Sześć świetnych utworów, wydanych na przestrzeni ostatnich kilku dni. Sprawdź, które nowości (i dlaczego) zainteresowały Pana od Muzyki na tyle, by poświęcić im czas.

Rok powoli się kończy. Wchodzimy w okres podsumowań, ale dla mnie jest to także dobry czas, by wypróbować, jak spiszą się na blogu nowe serie. Dotąd, końcówka roku inspirowała mnie raczej do zamykania działów – tym razem jest inaczej.

Chciałbym, aby jedną z nowości było Solo6, które miałoby pojawiać się co czwartek (ewentualnie piątek), gdy przejrzę już większość nowości i wybiorę kilka, które najbardziej do mnie przemawiają. Jednak zamiast sześciu maciupkich tekstów, przygotuję jeden, który pozwoli zapoznać się z sześcioma ciekawymi, początkującymi projektami.

Solo6 jest małym eksperymentem. Nie obiecuję, że w 2017 będzie pojawiać się regularnie. Jeśli podoba Ci się ten pomysł – daj znać.

CÉCI., Emmit Fenn & Say Anise

CÉCI. – Insideout

22-latka z Kopenhagi, Cecilie Dahlin prezentuje trzecią kompozycję, stworzoną w całości przez nią samą. Dunka opiera swoje utwory o klawisze i Ableton (urządzenia, które w wielkim uproszczeniu można nazwać cyfrowym samplerem lub music sequencerem) i wyciąga z tych instrumentów maksimum. „Insideout” to brudne, mroczne brzemienie, z wyraźnym beatem i mruczącym wokalem.

Stylistyka CÉCI. przypomina połączenie dziwacznego mroku FKA twigs, subtelności Sevdalizy i odległego, zamglonego orientu z kompozycji Tsar B. Główną frazą, przewijającą się przez cały utwór jest „eating me inside out”, artystka wyjaśnia “(it’s) about a frustrating feeling inside, a ghost that eats you up: indescribable and unnatural like something so wrapped up in plastic it is beyond recognition.”

Emmit Fenn – Blinded

Pochodzący z Los Angeles wokalista, singer-songwriter i producent, Emmit Fenn, publikuje nowy, bardzo emocjonalny utwór „Blinded”. Ten klasycznie wyszkolony muzyk, pokazał swoje możliwości ponad rok temu, przy okazji singla „Paining Greys”, którym zachwycił wielu. Teraz wraca z czymś odrobinę innym.

Nowość od Fenna to zdecydowanie spokojniejsza kompozycja. Zdominowana przez zabawę wokalem, klasyczne brzmienie klawiszy i interesujący beat. To taki wybuchający synth z elementami symfonicznego ambientu.

Say Anise – Going Home

Say Anise to młoda mieszkanka Londynu, Emily Barnett, a „Going Home” to jej debiutancki singiel. Singer-songwriterka wychowana w muzykalnej rodzinie, zainspirowana klasykami pokroju Joni Mitchell, Nicka Drake’a czy Kate Bush, zaczęła tworzyć własne, pełne wdzięku kompozycje.

Całość jest dość prosta: oszczędne dźwięki gitary, spokojne uderzenia bębnów i rozlewający się wokal.

Ama Lou, Storme & Caitlyn Scarlett

Ama Lou – Not Always

Ama Lou wraca z nowością dość szybko po wydaniu debiutanckiego singla. „TBC” było wielkim doświadczeniem, jednym z najlepszych debiutów 2016. „Not Always” skręca w inną stronę. Brzmieniowo składa się z podobnym elementów, ale odrobinę szybsze tempo, wyznacza łagodniejszą i przyjemniejszą atmosferę.

Po raz drugi zmagamy się z bardzo osobistymi przeżyciami młodej kobiety, która próbuje poradzić sobie z dorosłym życiem i relacjami nim rządzącymi.

Storme – Soldier

Debiutancki singiel Storme, Szwedki, która w poszukiwaniu odpowiedniego twórczego środowiska, przeniosła się do Londynu, to wszystko, czego możemy się po takim miksie spodziewać. „Soldier” łączy chłód, przezorność i delikatność z pięknym tembrem głosu i plumkającym elektronicznym, delikatnie popowym, aranżem.

Jak brzmi sama Storme? Dla mnie to takie połączenie głosu Blythe, wokalistki Vaults, z mocą i delikatną dziwnością Kill J.

Caitlyn Scarlett – Possession Of A Weapon

Brytyjka, o której pierwszy raz napisałem naprawdę dawno, powraca z nowością, która w niczym nie przypomina tego, do czego Caitlyn Scarlett przyzwycaiła. „Possession Of A Weapon” to bardzo agresywny utwór – zarówno aranżowo, jak i wokalnie. Co chwilę przyspieszające tempo, sprinterskie refreny, a spora części linii wokalu to coś w stylu „prawie rapu”. Brzmi dziwnie, bo to nie do końca standardowa nawijka, szczególnie gdy zwalnia na bridge’u, by wejść melodyjnie w refren, ale krypto-rap sprawdza się tak, jak powinien.

Liczę, że za tym stylizowanym utworem kryje się coś większego. Bardzo chętnie posłucham więcej takiej Caitlyn Scarlett.

Który kawałek stał się Twoim ulubionym? Czy podoba Ci się ten sposób prezentowania nowości? Daj znać i pamiętaj – wokół jest tyle dobrej muzyki. Na coś trzeba się jednak zdecydować :)