To także tworzy więź i sprawia, że odbiorca czuje się doceniony.

Po czwarte: wysil się – poznaj i doceń swojego odbiorcę

music friends

Sprawdź do kogo piszesz i czy jest szansa, że Twoja muzyka mu się spodoba. “Nie spamuj” znalazło się już wyżej, ale warto o tym przypominać. Nie proś nachalnie o recenzję czy inną publikację, a zostaw po sobie wartościowy ślad.

Doceń osobę lub instytucję do której wysyłasz wiadomość. Nie pisz wyłącznie do największych, którzy mają setki tysięcy użytkowników i dwadzieścia tysięcy lajków. Portali i stron zajmujących się muzyką jest u nas coraz więcej, a możesz przecież także uderzyć w szeroki świat. Internet nie ma granic i to jest w nim najpiękniejsze.

Możliwe, że nie zdajesz sobie sprawy, ale zainteresowanie trzech-czterech mniejszych blogów, może być cenniejsze od wpisu u jednego giganta. Szczególnie, jeśli wybierzesz miejsca, do których Twoja muzyka faktycznie pasuje.

Zaoferuj także coś od siebie. Najłatwiej oczywiście wysłać płytę czy zaprosić na koncert, bo to namacalne gratisy. Ale nie to jest najcenniejsze. Masz w przygotowaniu utwór, teledysk, EP-kę? Może skuś zaproponowaniem ekskluzywnej premiery? Można to zrobić na wiele sposobów (patrz: punkt trzeci) – mniej lub bardziej kreatywnych.

Po piąte: dbaj o Social Media

social-media

Swoich działań w social media nie możesz ograniczać wyłącznie do Facebooka, szczególnie w 2016 roku. Wymówką nie może być stwierdzenie “nie znam się, nie umiem”. Postaraj się albo znajdź kogoś, kto się tym zajmie.

Najlepszą drogą do nawiązania i podtrzymania kontaktu stał się Twitter. Ogromna część muzyków z krajów zachodniej Europy, Australii czy Ameryki Północnej ma konto w tym serwise, regularnie tweetuje (pokazując nie tylko treści związane z oficjalną twórczością) i zbiera wokół siebie społeczność, która szybko się przywiązuje, bo poznają artystę od innej strony. Nawiązują tym samym kontakt bardzo bezpośredni i real time, reagując na światowe wydarzenia. Wszystko na luzie, prosto i bez obciążeń.

Dobrymi kanałami są także Instagram i tumblr (ten drugi szczególnie, jeśli lubisz/chcesz dzielić się treściami w języku angielskim). Bliskość i bezpośredniość to najważniejsze, na czym powinno zależeć muzykom w ogóle, ale w przypadku początkujących, młodych artystów, to w dzisiejszych czasach konieczność.

Nie popełnij jednak kilku błędów. Nie zakładaj kont w każdym możliwym serwisie, jeśli nie będziesz się nimi opiekował – lepiej skupić się na tych najbardziej potrzebnych i o nie dbać. Pamiętaj jednak, że każdy kanał SM rządzi się odrobinę innymi prawami. Najczęściej popełnianym, i według mnie niewybaczalnym, faux pas (nie tylko w marketingu muzycznym) jest kontrolowanie wyłącznie jednego konta i przekierowywania treści na inne, bez jakiejkolwiek ingerencji. Wybierz, uruchom i dbaj. A to się kiedyś opłaci.

***

To wszystko. Nie wykluczam, że pojawią się kolejne wpisy ze wskazówkami, bo Internet to jednak trochę moja brożka i myślę, że mogę komuś pomóc. Jeśli masz pytania, napisz – odezwij się w komentarzu, na Facebooku, Twitterze lub mailem. Niezależnie czy jesteś artystą, managerem czy blogerem muzycznym.