Trendy w dzisiejszej muzyce odnoszą się nie tylko do bardziej lub mniej eksploatowanych gatunków, używania tych czy innych instrumentów czy ogólnego, potocznego i dość źle rozumianego “spadku jakości muzyki”. Modne mogą być także miejsca pracy nad nowym materiałem (kraje odwiedzane w poszukiwaniu inspiracji, studia nagraniowe), producenci czy konsultanci pomagający w dopieszczaniu albumów czy nawet tematy utworów. To właśnie tym ostatnim elementem zajmiemy się w tym wpisie.

Z humorem i lekką ironią postaramy się niezobowiązująco prześledzić rozwój tropu w muzyce w ostatnich kilku latach. W jaki sposób z niego korzystano, czy da się wycisnąć z niego coś jeszcze oraz jak wpływa on na odbiór samego utworu? Te i kilka innych ciekawostek znajdziesz poniżej.

W “eksperymencie” skupimy się na nagraniach opublikowanych w latach 2012 – 2014. To właśnie wśród utworów wydanych w tym okresie poszukamy podobieństw i różnic, biorąc na warsztat kilkanaście z nich ze słowem “ghost” (w liczbie pojedynczej i mnogiej) w tytule.

Starałem się wybierać wyłącznie kawałki zatytułowane “Ghost” i “Ghosts”, odrzucając tym samym całą masę tytułów pochodnych i powiązanych.

Duch

Beware of house prices that go bump in the night.

American Authors – Ghost

(Oh, What A Life LP, 2014)

Zaczynamy z popowym zacięciem. Nie brałbym całości za serio, ale już od razu widać, że duchom udało się wbić nawet w mainstream! Bardzo radosne te Amerykańskie Straszydła.

Halsey – Ghost (2014)

Lubię Halsey i uważam, że jej muzyka będzie dobrym ożywieniem dla sceny popowej, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że teledysków to ona realizować nie potrafi. Duch wrócił i doprowadził do tragedii pary hipsterskich punkowców.

Ella Henderson – Ghost

(Chapter One LP, 2014)

Kolejna całkiem znośna popowa propozycja do naszego przeglądu duchów, a właściwie ducha, bo do liczby mnogiej jeszcze przejdziemy. Mężczyzna ucieka, bo zrobił coś brzydkiego i złego, a za nim w pościg udały się psy i demony przeszłości.

Ingrid Michaelson – Ghost

(Human Again LP, 2012)

Tutaj mamy do czynienia w najstarszym utworem będącym częścią badań nad duchowością w piosenkach. Przyjemna, ale odrobinę rzewna ballada o złamanym sercu i co za tym idzie ucieczce w poszukiwaniu siebie. To On zamienił ją w ducha!

Jake Miller – Ghost ft. Nikki Flores

(Lion Heart EP, 2014)

Odrobina folkloru popowo-rapowanego nie zaszkodzi. Pokazuje nam przekrojowość zjawiska. Duchy miasta prześladują każdego. Patrzą się na mnie w ciemności i nie można przed nimi uciec.

To moja zwrotka, yo, a teraz słodziutka panna objaśni Ci to przerobionym głosikiem, a ja będę jej wtórować. Pokój, wszyscy jesteśmy braćmi. Chyba, że nie jesteśmy!

Mystery Skulls – Ghost (2013)

Ten utwór prawdopodobnie wygrywa to zestawienie w kategorii “najlepszy wideoklip”. Muzycznie, synthpop z drobnymi elementami drum’n’bassu, prezentuje się naprawdę rześko, jest przyjemnie, nóżka chodzi, ale to jak odbieramy całość po obejrzeniu wideo. Robi egzorcystyczne wrażenie!

A dodatkowo nie gubi sensu. Szacunek.

Sir Sly – Ghost (You Haunt Me LP, 2014)

Jedna z ładniejszym kompozycji w tym “dusznym”, a może “duchownym” (?) zestawieniu. Znów snująca metafizyczną opowieść. Nic szczególnego, ale zarazem nawiedza mnie (hue hue) myśl: “dlaczego tak często sięga się po motyw ducha, żeby przekazać ulotność i nieodwracalność wydarzeń?”. Bo to przecież tak ograne, głupie i proste, ale nadal do granic skuteczne.

Snakadaktal – Ghost

(Sleep In The Water LP, 2013)

Ten australijski zespół to jeden z moich ulubionych pod względem pokręconej nazwy. No i z uwagi na świetną Phoebe Lou na wokalu. Cudowna, wolna, usypiająca, rozmarzona – jak ektoplazma?

Nie potrafię znaleźć w tej piosence nic co mógłbym wyśmiać. Jest zbyt idealna.

Lewis Watson – ghost

(the morning, 2014)

Piękna, akustyczna, songwriterska ballada mało znanego Lewisa. Kolejny typowy przykład wykorzystania motywu “ducha”. Oczywiście nie przeszkadza mi to w przypadku takich dźwięków. Ale cuś jest na rzeczy.

We Are the Brave – Your Ghost (2014)

Najbardziej muzycznie różniąca się od reszty kompozycja. Akustyczne, a nawet orientalne elementy, podkreślone znakomitym, spokojnym disco. Można to zrobić w sposób niemal perfekcyjny. Australijczycy określają swoją muzykę jako noir synth. Całość, wraz z tekstem, tworzy niemal mistyczny klimat – greckie kapłanki przywołują duchy bogów. Bardzo skutecznie.


 

Duchy

three ghosts

Gotye – Ghosts (2013)

Gwiazda przeboju “Somebody That I Used To Know” nagrał utwór, który jest… bardzo trudno znaleźć. A, choć nie jestem wielkim fanem jego twórczości, uważam, że ta, zahaczająca o trip hop, wizja duchów jest całkiem dobra. I chciałem Ci ją polecić.

On An On – Ghosts (2012)

Indie rockowy projekt stworzył piękną kompozycję, w której muzycznie nie ma się do czego przyczepić. Jeśli lubisz spokojniejsze kawałki Tame Impala, GROUPLOVE czy alt-J to jest to muzyka dla Ciebie. Opowiadają jednak dość standardowo o duchach – ktoś odszedł pozostawiając wspomnienia, inny ktoś tęskni i nie może zapomnieć.

Można by rzecz, że ten motyw to taka instant song.

The Presets – Ghosts (2012)

Kolejna propozycja sprzed ponad dwóch lat. Bardzo osobliwe brzmienie – surowe i minimalistyczne, a przy przejściach do refrenu zamieniające się na moment w rytm marszowy. Całkiem przyzwoity, bo nie tak sztampowy, tekst utworu. Oczywiście “duchy przeszłości” odwiedzają nas po raz kolejny, ale układa się to w ciekawą opowieść. Był gdzieś daleko, błądził jak duchy, ale teraz wraca do życia. To moja interpretacja :)

prints_ – Ghosts (2015)

Najświeższy utwór jaki znalazł się w tym zestawieniu. Doszliśmy do jądra sprawy – tak naprawdę najwięcej z motywu “ducha/duchów” czerpią artyści głębokiej alternatywy, który wykorzystują go na najróżniejsze sposoby. Często jednak wzbogacają teksty utworów innymi odniesieniami, co część z nich wykluczyło z tej zabawy.

prints_ jednak ładnie wpisują się w te standardy.

Saint Raymond – Ghosts (Ghosts EP, 2014)

Projekt Saint Raymond typowany jest przez część słuchaczy, muzycznych blogerów i dziennikarzy jako jeden z tych dla których 2015 rok ma być okresem przełomowym. Ja jestem jednak ostrożny. Czegoś brakuje mi w tej muzyce. Nie zmienia to jednak faktu, że świetnie wpisują się w “badane” przez nas zjawisko.

Laura Welsh – Ghosts (2014)

Jakoś nie potrafię brać na poważnie teledysków w których wokalista/wokalistka przechadza się po metropolii (najczęściej jest to oczywiście NYC) ze spuszczoną głową, wyśpiewuje smutne historie, kadr przyjmują kolory bieli i czerni, a na spacery nakładane są szczątkowe ujęcia z przedniego siedzenia pędzącego samochodu – oczywiście przemierzającego aleje i ulice tego samego miasta, także w czerni i bieli.

Tak to właśnie wygląda w “Duchach” młodej Brytyjki. Jeden z najnowszych dowodów na nadużywanie tego motywu w muzyce. Bez urazy Lauro!


 

To wszystkie utwory, które wzięliśmy dzisiaj na warsztat. Widzimy między nimi sporo podobieństw. Najciekawsze jest jednak to, że znajdziemy wiele innych piosenek z podobnymi motywami, które oddają klimat i sedno sprawy. Bo to dość ciekawe zjawisko – okresowo nasilająca się produkcja kompozycji z podobnymi motywami, mówiących o podobnych rzeczach. Przypadek? Znak czasu? Moda? A może jeszcze coś innego?

Tak czy inaczej rozprawiliśmy się z nimi!

If it’s somethin’ weird an it won’t look good
Who ya gonna call – ghostbusters!

Ghostbusters car

Jeśli masz jeszcze inne przykłady, które pasować będą to tego co powyżej, nie czekaj ani chwili, wrzucaj je w komentarzu! Spróbujmy razem zastanowić się czy artyści są na tyle świadomi kwestii przemijania, są aż tak wrażliwi, że przez lata rozpamiętują utracone szanse, czy po prostu łatwo jest napisać taki tekst.

Nie ukrywam, że mam jeszcze kilka podobnych “motywów-wytrychów” odkrytych dość niedawno o których będę chciał w przyszłości napisać. Daj więc także znać, czy chciałbyś o nich przeczytać :)