Kończący się tydzień obfitował w premiery od artystów, których uwielbiamy. Czas przyjrzeć się nowościom od Becka, Cheta Fakera, Foals czy Rhye.


Kilkukrotnie już powtarzałem, że nie publikuję tego typu wpisów, bo to domena serwisów muzycznych, a nie blogów. Jednak raz jakiś czas zdarza się tydzień taki jak ten, który właśnie się kończy i nie da się pozostać biernym. Nowości pokazali nam artyści, których uwielbiamy wszyscy. I teraz chciałem pokazać je Tobie i dorzucić coś od siebie. Możliwe przecież, że miałeś ciężki tydzień i ominęło Cię to dźwiękowe szaleństwo? Przystopuj więc i posłuchaj.

Beck – Dreams

Beck Hansen rozpoczął ten tydzień od wypuszczenia utworu “Dreams”. Dźwięki zupełnie inne od tych z “Morning Phase”. Tam był delikatny i skłonnym do rozmyślań, tutaj wyciągnął gitarę i zaszalał. Czyżby chciał podbić rynek letnim hitem?


xxanaxx – Eerie Garden (Remixes)

Od wydania debiutu Klaudii i Michała minął już rok. “Triangles” ukazało się 27 maja 2014 i od tamtej pory duet skupił się na występach. Jednak teraz dostaniemy EP-kę z remiksami utworu “Garden” i to nie byle jakimi. Świadczą o tym dwa pierwsze autorstwa Mikołaja Bugajaka i Natalii Zamilskiej, które zostały udostępnione do odsłuchu w poniedziałkowy późny wieczór.

Noon – Den Gard

Czuć rękę Noona. Minimal pierwszej warstwy, loopowane sample z głosu Klaudii, niby to wszystko. Ale pomysł z dodaniem żywej perkusji i altówki – genialny.

xxanaxx – Garden (Zamilska Rework)

Zamilska postawiła na rework. I również wyszło świetnie, bo bardzo pomysłowo. “Garden” w po jej obróbce zamieniło się w hymn z “Baśni tysiąca i jednej nocy” – brakuje tylko sułtana i latającego dywanu. No i można rozpoznać czyje to dzieło ze względu na elementy techno.


Raury – Devil’s Whisper

Do tego pana długo nie mogłem się przekonać, chociaż zachwycało się nim pół świata. Znalazł się nawet w tegorocznym BBC Sound of 2015. W ten poniedziałek podzielił się utworem odpowiedzią. “Devil’s Whisper” jest nawiązaniem do “God’s Whisper” z lutego 2015. Szept Diabła jest genialny. Raury zmieszał folk, chór, gitary i rap – tak powinno się produkować nowoczesną muzykę. Łączyć i zaskakiwać.


Foals – What Went Down

Zapewne myślałeś, tak samo jak ja, że już “Holly Fire” było płytą zadziorną i wnoszącą fajną energię do świata brytyjskiego indie rocka. W przypadku następcy albumu z 2013 roku może być tylko lepiej. “What Went Down”, które zwiastuje krążek o tym samym tytule roznosi wszystko w drobny pył. Yannis i reszta Źrebaków dają czasu i choć mówią, że na WWD będą spokojniejsze utwory, na razie nie chcę im wierzyć.


Chet Faker – Bend

Nicholas lubi zaskakiwać. I zrobił to ponownie w ubiegłą środę. Ni stąd, ni zowąd podzielił się “Bend”, które nagrane zostało razem z całym “Built on Glass”, ale nie znalazło się na debiucie Australijczyka i czekało rok. Oprócz bardzo charakterystycznych dla Cheta sampli słyszymy więcej gitary i stylem “Bend” przypomina raczej muzykę z okresu “Thinking in Textures EP”.


Iza Lach – Sąd Ostateczny

Największe polskie zaskoczenie tego tygodnia. Iza Lach ma ostatnio niesamowite tempo. W 2014 wydała dwa albumy i wygląda na to, że znów nagrywa. Gdy zobaczyłem tytuł utworu i zrozumiałem, że jest on po polsku, zastanawiałem się czy na tym etapie kariery jest sens wracać do nagrywania w ojczystym języku. Po odsłuchu nie miałem już wątpliwości – jeśli cały materiał będzie brzmiał tak jak ten singiel, może na naszym rynku zrobić spore zamieszanie.


Na koniec coś bardzo specjalnego. Na nową muzykę tego duetu na pewno wszyscy czekamy z niecierpliwością.

Rhye – Waste (live)

Milosh i Hannibal długo kazali na siebie czekać. “Woman” ukazała się w 2013 roku, ale dla mnie minęła już wieczność odkąd po raz pierwszy usłyszałem “Open” i “The Fall”. Duet podzielił się nowym utworem podczas koncertu w kalifornijskim Santa Ana. Pięknie jak zawsze.

To wszystkie najważniejsze premiery tego tygodnia. Która podoba się najbardziej Tobie? Na którą czekałeś najbardziej? I po raz kolejny pytanie: co myślisz o wpisach tego typu – czy jest dla nich miejsce na blogach muzycznych czy powinienem przygotowywać je wyłącznie spontanicznie, raz na jakiś czas, gdy wydarzy się naprawdę coś ciekawego?