fot. Aleksandra Zaborowska

Artystka przesiąknięta amerykańskim rapem i r’n’b, ale szukająca w muzyce miejsca dla siebie i swoich pomysłów. Posiada intrygujący wokal i jest na samym początku przygody ze sceną. 

Ten, kto wyróżnia się na polskiej scenie alternatywnej, bardzo szybko określany jest przez środowisko nadzieją, a czasem nawet otrzymuje natychmiastowy status gwiazdy. Rosalie. to postać nietypowa – solistka z głową pełną pomysłów, która wie, w jakich dźwiękach odnajduje się najlepiej, ale zdaje sobie także sprawę, że jej inspiracje ciągle nijak mają się do nadwiślańskiej rzeczywistości. Właśnie dlatego, o dziewczynie napędzanej kulturą hip hopową i r’n’b, zrobiło się głośno tak prędko. Bo to nowe, piękne i interesujące.

Rosalie Hoffman pierwszą część swojego życia spędziła w Berlinie, ale, choć czasami bardzo za nim tęskni, póki co, skupia się na podbijaniu polskiego rynku. Od 17 lat mieszka bowiem w Poznaniu i to na naszym podwórku stawia pierwsze kroki. Jeszcze jakiś czas temu nie wiedziała co właściwie zrobi, choć miała świadomość, że musi być to połączone z muzyką – wszak całe jej życie jest z nią związane. Głównie za sprawą amerykańskich brzmień lat 90. opartych o bity i sample, choć jak sama podkreśla, muzyka pop też w jakiś sposób ją ukształtowała. Wie, że przed nią sporo pracy, bo, o ile Stany Zjednoczone, a także Wyspy Brytyjskie, zanurzają się obecnie w brzmieniach podobnych do jej kreacji, o tyle u nas, to ciągle niezaludniona nisza. To dobrze, ale jednocześnie, wiele wzorców musi w tej chwili przychodzić z zagranicy oraz od producentów. A tych na swojej drodze spotyka wyśmienitych.

Rosalie 1

Wszystko rozpoczęło się od „This Thing Called Love”, które 22-latka udostępnia na początku września 2015. Utwór wyprodukował Mateusz Gudel z Małych Miast, znany też jako Brat Jordah. Celowo o tym wspominam, bo to dzięki niemu utwór nabiera osobliwego charakteru – chłodna elektronika łączy się z ciepłym wokalem i dusznym klimatem. Poza tym, w środowisku R’n’B bardzo często w nazwach utworów umieszcza się autora bitu.

Rosalie. nie ma problemów z porównaniami, w przypadku jej muzyki jest to nawet wskazane, za sprawą świeżości (sub)gatunku. Najczęściej przywoływaną artystką, gdy mówi się o dźwiękach poznanianki, jest Jillian Banks. Bo to właśnie w tym kierunku chce iść Polka, łącząca elektronikę, rap i r’n’b.

By jednak nie wszystko składało się w taką baśniową, prostą historię odnalezienia po latach i wejścia od razu w odpowiednie buty – bardzo długo romansowała z kulturą hip hopową i to właściwie w niej należy szukać pierwszych fascynacji. Należą do nich: The Game i Masta Ace. Od dzieciństwa uczyła się także gry na fortepianie. Spora rozbieżność? Ale to przecież ciągle muzyka!

Ciekawie zaczyna się robić już przy „Watching You” nagranym wspólnie z Mentalcutem. Rosalie. mówi, że jest zdziwiona przyrównywaniem jej do Keleli, że wcale się nią jakoś szczególnie nie inspiruje. Być może nie, ale w tym przypadku czuję wiele zbieżności z „Hallucinogen”. Może Mentalcut zasłuchiwał się w ostatniej EP-ce Amerykanki?

Za kilka chwil przeczytasz, skąd tak naprawdę wzięła się Rosalie., ale wrócę na moment do nowych inspiracji Zza Oceanu. Styl Tinashe różni się trochę od muzyki naszej bohaterki, ale życzę jej tak samo zawrotnej kariery. Szczególnie, gdy słyszę takie kompozycje jak „Do It Right”, kawałek znów wyprodukowany przez Mateusza Gudela. Brzmi niesamowicie, a mniej, w tym przypadku znaczy więcej. Oszczędny bit skupiający się na basie i co najważniejsze, świetny angielski wokalistki, to przepustka do zawładnięcia sercami ludzi, którzy rozkochani są w PBR&B czy soultronice (patrz: ja!).

Artystka ma przygotowaną sporą porcję materiału, którą prezentuje na żywo. Zanim go jednak oficjalnie wyda, chce spróbować pracy z różnymi producentami, którzy mogą wyciągnąć z jej konceptów i wokalu coś nowego. Mimo obrania wyrazistego kierunku, Rosalie. chce się ciągle rozwijać i spróbować robić rzeczy inaczej. Podejrzewam, że właśnie na takich zasadach powstało „123”, które różni się od poprzednich numerów mocnym uwydatnieniem wokalu i opowiadaniem historii przy pomocy towarzyszących mu dźwięków.

Wokalistka rozpoczęła współpracę z TBA Music, managementem, który zapewne sporo jej pomoże, bo ma dobre, nowoczesne podejście do bookowania, ale także PR-u. I bardzo mnie to cieszy, bo od samego początku pokładam w Rosalie. spore nadzieje. Nie tylko muzyczne, także te związane z rozpowszechnianiem nowego sposobu tworzenia.

Na koniec kilka słów od samej artystki, która znalazła się w Klasie 2016 Pana od Muzyki.

Pierwsze kroki

Wszystko zaczęło się od szkoły muzycznej do której uczęszczałam. Muzyka zawsze gdzieś się przewijała, ale dopiero po latach zauważyłam, że to głównie śpiew sprawia mi przyjemność i około rok temu pomyślałam o tym zupełnie na poważnie. Padł pomysł i z pomocą kilku osób zaczęliśmy prace nad projektem. Dzięki temu powstało coś naprawdę ciekawego czyli projekt Rosalie.

Najbliższe plany

Przede wszystkim chciałabym wyrazić siebie i pokazać, że muzyka, która tworzę, może mieć różne odsłony i niekoniecznie być utrzymana w tym samym klimacie. Pokazać to wszystko w formie EP-ki.

Inspiracje

Inspiracji jest dość sporo. Zaczynając od Aaliyah, Banks, Tinashe czy TLC, przechodząc do Beyoncé, która miała na mnie chyba największy wpływ, bo od zawsze była moją idolką. To dzięki Destiny’s Child pokochałam R’n’B i także dzięki nim wybrałam właśnie taką muzykę, w której najlepiej się odnajduję i którą sama tworzę.

Utwory, które polecasz