Rosie Lowe – Control, Wolf Tone Ltd/Polydor Records
Premiera: 19/02/2016, Długość: 11 utworów/43 minuty

Contemporary R’n’B w muzyce alternatywnej to dzisiaj codzienność. Takie mamy trendy. Ale stworzyć dobrą płytę, opartą o elektronikę, gitarowe riffy, świetne wykorzystanie fortepianu i oczywiście głosu, wcale nie jest prosto. Właśnie ze względu na zalewającą nas masę materiału pokrewnego. Rosie Lowe się udało – nie spieszy się, nie udaje, że jej zależy na podbiciu wielkich scen i w tym tkwi jej siła.

Debiutancki krążek “Control” powstawał ponad trzy lata. Obstawiano, że pojawi się już w 2015, podejrzewam, że wtedy odbiłby się szerszym echem, bo można by o nim pisać jako o eklektycznym przedłużeniu “LP1” FKA twigs. To nie żart – album Lowe ma bardzo prostą konstrukcję główną (jak płyta Barnett), którą pokrywają kolejne, cudowne, ale zróżnicowane warstwy. Jest hip hopowy bit (Nicole), są soulowe chórki i niezwykłe, jazzowe czucie klimatu (Run Run Run), jest także bardzo rozwinięta partia wokalna i podział utworu na części (Woman). Znajdziemy tutaj także mocno samplowane, elektroniczne kawałki (Control). Płyta posiada nawet nawiązania do stylistyki początków wyspiarskiego R’n’B, zaaranżowane delikatnie retro (So Human). Wszystko jest tutaj spokojne, ale nawet “INTRLD”, trwające pięćdziesiąt jeden sekund, dostarcza muzycznemu podniebieniu, wielu wykwintnych smaczków.

Teksty utworów na “Control” to także jakość najwyższa. Mocny przekaz, ubrany w piękne frazy. “Nicole” to opowieść o miłości, przywiązaniu do kogoś, kto nie daje zbyt wiele: Won’t you leave your pride, pack it up and give it in?/I know you want his love, but we’ll give you more than him. Z kolei “Woman” to piękna oda do kobiecości, rozpoczyna się od I don’t expect you to understand/You can’t imagine how I’m feeling, a Lowe stara się nas przekonać, że I must be proud, woman/I must be strong, woman. To historia o mierzeniu się z niedoskonałościami, z którymi nie zawsze się godzimy i które nie zawsze akceptujemy – I find myself obsessing imperfections only I can see/And I know it’s such a waste, but the pressure is getting me. Ale to także słowa sprzeciwu wobec wizerunku kobiety, jaki kreuje współczesne społeczeństwo i wywieraniu presji – Why should my intellect be judged by perceptions of what I should be? To najbardziej rozbudowana tekstowo kompozycja na “Control”. Daje także najwięcej do myślenia.

Wszystkie utwory są osobistymi zwierzeniami, ale to dość łagodna spowiedź. Rosie nie krzyczy i nie skarży się. O trudnych tematach jakimi są wyniszczające relacje czy pragnienie bycia docenianym, można mówić mądrze i spokojnie.

Płycie można zarzucić delikatną statyczność czy nawet nudę, ale to dlatego, że artystka świetnie zdaje sobie sprawę z tego, co robi i jak “Control” powinno brzmieć. Może będzie to pretensjonalne, ale album trafi przede wszystkim do wymagających słuchaczy, którzy potrafią docenić album jako całość i nie oczekują instant hitów. Może poza “Woman”.

Dla mnie, już teraz jest to jedna z najlepszych płyt 2016 w kategorii “smooth sounds”. 8/10

Najlepsze utwory: Who’s That Girl?, Worry About Us, Woman, Nicole

Pierwszego stycznia obiecałem sobie, że w 2016 poznam historię 52 płyt. Dowiem się jak powstawały, co sprawiło, że brzmią tak, a nie inaczej i co chcą nam przekazać. Tak narodził się cykl „Płyty Roku”.