“Nothing’s Real” to jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów tego roku. Shura zebrała na nim kilka ostatnich lat swojej pracy, wszystko zgrabnie formując na kształt swojego wszechświata, nazwanego “Shuniverse”. Postanowiłem, że 8 lipca o godzinie 00:00 zabiorę się za słuchanie tej płyty.

Shura, której pełne imię i nazwisko brzmią: Aleksandra Lilah Yakunina-Denton, to 25-letnia Brytyjka z rosyjskimi korzeniami. Pisze teksty, śpiewa, gra na klawiszach oraz gitarze, częściowo produkuje swoje utwory. Ma świra na punkcie kosmosu, gier komputerowych i swoich kotów. Jako młoda dziewczyna chciała zostać piłkarką, do szesnastego roku życia grała nawet dla Manchesteru City. Ma dwóch braci, w tym swojego bliźniaka, Nicka, który pojawił się we wszystkich jej teledyskach.

Kilkukrotnie mogłeś przeczytać o niej na blogu:
Pierwsze spotkanie: Nowe Dźwięki 2014: Shura
Zaglądamy do Oli po roku: Rework 2015: Shura
Gdy gruchnęła informacja o “Nothing’s Real”: „The Space Tapes” i data premiery albumu

“Relacja LIVE” wystartuje o północy, 8 lipca, wraz z publikacją “Nothing’s Real” w serwisach streamingowych. Słuchać płyty będę za pośrednictwem Spotify. Wcześniej pozbieram kilka informacji, które ukazały się w ostatnich dniach.

19:04 Jako ciągle zwykły słuchacz, bez dużej wiedzy, doświadczenia i renomy, muszę czekać na premierę albumu do godziny zero. Nie znaczy to jednak, że w sieci nie możemy znaleźć już informacji na temat “Nothing’s Real”. Napisał o niej m.in. NY Times, który podkreśla wysublimowane nawiązania do muzyki synth przełomu lat 80. i 90. Było to dość oczywiste od 2014 roku, gdy światło dzienne ujrzało “Touch”. Jestem jednak spokojny o jakość, ciągle tajemniczych kompozycji, skoro płyta została tak dobrze przyjęta przez recenzentów.

Kilka godzin temu zamówiłem Double LP “Nothing’s Real”, oczywiście w wersji winylowej. Długo zastanawiałem się nad tym zakupem, dlatego nie załapałem się na egzemplarz z autografem (okazało się, że Shu podpisała jedynie 100 egzemplarzy).

Winyl, bo w tym momencie już tylko takie nośniki mnie interesują, został wydany przez Polydor/UMG w dwóch wersjach – standardowej i rozszerzonej, która charakteryzuje się tym, że jednocześnie jest… kolorowanką. Ten motyw, przewija się od jakiegoś czasu, przy wydawaniu singli. Wydaje mi się to naprawdę ciekawym ruchem.

19:39 Właśnie się zorientowałem, że na “Nothing’s Real” nie ma “Just Once”. Nie wiem dlaczego dopiero teraz, a wiem, że bardzo nad tym ubolewam. To chyba moja ulubiona piosenka z dotychczas wydanych. Uwielbiam ten słoneczny, melancholijny vibe i uroczy tekst.

Utwór dostępny jest teraz wyłącznie na SoundCloudzie i, tak sobie myślę, że brzmi trochę jak wersja demo.

19:55 Na stronie internetowej weareshura.com, po najechaniu na siedzącą Shurę, przejść można do zakładki “Zine”. To odnośnik to cyfrowego magazynu, który ma 44 strony i wypełniony jest zdjęciami z tourów i tekstami singli.

20:55 Kolejna cudowna ciekawostka. Shura w lipcu koncertować będzie na Wyspach Brytyjskich z okazji wydania pierwszej płyty. Plakaty promujące trasę ozdabia cytat z najważniejszej recenzentki albumu Aleksandry :)

shura's mum
via twitter.com/KatBaxBass

23:50 Za dziesięć minut zaczynamy. Przeglądam recenzje i nie mogę wyjść z zachwytu nad tym, co w New York Timesie – ten tekst to sztuka sama w sobie. Chciałbym kiedyś tak pisać. Do tego same pozytywne słowa o “Nothing’s Real”. Podobno już utwór tytułowy wbija w fotel.

00:02 Czas rozpocząć zabawę!

00:15 Utwór otwierający album (nie liczę intra “(i)” to naprawdę mocny kawałek synthopopowej sztuki. “Nothing’s Real” to zatopiona w estetyce lat 80. ballada o załamaniu nerwowym i ataku paniki. Kosmiczne dźwięki, analogowy syntezator i melodyjne śpiewanie. Na samym początku, do głowy przyszło mi Bony M, bo smyczkowe brigde w tym kawałku, naprawdę utrzymują się w podobnym klimacie.

Nothing's Real tekst

00:20 Po świetnym otwarciu przychodzą utwory, które już znamy: “What’s It Gona Be?” i “Touch” od którego wszystko się zaczęło. Ładnie komponują się z początkiem.

Zerknąłem na szczegółowy podział prac przy materiale. Okazuje się, że trzonem drużyny był duet Shu-Joel Pott, który napisał wszystkie teksty i wyprodukował większość utworów. Pott to muzyk związany z indie rockową kapelą Athlete. Pamiętam, jak podczas wywiadu w Sonos Studios Aleksandra mówiła, że na początku nie była pewna, czy muzyk obracający się w takich klimatach będzie odpowiednim kompanem, ale okazało się, że momentalnie zaskoczyło i pracowało im się razem świetnie. Tutaj całość.

00:30 “Kidz ‘N’ Stuff” to bardzo dojrzały utwór. Mocniejszy bit okalany czystą gitarą i space synthem, ale opowiadający o poważniejszych sprawach i podejmowaniu odważnych decyzji o przyszłości związku. Wow.

00:45 Interludium, jakim na tym albumie jest “(ii)”, to istna perełka. Mała Shura przepytywana przez tatę mówi, że nie za bardzo kocha swojego brata. Trzeba mieć do siebie duży dystans i być naprawdę pomysłowym twórcą, by wpaść na takie wykorzystanie archiwalnych nagrań i stworzyć z nich przejścia między częściami płyty.

01:00 Mam mały problem z “Tounge Tied” – wydaje się być bardzo zwyczajnym utworem synthpopowym, nie ma w nic nic nadzwyczajnego. Świetnie jednak współgra z “Make It Up” i cudwnym “2Shy”, które na “Nothong’s Real” znajdują się zaraz obok niego. Być może jest to metoda na uspokojenie tracklisty przed finałem. Przede mną teraz dwa utwory trwające ponad 20 minut! A to na dream popowym albumie zdarza się niebywale rzadko.

01:10 20 sekund – tyle trwa cisza pomiędzy końcem “White Light”, a ukrytym na ścieżce utworem. O ile nie wiem, czy w czasach cyfrowych jest to jakakolwiek niespodzianka (gdy widzimy dokładnie, że coś tam musi się znajdować), o tyle jest to piękne nawiązanie do tradycji “hidden tracks”, a przecież “Nothing’s Real” zbudowane jest z odniesień do retro klimatu.

Nie wiem czego fragmenty słyszymy od 7:49, ale z całą pewnością są to kolejne materiały archiwalne. Bardzo możliwe, że mała Shura, ćwiczy razem z mamą, która jest aktorką, fragmenty jakiejś sztuki. Na końcu pojawia się głos dorosłej Aleksandry w akompaniamencie klasycznego fortepianu, narasta intensywność i powstaje delikatny chaos. Ale ciągle czuć domową atmosferę.

Tym samym dotarliśmy do końca zasadniczej części albumu. Pozostaje jedynie “The Space Tapes”, ale ta kompilacja fragmentów wszystkich albumowych piosenek, rozbrzmiewająca w towarzystwie kosmicznych, przestrzennych dźwięków i trzasków, znajduje się wyłącznie w wersjach cyfrowych. Pozycji numer 13 nie ma na płytach CD i winylach.

11:55 Shura retweetuje na Twitterze wszystkie wzmianki o jej albumie. Można znaleźć dużo zdjęć płyt CD i winyli ze sklepów muzycznych i razem ze szczęśliwymi nabywcami. Jest tego całkiem sporo!

12:30 Wydaje mi się, że nie mogę ocenić “Nothing’s Real” jako albumu. Ciągle coś mi nie pasuje. No bo popatrz: siedem z trzynastu (a tak naprawdę z dziesięciu) kompozycji znaliśmy przed oficjalną datą premiery. Do każdego z utworów, wydawanych od połowy 2014 roku, przywiązaliśmy się mniej lub bardziej. Teraz materiał się ukazał, brzmi doskonale jako całość, a utwory słyszane po raz pierwszy robią wrażenie. Ale trochę mało tych nowości, by być zaskoczonym stylem czy użytymi środkami. O wiele bardziej chciałbym ocenić proces tworzenia i zaangażowanie Shury podczas pisania i nagrywania. A ten zasługuje na najwyższą ocenę, w każdej skali.

Pamiętasz może ten film, z połowy ubiegłego roku? Nazywał się “Three Years” i pokazywał odrobinę tego, co działo się z Aleksandrą w tym czasie. Poznanie na studiach Patricka, z którym zaczęła tworzyć projekt, roczna przerwa na wolontariat w Amazonii czy współpraca z Hiatusem. To wszystko ukształtowały młodą Brytyjkę, jak i samą płytę. I to jest najważniejsze w tworzeniu muzyki. Skumulowane doświadczenia, które z czasem obracają się w wspaniałe dźwięki.

12:50 Płyta CD jest autentycznie śliczna!

via twitter.com/LilVik
via twitter.com/LilVik

Długo zastanawiałem się czy dopisywać coś jeszcze do tej recenzji live. Pojawiło się tutaj dużo informacji, ale większość z nich to interpretacja i domysły. Okazuje się, że 13 lipca Shura urządziła coś w rodzaju Listening Party na Twitterze i opowiedziała o każdym z utworów. Dlatego odsyłam Cię tam, bo można dowiedzieć się wielu ciekawostek, od pomysłów i inspiracji, aż po to, co działo się podczas nagrań w studiu. Wszystko zaczyna się od tego tweeta.

A ja zamykam ten wpis. Dziękuję każdemu, kto wszedł tutaj przez cały tydzień. Za jakiś czas spróbujemy zorganizować kolejnego live’a. Może w jakiś inny sposób?

Pierwszego stycznia obiecałem sobie, że w 2016 poznam historię 52 płyt. Dowiem się jak powstawały, co sprawiło, że brzmią tak, a nie inaczej i co chcą nam przekazać. Tak narodził się cykl „Płyty Roku”.