„Tónlist frá Íslandi” czyli Muzyka z Islandii. Przygotowałem playlistę na Spotify, która pokaże Ci, jaki potencjał drzemie w utalentowanych mieszkańcach wyspy.

Zwiedzaliśmy już Nową Zelandię, byliśmy w odwiedzinach w Szwecji i Norwegii. Teraz przyszedł czas na kolejny skandynawski kraj, jedną z najpiękniejszych wysp świata. Spróbujemy poznać odrobinę muzyki z Islandii.

Islandia liczy jedynie ok. 325 tys. ludzi, czyli mniej więcej tyle, co choćby Lublin, ale scena muzyczna, właściwie od zawsze ma do zaoferowania bardzo wiele. Co ciekawe, Islandczycy nie tworzą mainstreamowego popu, a skupiają się raczej wokół „sceny alternatywnej”. Jeśli nie chcesz, by Twoja wiedza o islandzkiej muzyce kończyła się na Björk, Sigur Rós, GusGus i Of Monsters and Men, to dobrze trafiłeś.

Na dzisiejsze spotkanie przygotowałem playlistę składającą się z 30 utworów, co dało nam dwie godziny muzyki. Są tutaj postacie cenione w kraju i na świecie, ze sporym stażem – Mammút, Sóley, FM Belfast czy Rökkurró, a także młodsze projekty, które wiedzą, że mogą zamieszać nie tylko na wyspie – Young Karin, Samaris, Vök czy Gangly.

Znajdziesz tutaj rock, folk, hip hop, pop w różnych proporcjach, a nawet dziwaczną elektronikę. Właściwie cały przekrój stylów i nastrojów. Prawie jedna trzecia Islandczyków myśli o sobie jako o artystach, twórcach różnych sztuk, a więc nie ma stagnacji, na pewno nie w muzyce. Co tylko pokazuje, że na pewno nie skończymy na jednorazowym zapoznawaniu się z brzmieniami Krainy Elfów i Gejzerów.