Jak poradzić sobie ze depresyjną Polską? Najlepiej ogarnąć ten smutek i nim zawładnąć! Mam dla Was dziesięć kobiet, które są fenomenalnymi artystkami i które tworzą smutną muzykę.

Polska to teraz bardzo smutny kraj. Dzieje się tyle złych rzeczy, że przestaliśmy zawracać sobie głowę pandemią koronawirusa. Prawda jest taka, że każdy ma prawo robić ze swoim życiem, co mu się tylko podoba. Nikt nie powinien wtrącać w to nosa.

Mężczyzno, nie chcesz sypiać z facetami – nie rób tego. Kobieto, nie chcesz poddawać się zabiegowi aborcji – nie musisz. A teraz daj innym zdecydować.

Mając podstawowe prawa człowieka za sobą, w duchu ostatnich wydarzeń oraz siły i odwagi, jaką prezentują kobiety, chciałem dołożyć się choć trochę, tak jak mogę i jak wypada – doceniając inne niezwykłe panie. Zdecydowane, pełne pasji i planów na życie.

Przed wami 10 artystek, które są CUDOWNE i tworzą PIĘKNĄ SMUTNĄ muzykę. Idealną na teraz, na jesień, na zawsze.

Enjoy i dajcie znać, jak wyglądałaby Wasza dziesiątka!

1Phoebe Bridgers

Rozpocznijmy tę listę od oczywistości. Phoebe Bridgers to obecnie jedna z moich ulubionych artystek. Fantastyczna pod względem muzycznym, mająca pomył na swój wizerunek, a także otwarcie deklarująca swoje poglądy i robiąca wszystko, by wspierać tych, którzy mają podobne przekonania. A dodatkowo ma fantastyczne poczucie humoru (możecie sprawdzić jej Insta @_fake_nudes_).

A że nie było możliwości porozmawiać o jej drugim albumie “Punisher” (tak naprawdę to była, ale nie zjawiliście się na live’ie na YT), to należy zrobić to teraz.

Phoebe znów zachwyca opowieściami ze swojego życia, które malują bardzo obraz niezwykły – amerykańska mid-westowa sielanka połączona z życiowymi bólami, światem, który coraz bardziej odpycha i nadzieją, że kiedyś będzie lepiej.

Moim totalnym faworytem z tej płyty jest “I Know the End”, kawałek, który ją zamyka. Phoebe też musi go lubić, bo szybko pojawiło się wideo do niego, w którym artystka całuje się namiętnie… ze swoją mamą.

Jeśli Wam mało, poniżej piękny set z “festiwalu” #SOSFEST, który wspierał lokalne kluby muzyczne, podczas którego zagrano sporo materiału z płyty,

2Julien Baker

O obu płytach Julien Baker zdążyliśmy sobie porozmawiać, ale to kolejna singer-songwriterka w typie Phoebe. Oryginalny wokal, melancholijne aranże i potężna dawka smutku w warstwie lirycznej.

Po “Sprained Ankle” oraz “Turn Out the Lights” przychodzi czas na trzeci album “Little Oblivions”, który pojawi się 26 lutego 2021. Pierwszą jego zapowiedzią jest “Faith Healer”, który tylko potwierdza to, co napisałem w pierwszym akapicie. A dodatkowo ma też świetny klip.

Jeszcze jedna rzecz: Julien jest lesbijką i zadeklarowaną chrześcijańską socjalistką z Tennessee. Ta mieszanka musi robić wrażenie.

3boygenius

Teraz trochę oszukuję (albo i nie). Boygenius to trio, a może nawet singer-songwriterka supergrupa, która składa się z Phoebe Bridgers, Julien Baker oraz Lucy Dacus. Zatem mamy dwie wokalistki, które pojawiły się wcześniej oraz dodatkową artystkę.

Projekt wydał jeden mini album “boygenius” w 2018 (o którym nie napisałem za wiele) i zagrał kilka koncertów. Miesznka umiejętności i stylistyk całej trójki sprawia, że jeśli z tego zestawienia mielibyście przesłuchać jedno wydawnictwo, powinno być to właśnie to.

Tutaj występ live dla Pitchforka całego boygenius.

4Samia

Samia Finnerty to jedno z moich ostatnich odkryć. 24-latka (za miesiąc) wychowała się w aktorskim domu – jej rodzicami są Dan Finnerty i Kathy Najimy. Sama próbowała sił w tej roli, ale wygląda na to, że ostatecznie wybrała inny rodzaj performing arts.

20 sierpnia wydała debiutancką płytę “The Baby”, a ja po jej (wielokrotnym) przesłuchaniu musiałem dołączyć Samię do tego zestawienia. Indie rock, kilka szybszych numerów i teksty, które łamią serce.

Najlepszy przykład: utwór “Is The Something in the Movies?” z takimi wersami.

I carried around a stuffed pig in my arms
And I did it until I was five
I got it from someone who died of attention
And lived an extraordinary life

But I gave it to you on the day that we met
‘Cause already I trusted you best
And everyone dies but they shouldn’t die young
Anyway you’re invited to set

Nie wiem, jak wy, ale ja czuję tutaj bardzo mocne tekstowe “Funeral”-vibe.

(“Funeral” to najpiękniejszy utwór ever, autorstwa, jakżeby inaczej, Phoebe Bridgers)

5Stela Donnelly

Najstarszy utwór w tym zestawieniu, ale najlepiej odnoszący się do obecnej sytuacji w naszym kraju. Mężczyźni przecież najlepiej wiedzą, co jest dobre dla kobiet. Oni ZAWSZE je obronią, prawda?

Kawałek z debiutanckiej płyty Stelli “Beware of the Dogs” z 2019 roku.

6girl in red

Słyszeliście o girl in red? To Norweżka Marie Ulven Ringheim, której utwory są mieszanką indie rockowych brzmień z dream popowo prowadzonym wokalem, które brzmią tak, jakby rockowa buntowniczka nagrywała demo w swoim pokoju po północy i nie chciała budzić rodziców.

Jej piosenki bardzo często zawierają odniesienia do zdrowia psychicznego. Poza tym girl in red jest częścią społeczności queer.

Poniżej najnowszy utwór “rue”. Lubię myśleć, że opowiada on o Rue z “Euforii”.

7beabadoobee

A oto autorka najbardziej wyczekiwanej przeze mnie płyty jesieni. Beabadoobee, czyli Bea Laus, Brytyjka filipińskiego pochodzenia, która od kilku miesięcy nastrajała i przygotowywała nas na nadejście jej debiutanckiego albumu “Fake It Flowers”.

To przede wszystkim indie rock, ale tak w klimacie emo. Najważniejszym elementem jest tutaj wokal, delikatny i dziewczęcy, który idealnie sprawdziłby się również w dream popie.

A tutaj cała płyta live w sesji nagranej z okazji premiery albumu.

8Odina

Odina to 24-letnia Hiszpanka z Barcelony, która żyje w Wielkiej Brytanii. Jej muzyka przypomina kompozycje Cat Power czy Feist, które w połączeniu z głosem tworzą malownicze muzyczne krajobrazy.

Artystka wydawała w tym roku (w końcu) album studyjny “What I Never Told You” i znajdziecie na nim wiele cudownych piosenek, choćby “1,2,3,4”.

9Arlo Parks

Singer-songwrtiterka i poetka z Londynu. Arlo Parks, a tak naprawdę Anaïs Oluwatoyin Estelle Marinho nauczyła się języka francuskiego wcześniej niż angielskiego (za sprawą pochodzenia rodziców), ale teraz idealnie wpisuje się w klimat brytyjskiego bedroom popu autorstwa GenZ.

Arlo Parks miesza smutny pop z indie, folkiem, a nawet soulem. To właśnie ta mieszanka sprawia, że wyróżnia się na rodzimej scenie muzycznej.

Ma na swoim koncie dwie EP-ki, a 29 stycznia 2021 pojawi się debiutancki longplay “Collapsed In Sunbeams”, a “Green Eyes” jest pierszą zapowiedzią.

Arlo Parks jest też biseksualna.

10Biig Piig

Na koniec jedno z moich najnowszych odkryć, czyli Biig Piig. Irlandka, która wychowała się w Hiszpanii, a teraz tworzy w dwóch językach. Jessica Smyth jest wokalistką i raperką, której muzyka może w jednym miejscu przypominać neo soul, w drugim electro pop, a w trzecim smutny indie folk. Ma skalę dziewczyna.

Niewątpliwie jej największą bronią jest wokal. Gdy trafiłem na jej muzykę, na początku myślałem, że to jakiś tajemniczy projekt Shury – intymność, ale z dozą intensywności. To właśnie Biig Piig. Dajcie jej szansę.

To cała dziesiątka. Wiem, że znaleźć mogłyby by się na niej setki innych fascynujących kobiet. Jeśli chcecie się ze mną podzielić swoimi propozycjami, piszcie na Facebooku, Twitterze lub Instagramie. Będę czekał!

11Na koniec mam dla Was playlistę “SMUTNE CZASY, SMUTNA MUZYKA”.