Każdy z polskich muzycznych blogów, które lubię, ma stałą serię, regularnie publikowanych wpisów, w których autorzy starają się pokazywać najlepszą muzykę, którą ostatnio znaleźli, bądź którą się zainspirowali (do zrobienia czegoś – od wyniesienia śmieci, do zmiany dotychczasowego życia). Wszyscy muzyczni blogerzy z którymi sympatyzuję w sieci, mają swoje cykle: Kasia ma Tygodniówki, Asia MiszMasze, a Michał… cóż, ma kilka takich przedsięwzięć.

Chodzi przede wszystkim o to, że już za chwilę zakończę moje pierwsze blogowe wyzwanie z którym mierzyłem się od połowy maja, czyli Nowe Dźwięki 2014. Mam oczywiście kilka pomysłów, za realizowanie których, już się zabrałem, ale potrzebuję jednego dnia w tygodniu, w którym mogę usiąść i wybrać kilka najbardziej urzekających utworów, jakie ostatnio usłyszałem. Właśnie dlatego wymyśliłem “Wbij Ósemkę”.

Wpisy pojawiać będą się w każdą niedzielę – jest to także świetne rozwiązanie, gdyby nagle, jakimś cudem, zabrakło mi czasu na pisanie w ciągu tygodnia roboczego – zawsze zostanie to podsumowanie. To także okazja na pokazanie nowych projektów, które nie znalazły się z jakichś powodów w moim oczku czyli ND.

Pytanie o formułę? Tytuł zdradza chyba wszystko. Nad powodzeniem misji czuwać będzie niezawodna czarna bila numer 8, tak więc: każdy wpis zawierać będzie osiem kawałków, bez jakiegokolwiek podziału tematycznego, czasowego czy geograficznego. Nieograniczona wolność! Próbkę możliwości pokazałem już tutaj. Zainteresowany?

Wbij Ósemkę #1

1. My Brightest Diamond – This Is My Hand

Shara Worden, która jest pomysłodawcą i głosem projektu przygotowuje nowy materiał, a ten utwór prawdopodobnie będzie jednym z tych, które znajdą się na czwartym krążku. My Brightest Diamond.

Pomyślałem sobie, że to tak jakbym słuchał Woodkida scalonego z Julią Marcell (o której za moment) w jedno.

2. MEG MAC – Grandma’s Hands

Meg totalnie mnie powaliła tym kawałkiem. Tego na obecnym etapie mojego muzycznego rozwoju oczekuję i potrzebuję – dobrego głosu, wolno płynącego bitu, dobrych uderzeń basu i kilku drobnych smaczków. Jak do tej pory, jej najlepszy utwór, reszta jest trochę zbyt grzeczna.

3. SOAK – B a noBody

O Soak pisałem na samym początku Nowych Dźwięków, kiedy wyglądało to odrobinę inaczej. Po czterech miesiącach możemy posłuchać nowego utworu osiemnastoletniej Północnoirlandki w wersji studyjnej, wcześniej wykonywała go na żywo, podróżując po różnych festiwalach.

Nic się nie zmienia, delikatna kompozycja i urzekający wokal, nie potrzebujemy tutaj niczego więcej.

4. Mexico City Blondes – Colors

W tym kawałku duet pokazuje, że wizja ich muzycznego świata opiera się na połączeniu, ponownie modnego, bluesa z rock’n’rollem na odrobinie kwasu. “Colors” to utwór zdecydowanie inny niż “Fade”, choć pewnie, gdy ukaże się wideo, znajdziemy elementy wspólne z poprzednim teledyskiem. I dobrze.

5. Madi Diaz – Straight Up

Madi pięknie coveruje przebój Pauli Abdul powstały w 1988 roku. Reaktywacja w takim stylu przydałaby się jeszcze kilku utworom z przełomu lat 80. i 90. Sama wokalistka niestety potraktowała ten wykon jako jednorazowy, jej codzienna muzyczna stylistyka jest inna.

6. Karen O – Day Go By

Wokalistka Yeah Yeah Yeahs w poniedziałek, 8 września, wydała swój pierwszy solowy krążek “Crush Songs”. Spróbuj opisać go bez porównywania do SoKo i używania słowa “lo-fi” oraz jemu podobnych. Nie da się. I to właśnie całe piękno tej płyty :)

7. Kacy Hill – Experience

Pierwszy utwór nagrany przez Kacy, nastolatkę, która do tej pory była… modelką. Serio. Nie wiem, kto wpadł na pomysł by zaczęła tworzyć muzykę, ale to była świetna decyzja. Wysokie tony głosu używane przez trzy minuty mogą niektórych drażnić, ale czuję, że gdy tylko zacznie wykorzystywać dół, możemy mieć bombę pokroju Banks. Na to liczę, bo kompozycja nielicha.

8. Julia Marcell – Manners

Julka Górniewicz wraca po dwóch latach z nowym materiałem. Trzecia płyta “Sentiments” ukaże się 6 października i podobno będzie o wiele bardziej osobista niż poprzednie. Na razie opisywać można jedynie “Manners”, ale wydaje się, że materiał jest połączeniem stylistyki debiutu “I Might Like U” i energii “June”.

Miałem podświadome wątpliwości co do jakości trzeciej płyty, ale po usłyszeniu tego singla, odeszły jak ręką odjął i jaram się niesamowicie, bo Julia Marcell to artystka dla mnie ważna. O tym dlaczego, więcej prawdopodobnie niedługo.

Dziękuję, że to czytasz. Liczę, że spodoba Ci się ta seria i może sam zechcesz podzielić się utworami, które Tobie spodobały się najbardziej z kończącym się właśnie tygodniu? Do przesłuchania!