Cudowny i bardzo smukły utwór od brytyjskiej songwriterki natchnionej synthem. Nowość od The Japanese House.

The Japanese House to jedno z takich zjawisk, którego istnienia nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Przy każdym utworze otwieram usta i zastanawiam się „jak to możliwe?”. 19-letnia Amber Bain zadziwia pomysłami raz po raz i każe głęboko zastanowić się nad naszym sensem istnienia.

Śledzę jej poczytania od samego początku, czyli pierwszych dni marca i publikacji debiutanckiego utworu „Still”. Nieprzenikniona wrażliwość głosu i czucie dźwięku. Są to oczywiście brzmienia dla wybrednych, ale za to niezwykle piękne. Cztery miesiące temu ukazała się „Pools To Bath In” EP i zaczęto mówić o jej talencie oraz pomyśle na muzykę – brała czynny udział w produkcji materiału, więc to wyłącznie jej wizja. Teraz powraca i zapowiada drugi minialbum, który ukaże się 6 listopada i nad którym pracuje razem z chłopakami z The 1975 – George’em Danielem and Matthew Healym, który pomagali także przy pierwszym ekstendzie.

Zanim powiemy sobie kilka słów o samym „Clean” muszę się do czegoś przyznać. Jest to dość wstydliwe wyznanie: przez jakiś czas myślałem, że The Japanese House to… mężczyzna. Nie pamiętam dokładnie dlaczego i skąd wzięło się to przekonanie, ale wokal wcale mnie nie zastanowił (co jakiś czas pojawiają się wokaliści pokroju Milosha z Rhye) i byłem zaskoczony, gdy któregoś razu przy pseudonimie ujrzałem zaimek „her”. Zdarza się i nie mam zamiaru tego ukrywać.

Londynka podzieliła się „Clean” już teraz, choć do premiery całości jeszcze sporo czasu. Amber postanowiła tym razem stworzyć prostszy brzmieniowo utwór, pozbywając się mocniejszych ozdobników, ale zastępując jest syntezowanym wokalem. Pomysłowe, ale znów – ten zabieg dość mocno komplikuje rozpoznanie płci wokalistki, przynajmniej na początku utworu. Później jest już pięknie i gładko, choć nie jest prosto. Ale my lubimy skomplikowane dźwięki.

Na Vevo (na YouTube jeszcze nie) można obejrzeć śliczne wideo stworzone na potrzeby utworu. Są to kadry z podróży, bez historii, większego ładu i składu, ale świetnie komponują się z klimatem utworu i wybór akurat takich zdjęć był bardzo dobrym pomysłem. Ciągle w ruchu.