Pan od Muzyki

Fresh AF feat. Stella Smyth, Lyrah, Plastic Fauna, Ro & Sharky

Pięć utworów, które są świeże AF! Każdy trochę inny, wszystkie tak samo dobre. Poniżej znajdziesz muzykę Stelli Smyth, Lyrah, duetu Plastin Fauna, Ro oraz Sharky.

Rok się kończy, ale to wcale nie znaczy, że młodzi artyści nie wydają ciekawych utworów. Przed Tobą pięć propozycji, swieżych, że aż, które spokojnie mogą umilić grudniowe dni. Jakoś tak wyszło, że mamy tutaj wyłącznie panie na wokalu, choć każdy projekt obraca się w innej, dźwiękowej stylistyce.

Stella Smyth – chains / AFTERMATH EP

Stella Smyth ma 17 lat i próbuje swoich sił jako wokalistka, songwriterka i producentka. Młoda Amerykanka wydała kilka tygodni temu “AFTERMATH” EP, na którą składa się aż 9 utworów, a kawałkiem wiodącym jest właśnie “chains”.

Downtempo electro-pop, trochę tutaj Billie Eilish, trochę CHVRCHES, wszystko podane bez zbędnych ozdobników. Trochę surowe i bardzo personalne.

Lyrah – Don’t Make Me

Lyrah pochodzi z San Francisco i właśnie zedebiutował pierwszym utworem “Don’t Make Me”, który znajdzie się na jej pierwszej EP-ce “Chemicals”, która ukaże się w lutym 2019 roku. Jej muzyka to połączenie brzmienia Halsey z Maggie Rogers – popowo-rockowe aranże, chóry w refrenach i melodia, która zapada w pamięć.

Ten kawałek może zwiastować coś naprawdę dobrego.

Plastic Fauna – Fine Mess

Duet z Bostonu, który opisuje swoją muzykę jako gloom pop – znajdziemy tutaj trochę popu, trochę melancholijnych, akustycznych melodii, folk i ambientowy, głęboki klimat. “Fine Mess” zawiera wszystko, co tak bardzo lubimy w muzyce Julien Baker, Phoebe Bridgers czy Wy.

Ro – F**ked Up Over You

Zmieniamy klimat, przedząc do pełnoprawnego indie. Ro to Australijska z Melbourne, która w swojej muzyce łączy indie rock z bardziej lo-fiową wersją. Trochę niechlujnie, słodko, z dobrze brzmiącą gitarą. Trochę, jak Mitski albo Miya Folick.

A wideo? Proste, ale z pomysłem i nieźle zrealizowanymi ujęciami.

Sharky – He Burned Down The City

Sharky pochodzi z Londynu i zadebiutowała na początku tego roku. Jednak tak naprawdę uwagę zwróciłem na nią dopiero dzięki “He Burned Down The City”. Ten utwór to połączenie mrocznego downtempo, trip hopowego i bardzo delikatnie zaznaczonego indie rocka. Całość brzmi momentami, jakby nie pasowała do siebie, ale to ciągle podudzenie słuchu, to chyba największy atut tej kompozycji. A wysoki, bardzo dziewczęcy, i trochę skrzekliwy, głos dodaje pikatnerii kompozycji.

Ciągle Ci mało? Poszukujesz czegoś więcej? Zajrzyj na moje Spotify, znajdziesz tam mnóstwo playlist z nową muzyką. Choćby takiego Neuzika.

Scroll Up